Ostatnia odsłona minirecenzji Kringle

10:25:00 PM

Witajcie w ostatniej już odsłonie minirecenzji miniświeczek z Kringle. Przyznam szczerze, miałam nadzieję na prawdziwego konkurenta dla Yankee Candle jednak srodze się zawiodłam. W świecach Kringle przeszkadza mi przede wszystkim to, co zniechęcało mnie przez lata do wszystkich świec zapachowych. Z wyjątkiem dosłownie kilku zapachów, które spodobały się szczególnie czyli Peony i Pancake Breakfest świece bywają bardzo sztuczne lub pachną bardzo słabo. Bardzo chciałabym powąchać świec w "dużym formacie" - mam nadzieję, że mylę się w kilku przypadkach, przy których zawiodłam się najbardziej - Tranquil Waters, Petals in Water i Under The Sea.



Zapraszam więc na ostatnie zapachy - w zanadrzu mam jeszcze krótką notatkę o woskach z Kringle - mam nadzieję, że uda mi się ją zamieścić w przyszłym tygodniu. Nie wydaje mi się mimo wszystko, żeby Kringle stanowiło realną konkurencję dla Yankee - i nie chodzi to o to, że świece same w sobie są kiepskie - myślę, że na całym rynku świec zapachowych bardzo się wyróżniają. 


Niestety przyzwyczaiłam się do nadzwyczajnej jakości i niesamowitego wręcz oddania naturalnych zapachów YC. Myślę, że na korzyść Kringle może przemawiać ich wygląd i forma - szklane świece są przepiękne - smukłe i eleganckie w przeciwieństwie do grubaśnych i pękatych słojów z Yankee. Podobnie tumblery i woski zamknięte są w ślicznie zaprojektowanej formie i z pewnością to zapewni im pewne zainteresowanie w Polsce.


Under the Sea - sama nie wiem jakie miałam oczekiwania względem tego zapachu, z pewnością spodziewałam się dużej ilości soli, świeżości połączonej z wodną roślinnością. Zapach okazał się wodnotropikalny, bardziej słodki niż świeży. Na sucho wydawał się nawet dosyć naturalny, po dwóch godzinach palenia jednak dało się wyczuć mydlaną domieszkę, mimo wszystko zapach jednak zaliczam do wartych wypróbowana w przyszłości.

Ocena: 4+/5
Pomieszczenie:
Moc: średnia
Testowana forma: tealight


Strawberry - spodziewałam się świeżej, słodkiej truskawki. Okazało się jednak, że zapach powinien się nazywać Strawberry Cream - pachnie zdecydowanie bardziej słodką śmietaną i musem truskawkowym w tle, co oczywiście działałoby nawet na plus gdyby nie mała moc zapachu po trzeciej godzinie palenia. Nawet specjalnie wyszłam z domu, żeby na świeżo wyczuć, czy rzeczywiście jest mniej intensywny i niestety za to muszę odjąć.

Ocena: 4-/5
Pomieszczenie: salon, kuchnia, sypialnia
Moc: początkowo średni, później słaby
Testowana forma: tealight



Oceans Petals - zobaczyłam i pomyślałam od razu - Ocean Blossom z YC - a jako iż to jeden z moich ulubionych zapachów, zapaliłam bez wahania. Na sucho był delikatniejszy i chłodniejszy niż OB, jednak po zapaleniu wyszło z niego całe ciepło, zapach bardzo delikatny z nutami kwiatowymi, troche jak białe tulipany i młodziutkie małe różyczki ze świeżą domieszką. Zapach jednak był bardzo słaby mimo kilkugodzinnego palenia, ale wyczuwalny na tyle, że mógłby się spodobać.

Ocena: 4-/5
Pomieszczenie: każde
Moc: słaba
Testowana forma: tealight

Mam nadzięję, że pomogłam Wam jakkolwiek w wyborze - bardzo liczę na Wasze opinie na temat tych zapachów, może wypróbowałyście już woski i macie inne zdanie? Pozdrawiam mocno i..

Sprawdź też

9 komentarze

  1. Oo, ja uwielbiam zapachy :) ale to prawda ze wiekszosc pachnideł zupelnie nie zgadza sie z nazwą..

    OdpowiedzUsuń
  2. Strawberry i Under The Sea wydają mi się warte wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalecam jednak chyba woski, mimo, że tealighty pala się do 10 h z mojego doświadczenia a nie 6, to i tak to wciąż tylko tealight ;)

      Usuń
    2. Ja jestem typowo woskowa, w stronę tealightów nawet nie patrzę :)

      Usuń
  3. Opakowania zdecydowanie na plus, ale wątpię, żeby zastąpiły komuś Yankee...

    OdpowiedzUsuń
  4. wiec zamowialam i niestety zgadzam sie z Toba, nie ma sensu tealigotw..

    OdpowiedzUsuń
  5. Tea lighty jak już to najlepiej te duże, ja sama robie zapachowe i palą się znacznie dłużej niż te zwykłe.
    Kupuje sobie blaszki w sklepie zrobswiece.pl i z kilograma parafiny wychodzi około 25 sztuk :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ostatnie zdjęcie jest bardzo klimatyczne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam z Kringle tylko Czereśnią i Porzeczkę. Ale to było daaaawno temu :( Szkoda, że ta truskawka nie jest taka intesywna. Ja póki co przechodzę rozwkit fascynacji YC :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...