Appletox - koreańska maseczka-peeling od TonyMoly

9:47:00 PM

Dzisiaj jednak nie Haul (zapewne coś jutro wpadnie do koszyka na Dniach zakupów z Grazia:) a za to jeden z kolejnych ulubionych przeze mnie kosmetyków koreańskich - maseczka-peeling od TonyMoly - Appletox. Jabłko wraz z pomidorkiem Tomatox są moimi ulubionymi produktami azjatyckiej firmy TonyMoly. A dlaczego właśnie te? Bo to idealnie wykończenie mojej pielęgnacji!




Opis producenta

Nawet już  Wam nie zamierzam wklejać reklam i rezultatów jakimi się w nich szczyci firma, bo to jednak jak zwykle gruba przesada. Producent obiecuje jednak, że jest to krem intensywnie nawilżający a jego zadaniem jest przede wszystkim:
-nawilżanie
-złuszczanie
-wygładzanie
-oczyszczanie
I nawet z większością z postawionych tu rzeczowników mogę się zgodzić, wygładzanie jednak jest dosyć krótkotrwałe a i nawilżanie jak dla mnie nie na tyle mocne aby się tym rzeczywiście szczycić. Produkt zawiera wyciąg z jabłka, kwasy AHA (dzięki którym skóra ma być gładka i napięta), żelazo, magnez, oraz witaminy A, E, B1, B6.




Dostępność

Podobnie jak inne produkty - można go dostać na allegro i w innych azjatyckich sklepach online w Polsce za kwotę mocno zawyżoną - jak zwykle więc polecam kupowanie na ebay'u - sprzedawców jest wielu - teraz można go dostać nawet za niecałe 9 dolarów.




Realia użytkownika

To nie jest złoty specyfik ani cud maseczka. Jednak od kiedy go używam (początkowo przez dwa tygodnie 2 razy na tydzień, teraz od kilku miesięcy ok. raz w tygodniu) zupełnie znikł problem suchych skórek i mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że rzeczywiście nos wydaje się bardziej oczyszczony, jednak do rezultatów przedstawianych na zdjęciach reklamowych bardzo mu daleko. Tym bardziej nie po jednej aplikacji produktu. Krem nie jest drogi, a gramatura wydaje się dla mnie dosyć spora - 80 gram.




Niestety jak widać na zdjęciach, maseczce brakuje gumowego ogonka - którym bardzo troskliwie zaopiekował się pewnego dnia mój synek ;) Często słyszałam narzekania na temat jego wydajności - jednak ja na to raczej nie narzekam - oczywiście aplikujemy o wiele większą ilość niż zwykły krem, ale mniejszą niż typową maseczkę. Krem się dobrze rozprowadza po twarzy i jak dla mnie nie ma żadnego konkretnego zapachu - ani ładnego, ani nieprzyjemnego.




Aplikacja

Nie jest to typowy peeling - nie wyczuwamy przy nakładaniu kremu żadnej drobinki - ważny jest jednak tutaj masaż twarzy -  delikatny ale 2-3 minutowy, co jednak jest pewnym minusem bo bądź co bądź bywa lekko męczące. Następnie pozostawiamy krem na pół minuty na twarzy i rozpoczynamy drugi etap - delikatnymi kolistymi ruchami "wymasowujemy" krem z twarzy. 

Twarz jest mocno nawilżona, gdyż szybko się wchłania a pod palcami tworzą się po kilkunastu sekundach brudne, tłuste grudki pełne złuszczonego naskórka. Efekt na zdjęciu wyżej jest lekko przesadzony - na twarzy grudki są dużo jaśniejsze, ale chciałam aby były dobrze widoczne :) Twarz masujemy aż czujemy, że wszystko zeszło i delikatnie spłukujemy twarz ciepłą wodą. Po tym zabiegu ja stosuję wodę np. oczarową i lżejszy krem.



Ocena końcowa

Nie jest to kosmetyk niezastąpiony i jedyny w swoim rodzaju - jest jednak skuteczny a twarz po nim jest bardzo gładka. Nie zdarzyły mi się przy stosowaniu jakiekolwiek podrażnienia, do których od czasu do czasu mam skłonności. Na pewno nie jest wart ceny, za jaką niektórzy usiłują nam go sprzedać - 50 a nawet maaatko! 87zł? (allegro) Jest jednak moim ulubionym produktem tego typu, gdyż nie przepadam za zdzierakami do twarzy, ani maseczkami które pieką jak ogień przez pierwszą minutę - a pożądany efekt gładkiej i złuszczonej skóry jest. Słodkiej nocy i...





Sprawdź też

22 komentarze

  1. Kiedyś się mocno zastanwiałam nad takim kosmetykiem ale z innej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co jak co .. ale najbardziej spodobało mi się opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koreańczycy! Opakowania mają zawsze bezbłędne! :D

      Usuń
  3. Zdecydowanie kupiłabym go dla opakowania. xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa, zapisuję do zapoznania się z nią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy produkt, chętnie bym wypróbowała. Te grudki w azjatyckich peelingach to w rzeczywistości jest celuloza która zbiera trochę tego naskórka, i uważam że trochę producenci wprowadzają konsumentów w błąd. Każdy tego typu peeling ma celulozę wysoko w składzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubie azjatyckie specyfiki, one zawsze maja takie slodkie opakowania :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. właśnie, opakowanie jest fajne ale kosmetyk za drogi

      Usuń
  8. A do tego opakowanie jest kuszące. Świetnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja lubię mocne zdzieranie, jedynie w chwilach gdy moja skóra była mocno podrażniona musiałam kupić peeling enzymatyczny bo wyglądałabym jak burak po tarciu tradycyjnym.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy produkt a opakowanie jak to u azjatow bajka ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmm, brzmi dobrze, muszę sobie zapisać bo później często zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że bardzo lubisz kosmetyki azjatyckie. Mnie jakoś one nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwsze slysze ale ma przegenialne opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj długo już nad nim myślę. Musze jednak wykończyć troszkę swoich zapasów zanim sobie go sprawię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Opakowanie przyciąga, a reszta... po tym co piszesz ciekawa i na pewno warto przetestować.

    OdpowiedzUsuń
  16. Opakowanie jest śliczne, na początku myślałam że to żelowe piekarniane jabłuszko ;)
    Kolejny produkt na mojej liście, ponieważ mam problem z suchymi skórkami.

    OdpowiedzUsuń
  17. oryginalne opakowanie, widzę że testujesz większość produktów nie dostępnych w drogeriach, zapewne dlatego są ciekawe :) zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...