Cukier na ustach - sławną owiany różany peeling Pat&Rub

8:35:00 PM

Słońce! Znając życie, będę zaraz narzekać, że jest ZA gorąco - 
na ten moment jednak budzona promieniami słońca czuję się jak nowonarodzona :)  
Dzisiaj kilka słów na temat hitu na blogach, który
hitem był chyba z dwa lata temu - wtedy byłam odporna - w marcu jednak się skusiłam.


A skusiłam się szczerze mówiąc dzieki naprawdę sporej przecenie, gdzie 
peeling do ust z Pat&Rub kosztował mnie nie 49zł a tylko 32zł, co
przyznam jak na sam peeling wydawało mi się ceną mocno wygórowaną.
Dlaczego więc zmieniłam zdanie?



Przede wszystkim - wydajność. Nie wiem jak wy, ale mi wystarczy naprawdę kilkanaście
ziarenek, by wieczorem doprowadzić usta do porządku. Peelinguję je
2-3 razy w tygodniu i cóż, od marca zużyłam tyle ile widać na zdjęciach.
Zapewne można używać ziarenek więcej, ale nie czuję takiej potrzeby.
Głos rozsądku mówi mi jednak, że sama często przygotowywałam sobie sama
domowej roboty peeling z cukru i olejków i także spisywał się równie dobrze ;)


Peeling zrobiony jest na bazie ksylitolu, o którym pisałam przy okazji
pieczenia ciasta - cukru z brzozy o działaniu przeciwpróchniczym i posiadającym 
40% mniej kalorii niż tradycyjny. O samym cukrze powstanie chyba osobna notka -  
u mnie zagościł w kuchni już na stałe i mam trochę spostrzeżeń na jego temat. 
Co do składu peelingu zastrzeżeń raczej mieć chyba nie można:

Skład: Xylitol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Oil, Lithospermum Officinale Root Extract, Octyldodecyl Myristate, Tocopherol (Mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Rosa Damascena Flower Oil, Linalool, Geraniol, Citronellol, Citral, Eugenol.

A i w smaku jest rzeczywiście przecudny. Nie zauważyłam żadnych innych 
właściwości niż typowo zdzierakowe, ale producent zapewnia o działaniu
pielęgnacyjnym - kwestia dbania o usta tak czy siak jest tutaj kluczem. 
Słoiczek dużo większy niż się spodziewałam, ale tak czy siak sam produkt,
mimo, że się sprawdza świetnie wydaje mi się lekko "gadżetowatym" kosmetykiem.


Czy kupię więc ponownie? Ciekawią mnie inne wersje smakowe, ale 
jak już poczekam na podobną promocję ja ta, na którą załapałam się 
chyba z okazji Dnia Kobiet. Szczerze mówiąc po przeczytaniu dokładnie
składu, będę próbowała też coś stworzyć na bazie ksylitolu na 
własną rękę. A co wy sądzicie o tego typu produktach? Zbędne, ale 
fajnie mieć w łazience?

Sprawdź też

41 komentarze

  1. ja używam szczoteczki do zębów działa równie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze żadnego pilingu do ust, ale takie gadżety wydają mi się fajne. Jak będzie jakaś atrakcyjna promocja albo będę robiła większe zakupy P&R to może się skuszę na którąś wersję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kręci mnie pomarańczowa :D

      Usuń
    2. Wygląda cudownie ale najlepszym peelingiem do ust jest zbrylający się miód wielokwiatowy :)

      Usuń
    3. Zgadzam się! Mam nawet taki wielki słój - poeksperymentuję ze składnikami coś czuję :D

      Usuń
  3. Peelingowanie ust? Na to jeszcze nie wpadłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, niestety przy niektórych szminkach jest niezbędne, ale usta są w tym temacie łaskawe, mało im trzeba by były zadbane - liczy się regularność :)

      Usuń
  4. nie wiem czy bym dała aż tyle za peeling do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o dokładnie - zbędne, ale fajnie mieć :) w tej cenie bym się nie zdecydowała, zwłaszcza, że moje ust i tak nie są mega wymagające, wystarczy im pomadka brzozowa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No gadżecik ale jest na mojej liście:)
    Ja miodu nie cierpię i na samą myśl o miodzie na ustach robi mi się słabo:(

    OdpowiedzUsuń
  7. niby zbędne, ale chciałoby się mieć ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do peelingów do ust, a potem jakoś tak wsiąkłam w blogosferę, naczytałam się i kusi :) żeby chociaż mieć porównanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. na promocji można kupić, w cenie regularnej bym raczej nie kupiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale świetny kosmetyk! :) Przy moich raczej dużych ustach problem spierzchniętych ust wraca nawet latem :) Trzeba będzie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię kosmetyki rożane :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie mam przekonania do tego typu kosmetyków ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie znam, nie znam...ciekawa sprawa.
    ja uzywam peelingów do ust z LUSHa i bardzo je sobie chwalé. sá bardzo wydajne i starczajá na dlugo

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda ciekawie, ja jednak wolę peelingi handmade - dodajemy co chcemy i nie trzeba się przejmować konserwantami :D Do tgeo cena wydaje się niższa :D

    OdpowiedzUsuń
  15. fajny produkt, nigdy nie miałam peelingu do ust ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam podobny produkt z Lush i się sprawdzał więc pewnie kiedyś wyprobuje ten.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czasami robię taki peeling do ust sama. Biorę miód i cukier :) Albo szczoteczką do zębów, działa świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. lubię takie gadżetowe produkty, fajnie się spisują :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim zdaniem jest wart swojej ceny - swój mam już od roku!:)
    Jedynym minusem jest trudność w aplikacji.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajna sprawa z takim peelingiem do ust, ja zwykle usuwam martwy naskórek szczoteczką do zębów, ale muszę kiedyś wypróbować taką metodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie wersję różaną mam na celowniku :)
    Mimo, że dla mnie to jest gadżet, to jednak nie mogę mu się oprzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pięknie i smakowicie wygląda:-) duzo dobrego słyszałam o tym peelingu-kiedyś napewno się w niego zaopatrzę:-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam wersję pomarańczową i uwielbiam! Tym bardziej, że samej nie chce mi się bawić w domowej roboty specyfiki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie skonczyloby sie to krwawa łaźnią na wargach

    OdpowiedzUsuń
  25. mam ochotę na jakiś peeling do ust, ale będąc na zakupach zazwyczaj o nim zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja lubię domowy peeling ust: miód + cukier :) I jaki smaczny :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedyś uważałam ten peeling za zbędny gadżet, ale teraz towarzyszy mi prawie każdego dnia. Obecnie mam w użyciu pomarańczowy, a różany i kawowy czekają w zapasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam nigdy takiego peelingu, szczoteczka do zębów daje radę ;) Ale chętnie spróbowałabym stworzyć swój. Ksylitolem interesowałam się przez jakiś czas ale jakoś tak wyszło, że nie wyszło. :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Dla mnie to kosmetyk z cyklu, jakbym dostała w prezencie, to pewnie bym używała z niemałą radością, ale sama raczej nie wydałabym na niego takiej kwoty pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja mam kawowy, przyjemny gadżet:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam pomarańczowy i uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Powoli kończy mnie się mój popcornowy peeling z Lush, więc czas na nowy. Pat&Rub wielbię, więc skuszę się na ich produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam szaloną ochotę go wywąchać :D

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja ksylitol nawet mam, musze w końcu spróbowac :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...