Kiedy później oznacza nigdy czyli o pięknych rzeczach zostawianych na "kiedyś"

2:52:00 PM

Małe miłości

Jak wiecie, uwielbiam porcelanę. Mam jej dosyć dużo (choć dla kolekcjonera "dużo" jest pojęciem bardzo względnym), prawie wszystko jednak skrzętnie pochowane - aby się nie kurzyły, żeby synek nie zbił (ostatnio jest w tym mistrzem), bo na zwykłe śniadanie nie warto specjalnie wyciągać, przecież może się potłuc w zlewie podczas zmywania etc. ect.

W szafie mam też nawet nieodpakowaną pościel, kilka ręczników, prześcieradeł i kilka innych rzeczy na pozór nowych, które swoje życie spędzają w mojej szafie od niewiadomego mi nawet czasu nieruszone.

Zmiana myślenia

Zwrot i samo zauważenie, że coś jednak jest nie tak jak być powinno nastąpił nieoczekiwanie. Odwiedziłam swój dom rodzinny, pomagałam przy zakupach, porządkach - czynnościach zwykle wykonywanych kiedy odwiedzamy rodziców - kiedy to pewnego dnia w mamowej wielkiej szafie spojrzałam na nowe ręczniki. Zawsze z tyłu szafy leżało kilka nowych, teraz jednak postanowiłam zobaczyć ile ich jest.. Ponad 30! Zapytałam więc Mamy, dlaczego nie wymieni kilku swoich bardziej zużytych na nowe i jak pewnie się domyślacie były one na czarodziejskie PÓŹNIEJ.


Później, czyli kiedy? Na lepsze czasy? Tak naprawdę na co czekam i po co kolekcjonuję porcelanę? Kiedy nagle w moim życiu pojawią się ogromne pieniądze i nie będę czuła wyrzutów sumienia, że piję zwykłą popołudniową herbatę w XIXwiecznej filiżance? Czy może kiedy syn wytłucze mi całą resztę? :D postanowiłam zmienić w swoim życiu coś naprawdę małego - po prostu używać pięknych przedmiotów, które już mam i których widok po prostu mnie uszczęsliwia.

Reguły, czyli o dawkiwaniu przyjemności.

Kilka słów więc o deprywacji. Czym jest deprywacja? Ciągłym niezaspokojeniem jakiejś potrzeby biologicznej lub częściej psychologicznej. Czy można jednak znaleźć szczęście w umyślnym niezaspokajaniu swoich potrzeb? Ba, sądzę na nawet, że to bardzo wskazane z
kilku powodów.

1. Po pierwsze przyzwyczajenie

Jest kilka takich rzeczy na świecie, które są dla nas źródłem nieustającej radości przez cały czas - dzieci. I mówiąc radość nie mam tu na myśli ciągłej radości z ich posiadania - szczęście jest krotochwilą, ulotnym momentem kiedy po całym dniu pracy, długiej podróży, wysiłku z przygotowania niespodzianki widzimy TEN uśmiech, słyszymy TE słowa, dla których wiemy, ze było warto.



Jednak w większości przypadków, piękne rzeczy które kupiliśmy jak np. nowe perfumy, meble czy biżuteria a nawet samochód po jakimś czasie - bliższym lub dalszym - zaczynają wtapiać się w nasze życie, nasze mieszkanie, rytm dnia i z początkowo dużej radości stają się praktycznie niezauważalne.

Przyzwyczajamy się bardzo szybko do wygód, lepszych, nowszych rzeczy - stają się niewidzialnym elementem naszego życia. Czy to znaczy jednak, że aby być dłużej szcześliwszym z ich posiadania należy włożyć je do szafy? Czy samo posiadanie lampy, pięknego pudła, cudownej zastawy nas uszczęsliwia?

2. Po drugie - dostępność

Nic nowego na tym świecie - bardziej chcemy tego co trudniej dostępne, ulotne - nie ważne czy to limitowana seria kosmetyków czy książka wydana tylko w kilkudziesięciu egzemplarzach. Postanowiłam sobie zadać tak naprawdę pytanie dlaczego tak bardzo mi na tym zależy? Może całą radość jaką czerpię jest samo poszukiwanie, walka, trud i staranie o przedmiot niż samo jego posiadanie. 



Jestem maniaczką działów porcelana na Allegro i ebay'u. Kiedyś patrzyłam na to tylko przez wstydliwy pryzmat marnowania czasu na rzeczy, których i tak pewnie nie kupię, na które nie jest mnie stać itp. Dopiero jakiś czas temu odkryłam, że dzięki poszukiwaniom i często przegranej walce posiadam wiedzę dużo większą niż kilka lat temu - lepiej się orientuję w cenach i wartości filiżanek czy zastaw, znam więcej manufaktur, artystów i rzemieślników a nawet udało mi się nawiązać kontakt z kilkoma osobami z którymi łączy mnie podobna pasja! 

Czy więc większą radość mam z tego, czy z kolejnego kompletu konfiturówek Furstenberga? A. I tu przecież muszę odnaleźć złoty środek! Ale samo zrozumienie tego jak ważnym i, jak się ku mojemu zdziwieniu, pouczającym jest sam proces odnajdywania małych miłości jest dla mnie dużym krokiem do przodu.

Wnioski i poznawanie siebie

Trudno było mi się zdobyć na zamianę zwykłych talerzy na te, które schowane dotąd w szafce przypominały mi dzieciństwo i wakacje. Postanowiłam używać ich tylko do śniadania - rozpoczynam dzień z uśmiechem dając sobie kolejną małą radostkę. Zobaczyłam jak wielką przyjemność sprawiło mi to, że w końcu używam ukochanych zielonych talerzy, że nie kurzą się w szafce a sprawiają, że jestem o ten mały, maleńki procencik szczęśliwsza. Pewnie nadejdzie taki dzień, że z procenta zrobi się promil - wtedy pewnie znowu wrócą do szafy i poczekają rok aby znowu stać się dla mnie wspomnieniem dziecięcego lata.







Sprawdź też

5 komentarze

  1. Coś jest w tym dawkowaniu przyjemności - nie warto trzymać naszych skarbów w szafie, ale warto je sobie "dawkować", np. używać tylko na specjalne okazje. Moja mama ma kilka zestawów porcelany i odkąd pamiętam, zawsze wyjmowała je tylko na Boże Narodzenie, Wielkanoc, rocznicę ślubu, czasem też np. na urodziny. A więc były w użyciu, choć rzadko, i może dlatego, że używaliśmy ich tak rzadko, to na zawsze pozostały wyjątkowe. Tak jest w sumie do dzisiaj :)

    I to całkowita prawda,że największa przyjemność leży w poszukiwaniu i polowaniu na te rzadkie, trudno dostępne przedmioty. Bo w sumie po co nam 30 ręczników w szafie, wystarczyłoby 5 na zapas. Ale cała radość w tym, że czasem spotkamy w sklepie czy gdzieś w internecie takie trudno dostępne i wyjątkowe przedmioty i możemy je sobie kupić i są już nasza na zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gonić króliczka a nie złapać króliczka :D

      Usuń
  2. Ja lubię piękne filiżanki:)sama zbieram,ale takie które są że tak powiem "ułomne"nie ubite,ale np krzywe:)mam parę takich,są piękne i takie inne:)i to mi się w nich podoba:)natomiast nigdy nie rozumiałam mentalności,że są rzeczy na co dzień i na niedzielę:)ubieram się w to na co mam ochotę a nie w to ,że dziś niedziela:))lubię otaczać się ładnymi przedmiotami codziennie:)lubię po prostu celebrować życie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego słowa mi zabrakło, CELEBRACJA życia, dziekuje :))

      Usuń
  3. Moja mama ma wiele starych pięknych mebli ale wszytskie w pokrowcach przez to wcale ich nie widać, niektóre nawet nie pamietam juz jak wyglądają.. Mógłby byc taki dzien choćby jakieś święto bo tak to rzeczywiscie chyba bez sensu.

    Dzięki za chwile zastanowienia, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...