Światło w moim domu cz. I - Tiffany mistrz kreowania światła i koloru

2:37:00 PM

Wiele elementów buduję atmosferę w naszym domu. Są mieszkania w których czujemy się od razu jak u siebie, są też takie w których nawet siedząc na najwygodniejszej kanapie czujemy się nieswojo, i ukradkowo spoglądamy w stronę drzwi. Ze względu na brak własnego mieszkania często się przeprowadzamy - w ciągu ostatnich trzech lat trzy razy. Bardzo nie lubię przeprowadzek, ale uwielbiam sprawiać by nowe miejsce było ciepłe i przytulnie. Tak długo źle się czuję w nowym mieszkaniu, jak długo na ścianie nie zawiśnie mój obraz, który dostałam na ósme urodziny, portret dziadków na ścianie a na stoliku, przy którym czytam książki nie stanie moja ukochana lampa.




Nie raz, nie dwa wspominałam o mojej wielkiej miłości do lamp. Nawet poszukując i wybierając mieszkanie, kieruje się także światłem jakie je wypełnia. Obecnie w mieszkaniu lamp mam 5, ogólnie - bo więcej się w małym mieszkaniu nie mieści - 8. Lampy są dla mnie dużo ważniejsze niż żyrandole, są dużo bliżej nas i otulają nas swoim ciepłem niemal ramię w ramię. Do moich ulubionych lamp należą stare lampy witrażowe zwane Tiffany od nazwiska swojego genialnego twórcy i prekursora kierunku - Luisa Comforta Tiffany'ego. Jego misternie wycinanane i łączone kawałki kolorowego szkła wypełniają pomieszczenia wielowymiarowym uczuciem spokoju i bezpieczeństwa.


Jako pierwszą pokazuje Wam Blue Wisteria - moją wymarzoną lampę do salonu. O cenie nawet nie wspomnę, bo przyprawia o zawrót głowy. W czasach współczesnych wykonywana jest w kilku kolorach i wielkościach na zamówienie. Bazy, zwane również nóżkami, najczęściej wykonywane są z brązu.


Tiffany tworzył nie tylko lampy z których jest znany najbardziej, ale także wspaniale wazony i ogromne witraże ( którym należy się osobny post ) był także projektantem biżuterii. 



Absolutny mistrz szkła, łączenia subtelnych kolorów z mocnymi, ciężkimi spawaniami, secesja i kreowanie atmosfery kolorem i ciepłem. Cóż, lampy te z pewnością do tanich nie należą - nakład pracy potrzebny do uzyskania takiego efektu jest jednak wart tych pieniędzy. Na allegro można znaleźć wiele wydawałoby się podobnych lamp - najczęściej są to jednak mało subtelne żyrandole. Za te piękniejsze zapłacimy kwotę zaczynającą się od kilkuset złotych. Ja swoją pierwszą lampę tego typu - bardzo popularny wzór w ważki - dostałam na urodziny 6 lat temu, ale w domu rodzinnym towarzyszą nam już od wielu lat. Zobaczcie jak wygląda proces tworzenia klosza.



Temat lamp z pewnością przewinie się tutaj nie raz, post o lampach w filmach i serialach mam już nawet przygotowany, cykl o Świetle w Moim Domu chciałam jednak zacząć tym małym wstępem, od razu pokazując Wam mojego wielkiego Mistrza, nie umiem nawet mówić o lampach inaczej. Choć i inne lampy skradły moje serce. Ale o tym następnym razem.

 Wiecej zdjęć (wszystkie użyte przeze mnie pochodzą z tej strony lub są moje) i informacji na temat tworzenia, restaurowania i ich historii możecie znaleźć na stroni http://www.tiffany-lamps.de/GALLERY.html

Sprawdź też

4 komentarze

  1. Piękne, zazdroszczę lampy - tez je kocham, ale żyrandole bardzo tez lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Te lampy są jakby z innej epoki - fantastyczne:) Uwielbiam takie klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś widziałam rewelacyjny program na domo plus, pokazywali w nim jak samemu można zrobić witraże ze szkła (nie takie kształty jak lampy) ale metoda nie jest trudna, dobry nóż do wycinania szklanych kształtów i lutownica + miedź czy cyna ;) strasznie mi się takie rzeczy podobają a tym bardziej wykonanie ich samemu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post!

    Też lubię lampy i Wisterią nie pogardziłabym, podobnie jak muszelką, a i pozostałe mogłyby być. :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...