O przedmiotach, które ciążą w szafach i sercach cz.I

1:38:00 AM

Witajcie! Ku mojej uciesze dziś dużo pochmurniej niż wczoraj, mogę się zatem wziąć temat długo w głowie układany - o rzeczach w naszych mieszkaniach, których z różnych powodów nie lubimy. Bardzo często w ciągu dnia zdarza się sytuacja, kiedy mój wzok padnie na jakiś przedmiot w mieszkaniu, który z różnych powodów psuje mi humor. Ta notka powstała także w ramach mojego "Projektu Mała Droga" o której możecie więcej przeczytać w linku. W ramach >5 przykazań "Z długopisem w dłoni"< spisuje więc sobie te nieprzyjemne i przykre momenty w ciągu dnia. W ostatnim tygodniu znalazło się więc tam kilka punktów, który nigdy by tam nie było gdyby nie TE rzeczy.


Postanowiłam je sobie podzielić na kilka kategorii i rozpisać rozwiązania, które mogą mi pomóc w pozbyciu się nieprzyjemnego uczucia spoglądania na nie i znaleźć sposób niepowodujący wyrzutów sumienia :)


Grupa pierwsza - UBRANIA

1. Ubrania, których nie nosimy

Wszechobecna i znana zasada 20/80, nosimy tylko 20% tego co mamy przez 80% naszego czasu. Jak zwykle nadzwyczaj sceptyczna takim rozwiązaniom i wybujałym tezom postanowiłam to sprawdzić - przez miesiąc kontrolowałam wszystko, co lądowało w pralce. I cóż, może stosunek nie był aż tak skrajny, ale postanowiłam oprzeć się na absurdalnej zasadzie prosto z amerykańskiego serialu "Pozbądź się wszystkiego, czego nie chciałabyś mieć na sobie podczas wypadku samochodowego"
Jaki to serial btw? Czeka mała niespodzianka, info na email! :) 

Postanowiłam więc wywalić wszystko z szafy i po prostu odrzucić statystycznie to, czego nie noszę. I ze wstydem muszę przyznać, że było tam kilka rzeczy, których nie założyłam NIGDY. Uzbierała się całkiem spora sterta, która wyląduje jeszcze w tym tygodniu na allegro (miejmy nadzieję) 

2. Ubrania, które na nas już nie pasują lub które nie pasują na nas "jeszcze"czyli o motywacji i sentymencie

Macie w szafie za małe spodnie? Wiecie, takie w które wejdziecie NA PEWNO za kilka tygodni? Cóż, ja takie posiadam, co więcej mam nawet masę ubrań jeszcze z czasów ciąży, która nawet wtedy była skrojona jak na przyszłą matkę trojaczków. Poszło na stertę, odetchnęłam. Moje przyciasnawe spodnie zapewne trzymam, aby więcej ćwiczyć - widocznie swego czasu uznałam, że schudnę przez samo patrzenie na nie i ich "motywującą obecność" w czterech ścianach szafy. Postanowiłam sobie zadać pytanie "Jak bardzo chciałabym NAPRAWDĘ schudnąć" skoro cóż, bieganie porzuciłam po dwóch tygodniach, jedzenie zaś jest dla mnie jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w życiu. Więc nie aż tak bardzo i postanowiłam zamiast smęcić na swoje uda znaleźć inny, lepszy powód do narzekań a w swojej skórze czuć się bosko - wrodzona i - miejmy nadzieję tylko lekka - zarozumiałość chętnie na taki deal przystała.


Ale jest jeszcze druga grupa TYCH ciuchów - koszulki z logiem uczelni, sweterek z pierwszej randki, pierwsze eleganckie spodnie, sukienka od Mamy na święta, prezent od chłopaka, piżama z dzieciństwa.. Części z nich z pewnością już nie nosimy, ale są dla nas w jakiś sposób ważne. Postanowiłam wziąć ładne pudełko i włożyć tam 5 właśnie takich rzeczy, jedyne co się nie zmieściło, to moja suknia ślubna, która potrzebuje BARDZO dużego kartonika ;) jest jeszcze jeden sposób na takie sentymentalne sprawy, nie tylko ubrania, ale i przedmioty - to zupełnie nie to samo ale warto - zrobić zdjecie. Samo spojrzenie na nie przywoła przecież wspomnienia, o które przecież tak naprawdę chodzi. Pielęgnowanie wspaniałych wspomnień to coś, co przynajmniej mnie wyciąga z największych smutków :) 

Genialnym pomysłem, dla niektórych zaś świętokradztwem jest uszycie narzuty z kawałków naszych koszulek czy ubrań - w Stanach to bardzo popularny pomysł na wykorzystanie dziecięcych ubranek. Sama bardzo powoli się przymierzam do tego projektu, ale wydaje mi się, że to coś zupełnie wyjątkowego - bagaż wspomnień pod który można się wsunąć, gdy nam zamarźnie noga... ;)

Ten post jak się okazało wciągnął mnie na tyle, iż zmuszona jestem podzielić go na dwie części, zapraszam więc jutro i nie zapomnijcie o Candy - każdy może się przekonać o co cały ten szum z Yankee Candle! :))



Sprawdź też

6 komentarze

  1. Nawet nie wiesz jak wyglada moja szafa, az mi głupio ile tam rzeczy z metkami, a po zakupach wyrzuty sumienia.. Kiepskie to lekarstwo - zakupy..

    OdpowiedzUsuń
  2. I u mnie w szafie wyleguje się kilka ciuchów , których już od jakiegoś czasu nie noszę więc taka czystka byłaby przydatna. Na szczęście są to ciuchy nieco już wynoszone, więc bez większych wyrzutów mogłabym się ich pozbyć

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, u mnie właśnie nie chodzi o rzeczy których nie lubię, lub które mnie drażnią, tylko właśnie rzeczy, których nie potrzebuję, nie używam, ale żal wyrzucić. Teraz przymierzam się do przeprowadzki i postanowiłam sporo rzeczy wyrzucić, żeby zacząć nowy etap życia bez zbędnego bagażu. Warto oczywiście zachować rzeczy mające sentymentalną wartość, byle nie za wiele - bo jeśli zechcemy zachować wszystko, to ile tego się nazbiera do czasu, gdy będę miała np. 70 lat? Potrzebna mi będzie chyba spora willa... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie taka narzuta uszyta z ubrań nie byłaby zła, ale musiałaby być wykonana bardzo porządnie lub z jakimś pomysłem, nie umiałabym tego fajnie zrobić, a lubię wykorzystywać stare rzeczy. Ja ubrania wywożę na wieś, nawet jak się coś nie spodoba to mogą w piecu spalić i ogrzać "foliak" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się boję najbardziej tej roznicy w składzie materiału i jak się będą razem komponować..

      Usuń
  5. Zawsze mozna zrobic jakaś wymianke, jeśli to komus nie przeszkadza. Ja takze mam jakies, ktorych nie nosze i co tu z nimi zrobic..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...