Evening Routine - Kwiecień 2014

9:52:00 PM

Wczoraj mogliście zobaczyć jak wygląda moja poranna pielęgnacja twarzy - dzisiaj dopełnieniem  cyklu mojego dnia - wieczorna. Tak jak rano nie poświęcam twarzy więcej niż 5-7 minut, tak wieczorem trwa to zdecydowanie dłużej, co nie jest dla mnie powodem do jakichkolwiek narzekań. Ba. Uwielbiam moje małe rytuały i gdybym miała możliwość, codziennie robiłabym sobie mały rytuał spa.. :)


Demakijaż
Pierwszym krokiem w moim codziennym makijażu są kosmetyki do demakijażu twarzy na bazie olejów. Przez długi czas używałam (ok. 2-3 opakowania) olejku Innisfree, o którym pisałam tutaj - niestety wykończyłam ostatnią butelkę i zaryzykowałam zmianę. Za kilka dni przyjdzie do mnie nowy koreański olejek do twarzy Real Art z Etude House - to chyba coś w naturze kobiety - ma dobre, szuka lepszego. 



Co prawda ten nowy jest kilka dolarów - około 15zł tańszy - mam nadzieję, że dobrze się sprawdzi. Z ciekawości zobaczyłam też jego ceny na allegro - przebitka jest ponad dwukrotna.. Po olejku używam Dwufazówki z Ziai, którą po prostu uwielbiam za jakość i cenę. Z drugiej strony nie stosuję raczej wodoodpornych czy szczególnie trwałych kosmetyków, więc i ze zmywaniem raczej nie mam problemu. 



Ostatnim krokiem w oczyszczaniu jest pianka, o której pisałam wczoraj - Ole Henriksen - pianka do mycia twarzy z czerwoną herbatą. Spokojnie mogę napisać, że jest to cudownie zapowiadający się ulubieniec miesiąca, choć na początku trochę się zraziłam. Nie każdemu może spodobać się zapach - przy pierwszym użyciu trochę kręciłam nosem, ale z czasem pokochałam - mocno wyczuwalny jest zapach mocnej herbaty z lekkim cytrusowym smaczkiem.



  Pianka jest delikatna, leciutka, bardzo przyjemnie się masuje się na twarzy. Po spłukaniu twarz jest miękka i bardzo gładka ( choć za pierwszym razem wydawała mi się sucha i lekko ściągnięta)  - to właśnie ta gładkość tak mnie do niej przekonała - po dwóch tygodniach stosowania była i jest!  o wiele gładsza niż wcześniej, czego się zupełnie nie spodziewałam. 

Dostępne są dwie wielkości - małą (45ml), również dostępną w sprzedaży wersję (9$) miałam w swoim zestawie miniatur - teraz, zdecydowałam się na dużą butelkę (207ml - 30$) bo i na wydajność nie mogę narzekać - mała buteleczka wystarczyła mi na miesiąc codziennego używania - dwa razy dziennie - rano jedna pompka, wieczorem dwie na całą twarz. Pełnowartościowy produkt powinien mi wystarczyć prawie na 5 miesięcy, więc kwota 90 zł już nie wydaje mi się aż tak wysoka.



 Następnym krokiem jest Lawendowy płyn do twarzy z Fitomedu - od razu ostrzegam, nie każdemu może się spodobać zapach - dla niektórych może okazać się "babciny" dla mnie jest absolutnie kojący i relaksujący, dlatego też właśnie używam go na wieczór mimo, iż jego przeznaczenie jest (wg. producenta) do porannej pielęgnacji. Poza tym zapach uletnia się bardzo szybko co dla jednych będzie błogosławieństwem - dla drugich w tym mnie - lekkim rozczarowaniem. Wydajność - diaboliczna wręcz. O miesiąca pryskam jak szalona i ledwo 1/5 uciekła. Cena - 12zł.

Pielęgnacja
Podobnie jak w pielęgnacji dziennej używam dwóch kremów pod oczy - od 1 marca testuję
produkty Ole Henriksen, o których już trochę pisałam podczas omawiania porannej pielęgnacji twarzy, tutaj. Z recenzją wstrzymam się jeszcze do końca opakowań - ale na pewno pojawi się ona w kwietniu. Przyznam, że dopiero od zeszłego roku używam regularnie kremów pod oczy - ale cóż, człowiek się młodszy nie robi ;)



 Kremu do twarzy no noc staram się używać dosyć treściwego - tu ponownie produkt Henriksena Sheer Transformation, ale zamierzam się  chyba rozejrzeć za czymś innym. Dam mu jeszcze z tydzień, dwa bo nie mam mu raczej nic do zarzucenia ale też jakoś znacznie na poprawę stanu skóry nie wpływa. Przyjrzę się mu jeszcze dokładniej przed pełną recenzją. 



Maseczki
Nie jest dla nikogo niespodzianką, że moją wielką miłością są maseczki, ale nie wszyscy wiedzą, że maseczek używam praktycznie codziennie. Oczywiście nie są to maseczki silnie działające - takich używam raz - maksymalnie przy jakimś wysypie dwa razy w tygodniu. 



Tych silniej działających peelingów nie nakładam też zazwyczaj na całą twarz a stosuję strategię terenową - np. enzymatyczny na strefę T - policzki i szyja - w tym samym czasie maseczka nawilżająca. Moja skóra kocha taką pielęgnację ;) Na zdjęciach możecie zobaczyć kilka z moich ulubionych maseczek oraz niektóre z tych, które teraz testuję i do których raczej na pewno nie wrócę. Planuję także post opisujący tylko i wyłącznie polecane przeze mnie maseczki dla mieszanej cery. Byłybyście zainteresowane?






Leniwe Dni

Zdarzają mi się także dni leniwe (choć są one raczej tak wyczerpujące, że jestem z siebie dumna, że robię demakijaż) , gdzie nie marzę o niczym innym jak o łóżku - stosuję wtedy wersję minimalistyczną - demakijaż zmywam tylko olejkiem i dokładnie zmywam oczy dwufazówką. 



W czasie mycia zębów wchłania się Płyn lawendowy - lekko smaruje kremem pod oczami i najczęściej używam już tylko sleeping packa z firmy Holika Holika najczęściej pomijając jeszcze krem do twarzy. Bardzo lubię akurat ten sleeping-pack, gdyż ma po prostu fenomenalny zapach białego, ekskluzywnego wina i doskonale nawilża. 

I tak wygląda moja pielęgnacja twarzy - znacie te produkty, lubicie? Może poleciłybyście jakiś lepszy zamiennik? Miłego wieczoru, cudownych rytuałów i...

Sprawdź też

25 komentarze

  1. też mam ten płyn dwufazowy z Ziaji, ale jeszcze nie używałam. Mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała możliwość zapewne wybrałabym dwufazówkę z Lancome, ale przyznam, wolę dołożyć do lepszego kremu do twarzy czy serum..

      Usuń
  2. Ja uwielbiam maseczki, a do demakijażu oczu zawsze używam płynu dwufazowego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, widzę jabłkowy peeling od Tony Moly :). Od dawna mam na niego ochotę.
    Miałam kiedyś płyn dwufazowy Ziaja, ale bardzo źle go wspominam :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że masz tak wszystko usystematyzowane, u mnie systematyczność leży i kwiczy ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd się przyznać ale dopiero od kilku miesięcy mam wypracowaną, systematyczną pielęgnację. Wcześniej nie miałam problemow z cerą i traktowałam ją po macoszemu. Na całe szczęście wracam do normy i nie wyglądam już jak dojrzewająca nastolatka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O jeju ja akurat statsznie nie lubie płynu dwufazowego, zostawia mi tłusta konsystencje na powiece ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiałam tą dwufazówkę Ziaja, dopóki nie zaczęła mi nagle przesuszać skóry :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znosiłam tego płynu z Ziai, ale polecam dwufazowy z Garnier! Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Moją uwagę zwróciły kremy pod oczy, będę czekać na recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uzywalam dwufazowki ziaji przez lata dopoki nie kupilam bielendy:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za tym płynem dwufazowym wole z Deli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzje są właśnie bardzo różne, albo kochasz albo nie znosisz ;)

      Usuń
  12. Jaka rozmaitość kosmetyczna:) Ja mam do mycia buzi jedynie żelik z Garniera:) Spróbowałabym tej pianki:)

    Pozdrowienia!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Póki twarz się nie domaga, dobrze! Ale pod oczy zawsze dobrze używać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja miałam płyn oczarowy z Fitomedu i wydajność rzeczywiście jest ogromna :) Jedna buteleczka starczyła mi na 4 miesiące codziennego stosowania, a dodawałam go nawet do maseczek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię tak samo - dodaję je do glinek, pryskam twarz jak mam glinki, synka nawet pryskam bo lubi dla zabawy :D

      Usuń
  15. Oj po za Ziaja to nic nie znam z tych produktów.A maseczki też kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja podobnie. Akurat używam tej dwufazówki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. hahaha podoba mi się Twoja wersja na leniwe dni :D Każda z nas miewa takie chwile, że marzy tylko o ciepłej kołderce i błogim śnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. A mi wszystkie dwufazowe podrażniają oczy ;(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...