Ole Henriksen Sheer Transformation - supernawilżacz

8:35:00 PM

Witajcie! Dzisiaj zapraszam na recenzję jednego z najbardziej znanych 
produktów mało popularnej w Polsce marki Ole Henriksen.
Zestaw miniaturek kupiłam w marcu i sukcesywnie udało mi się 
zużyć praktycznie wszystko, z dotychczasowego doświadczenia widzę, 
że moja skóra produkty automatycznie kocha lub nienawidzi - jak więc będzie
z kremem Sheer Transformation?


Sheer transformation po przede wszystkim supernawilżający krem o lekkiej,
bezolejowej formuje, który ma nawilżać i delikatnie złuszczać naszą
skórę. Twarz po nim ma wyglądać na świeżą, zdrową i szybko się wchłaniać.
Dzięki silnie działającym składnikom z lukrecji i witaminy C ma także rozjaśniać
ciemne plany, a ekstrakty z roślin wykazywać działanie przeciwstarzeniowe.



Krem okazał się zaskakująco wydajny i jednak, choć producent wspomina 
o superlekkiej formule dla mnie na początku wydawał się dość tłustawy.
Po nałożeniu jednak na twarz, skóra przez dwie minuty rzeczywiście mocno się
 świeciła - później jednak wracała do normy - co prawda raczej nie mogłabym 
powiedzieć, że jest to krem matujący, jednak
w roli kremu pod podkład sprawdzał się znakomicie.


Wchłania się szybko i daje poczucie solidnego nawilżenia. Nie wiem jednak, czy 
wczesne lato, było odpowiednią porą testów, myślę, że bardziej
byłabym zadowolona z niego jesienią. Co prawda nie zauważyłam żadnego
działania rozjaśniającego - używałam go jednak koło 5 tygodni i to jednak zbyt krótki
okres na tego typu mocno widoczne rezultaty.


Jest z pewnością idealny dla posiadaczek suchej skóry, ja jako posiadaczka cery
mieszanej także jestem z niego bardzo zadowolona. Mając do wyboru ten krem, a 
recenzowany niedawno krem nawilżający Caudalie myślę, że sięgnęłabym jednak po ten.
Dlaczego? Dawał mi dużo większą dawkę nawilżenia, pozostawiał skórę 
delikatną i aksamitną i każdy podkład się na nim trzymał dobrze.


Podobnie jak inne produkty Ole Henriksen można go chyba tylko sprowadzać,
bo ceny w Polsce są po prostu zabójcze - ja pomyślę  o jego kupnie
dopiero po lecie - tutaj możecie zobaczyć go w amerykańskiej Sephorze.
A jaki jest Wasz ulubiony krem nawilżający nie pozostawiający
po sobie tłustej powłoki? Z chęcią poczytam! :)

Sprawdź też

14 komentarze

  1. Mój ulubiony krem nawilżający to Effaclair H, nie świeci się po nim skóra i świetnie nawilża. O kremie, który recenzujesz, nigdy wczesniej nie słyszalam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ciągle szukam ulubionego, teraz do nawilzania używam serum dermefic i żelu aloesowego:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No te kosmetyki to ja widzę u amerykańskich sławnych blogerek:) Wow:)
    Ja polecam krem Sampar so much to dew. Jest lekki ale czuć nawilżenie i szybko sie wchłania.

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy kremik, ja wciąż szukam jakiegoś ulubionego ideału :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta marka mnie coraz bardziej rajcuje...ale u nas tez drozyzna....

    OdpowiedzUsuń
  6. nie słyszałam o nim wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się skład, muszę zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się być interesujący :) Chętnie bym go spróbowała :) Obecnie jestem bardzo zadowolona z kremu z Shea Line z The Secret Soap Store ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam marki ale opis brzmi niezwykle zachęcająco. Moja sucha cera mogłaby ten krem polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze słyszę o tym kremie.Ja używam nivea soft,wystarcza mi :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam kremu, ciekawa jestem czy u mnie by się sprawdził ;)
    Odnośnie pielęgnacji twarzy to właśnie napisałam dość ciekawy post, bo dotyczy on samego masażu twarzy i o efektach jakie daje :) Wszędzie tylko kremy i kremy, a kremy to nie wszystko ;) Czy się myle? Wpadnij w wolnym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapisze sobie ten krem i kiedyś może kupię na przetestowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiłaś mnie, nie znam w ogole tej marki, ale lubię wszystko, co nawilża ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...