Pianka do oczyszczania twarzy Ole Henriksen - hit?

9:37:00 PM

Dla śledzących moje wpisy od jakiegoś czasu ten produkt nie jest tutaj żadną nowością. Zaczęłam go testować na początku marca ale już dwa razy zdążyłam o nim napisać - przy mojej kwietniowej pielęgnacji oraz kosmetyczce na majówkę.


Przy pierwszej aplikacji wydawało mi się, że skóra jest lekko ściągnięta i niedostatecznie nawilżona. Uczucie to jednak zupełnie minęło przy kolejnych użyciach a nawet więcej - zauważyłam bardzo wyraźne wygładzenie się twarzy i właśnie to spowodowało, 
że sięgnęłam po pełnowymiarowy produkt.



Po miesiącu regularnego stosowania zupełnie znikły delikatne krosteczki na policzkach - co prawda były niewidoczne, ale czuć je było pod palcami. Broda troszkę się uspokoiła -
to rejon z którym miewam problemy - ale cudów na tym obszarze nie ma - ot, lekka,
ale jednak zauważalna poprawa.


Pianka nie zlikwidowała krostek na czole i nie zauważyłam też jakiejś widocznej zmiany porów - jednak skóra po aplikacji jest bardzo świeża i delikatna a samo jej używanie także należy do
moich wieczornych rytuałów małych przyjemności :)


Konsystencja pianki jest bardzo delikatna i miękka - łatwo się rozprowadza a jedna pompka pozwala na umycie całej twarzy przez co produkt jest bardzo wydajny. Szczerze mówiąc, 
to pierwsza pianka do mycia twarzy jaką stosowałam i choć początkowe z nią
doświadczenia były różne - na stale zagościła w mojej łazience.


Zapach choć na początku mi przeszkadzał - jest dosyć intensywny - to z czasem go pokochałam - taka cytrusowa, bardzo mocna, gorzka herbata - ale od razu uprzedzam, nie każdemu może się spodobać choć dla mnie  w tym momencie jest jednym z fajniejszych zapachów 
jakich używam wieczornej pielęgnacji.


W sprzedaży są dostępne dwie wielkości:
45ml za 9$ oraz większą - 207ml za 30$ - ta pierwsza jest idealna, jeśli chcemy porządnie
przetestować produkt - dla mnie była to właśnie droga do kupna wiekszej butli, która spokojnie wystarczy mi na 2-5 miesięcy nawet codziennego używania.


Przeszukałam trochę polskie sklepy internetowe i niestety z tego co widzę nigdzie nie jest dostępna - mam nadzieję, że jednak mimo wszystko marka wejdzie na rynek polski, bo kilka
z testowanych przeze mnie produktów okazało się dla mojej cery zbawiennych,
inne  jednak, żeby nie było tak różowo - np. kremy pod oczy - były wielkim bublem.


Lubicie używać takiej formy produktów do oczyszczania twarzy? Macie może swoją 
ulubioną piankę czy wolicie standardowe płyny do mycia twarzy? Pięknego wieczoru i....

Sprawdź też

25 komentarze

  1. produkty ole henriksen mozna kupic na beautybay i feelunique z darmowa wysylka:)
    krostki na czole to pewnie jakims kwasem musialabym potraktowac:) jak czesto sie zluszczasz chemicznie?
    ja pianki lubie, ale juz nie uzywam

    OdpowiedzUsuń
  2. och, zgadzam się - jednak duża przebitka :( co do krostek - na krótką metę pomagają enzymatyczne z Tołpy - jednak na zabiegi grubszego kalibru niestety w moim stanie nie mogę sobie przez najbliższy rok pozwolić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas Tołpa jest bardzo dobrą firmą.

    Wpadnij do mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze pianek do mycia twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Narobiłaś mi ochoty na tą piankę, ale dzisiaj zaczęłam nową pielęgnację i na razie muszę zużyć to co mam.
    A tak w ogóle Norwegii ta firma jest bardzo popularna i często są na nią promocje. Gdybyś kiedyś coś chciała to daj znać. Mogę Ci kupić i podczas pobytu w Polsce wysłać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty kochana w Skandynawii siedzisz? :) Dzięki za propozycję - mam jeszcze trochę miniaturek - ale mają naprawdę fajne niektóre produkty - z cenami już gorzej szczególnie w PL ;D

      Usuń
    2. Tak jakoś wyszło, że wylądowałam w Norwegii hihi. Ceny niestety są troszkę wysokie, ale czasem lepiej postawić na jakość niż na ilość ;) Jakby coś to pamiętaj o mnie i pisz ;)

      Usuń
    3. Ta pianka ma też mini wersję więc do testowania warto się skusić - obecną mam chyba na pół roku ale bedę pamiętać! :D

      Usuń
  6. Czuję się wodzona na pokuszenie ;) Bardzo interesujący kosmetyk.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wole standardowe żele do mycia twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie za ich konsystencją nie przepadam ;)

      Usuń
  8. ja bardzo lubię pianki do twarzy, tej wcześniej nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej marki. Lubię pianki do mycia twarzy, bo łatwo je zaaplikować i zmyć, najczęściej też nie zostawiają żadnego filmu na skórze. Jedyną ich wadą, w moim przypadku, jest to, że po zmyciu mam strasznie ciągniętą skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i ja miałam podobnie przy azjatyckich, ale przy tej tylko pierwsze 2-3 dni, zupełnei nie wiem dlaczego ;)

      Usuń
  10. Wyglada na to ze godny uwagi produkt do twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię pianki i może pokuszę się na tą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja bardzo lubię pianki:) z resztą żele, żeliki też każda forma mile widziana, tej marki nie znam ale fajnie wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja wolę żele bo pianki... nie radzą sobie z moją skórą :D
    http://makingoftheboss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to jeden z etapów oczyszczania - po micelku na oczach i olejku do demakijażu.

      Usuń
  14. Przyznam, że już dawno nie miałam żadnej pianki do pielęgnacji twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zupełnie nie znam tej marki, muszę jej się przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...