Ratatouille, czyli Prowansja w moim domu

6:59:00 AM

"Książki kucharskie powinny podlegać cenzurze"
Stanisław Jerzy Lec

     Nie mogę powiedzieć, że od kiedy w moim domu jest stały dostęp do internetu, a co za tym idzie wręcz nieograniczony dostęp do stron z przepisami, kuchennymi blogami, niezliczonym filmom na YT a wreszcie - setkami tysięcy książek kucharskich w formie ebooków - przestałam kupować drukowane książki z przepisami. Książki kucharskie uwielbiam, szczególnie te starsze - kiedy nie każdy, a nawet często żaden przepis nie był opatrzony fotografią i kiedy trzeba było włączyć wyobraźnię jak dana potrawa ma finalnie wyglądać i być podana.



Dzisiaj prawie każda książka kucharska zawiera dziesiątki, setki wspaniałych fotografii potraw, na które od samego patrzenia robi nam się ochota na ich zjedzenie (przygotowanie swoją drogą;) Do moich ostatnich nabytków należy książka Rachel Kho "Mała Paryska Kuchnia". Jest przepięknie wydana, twarda oprawa, grube matowe karty, świetne zdjęcia - ale to wciąż tylko miły dodatek do tego, co kryje się w jej przepisach.

Uwielbiam ludzkie historie - dlatego tak bardzo kocham literaturę. A połączenie książki kucharskiej z historią młodej dziewczyny, która spełnia swoje marzenie o paryskiej szkole gotowania - cóż, lepiej trafić nie mogłam. Każdy przepis opatrzony jest wstępem, z jednej strony pamiętnik pełen wspomnień a zaraz pełne profesjonalizmu porady szefa kuchni. Co nie razi w tej książce to na pewno styl, w jakim Rachel opowiada o swojej przygodzie z kuchnią - nie są to wyznania wypełnione przesadnie cukrem, ani polane goryczą trudów zamieszkania w obcym mieście (ale jakim!) ciepło bije tu z każdej strony :) 


Pierwszym wypróbowanym przeze mnie przepisem jest klasyka Prowansji czyli Ratatouille, znane ostatnio z bajki o myszy w kuchni (skądinąd dla mnie dosyć dziwaczny wybór bohatera) czyli Ratatuj. Mąż był szczerze przekonany o tym, że na obiad jest leczo. I rzeczywiście jest podobieństwo, co więcej - w Internecie jest masa przepisów na Ratatouille z mięsem. Przygotowanie nie było trudne, synek rwał się do pomocy, a koniec końców rwał na części pokrojone warzywa, ale zabawy przy tym trochę było :) 


Do czego Ratatouille? Cóż, nie jestem mimo wszystko zwolenniczką tego jako głównego - częściej robię dużą porcję, pakuję do słoików i wykorzystuje jako warzywa do dania głównego jakim jest u nas najczęściej (co za zaskoczenie) ryba. Kiedyś pytałyście jak często jemy ryby - najczęściej 2-3 razy w tygodniu - jest to zwykle pstrąg, łosoś i dorada. Jesteśmy wielkimi miłośnikami ryb i owoców morza - tym bardziej, że jest po prostu bardzo zdrowa, ale nie oszukujmy się, że to jest nasz powód. Chociaż, gdy byłam małą dziewczynką ryby jedliśmy raz w tygodniu w formie paluszków rybnych smażonych na oleju, co do tej pory powoduje u mnie wzdrygnięcie na samą myśl.. Świeża ryba omnmiomnoimnmm...

Dobrego dnia Kochane :)


Sprawdź też

8 komentarze

  1. A jednak jesteś!! Przestraszylam świeże skasowalas bloga - przykro mi ze musisz teraz zbierać wszystkich od początku..

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj znowu!
    Prowansalskie warzywa bardzo cieszą,kiedy jest lato.
    Idealne danie na taras.

    Zapraszam do mnie na nowy adres:kuchennymidzrwiami.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Uczta dla oczu i podniebienia.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za info na maila że tu jesteś :) To już któraś osoba, której blog znika, co się dziej?
    Twoja potrawa wygląda tak smakowicie mniam, mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już po okładce widzę, ze ta książka to coś dla mnie:) Uwielbiam takie klimaty. Ja również dużo buszuję po internecie w poszukiwaniu ciekawych przepisów, ale książki kucharskie kupuję z uwielbieniem. Po co ? Ja je po prostu czytam namiętnie. Oczywiście przygotowuję tez nich potrawy:) Ale uwielbiam czytać przepisy, oglądać, ryciny lub zdjęcia. Jakoś tak mam:) A jak jeszcze są do tego rożne dodatki w postaci np. wspomnień lub opisów różnych to jest to cudowna lektura. Dzięki za podsunięcie tytułu. Jutro ruszam do księgarni. Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki...czytać i gromadzić.Książki mają swoją dusze.A te kucharskie mam wrażenie, że mają...smak i zapach.Zwłaszcza gdy widzę...coś pysznwgo i....apetycznego.:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję,że o mnie pomyślałaś:))witaj ponownie:))zmartwiła mnie wiadomość,że tak po prostu możesz stracić bloga,to bardzo przykre:)wkładasz w coś serce a tu ktoś likwiduje Twoje dzieło:)chociaż tak jak mówisz,w necie jest cała masa przepisów,ja też lubię książki,mam ich całe mnóstwo i chociaż mało korzystam z przepisów lubię je oglądać:)))pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Troszkę w tym stylu są książki kucharskie Sophie Dahl - posiadam jedną i jestem zachwycona projektem graficznym, zawartością i lekkością pióra tej Pani. Polecam! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...