Diorshow Fusion Mono Matte - 761 Mirage

8:48:00 AM

Jak zapowiadałam, skusiłam się na kolejny - jako, że pierwszy sprawuje się 
tak dobrze i tak często gości w moim makijażu postawiłam na kolejny odcień z
serii Diorshow Fusion Mono Matte - tym razem zdecydowanego
ciemniucha o nazwie Mirage i numerze 761.


Opakowanie zupełnie nie różni się od tego, które opisywałam już Wam
w poprzedniej notce dotyczącej mojego ulubieńca kwietnia - odcienia Fantaisie (tutaj)
Kolejny raz zachwycona jestem i jakością wykonania słoiczka,
dołączonym pędzelkiem i stylistyką kosmetyków Christiana Diora.




Konsystencję ma wciąż dla mnie trudną do opisania - niby mus-krem, pięknie się 
rozprowadza i świetnie łączy z innymi cieniami. W wersji minimalistycznego makijażu
używam tylko tych dwóch cieni na podkładzie z Urban Decay i trzymają się świetnie
prawie do wieczora. Tutaj możecie zobaczyć jak wygląda na dłoni:



Trudno mi nazwać ten kolor bo to ani brąz ani gołębia szarość. Cień nie zawiera
drobinek, jednak daje piękne satynowe wykończenie i pięknie odbija światło.
Przyznam, te dwa cienie to wraz z paletką Naked3 to mój najlepszy zakup
kolorówkowy w tym roku i choć cena jest wysoka - 30$ - u nas koło 140zł w 
Sephorze to jestem z nich więcej niż zadowolona :)



Makijaż z ich użyciem pojawi się na Instagramie dużo szybciej niż na samym blogu,
ale obiecuje, że postaram się uzupełnić to jak najszybciej. Miałyście do czynienia 
z tymi cieniami? Ostatnio oglądałam je w Sephorze jednak opakowania były niestety
tak zmacane i brudne, że konsystencja była wręcz tłusta..



Ciekawa jestem czy te cienie wylądują w moich ulubieńcach roku,
a przyznam mało co ma na razie tak dużą na to szansę. Zapraszam już 
powoli na małe rozdanie kosmetyków Bath i Body Works, śledźcie uważnie
bloga i cóż życzyć, pięknego lata! :)

Sprawdź też

19 komentarze

  1. Taki burasek ;) Sympatyczny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor bardzo mi sie podoba. No niestety w Sephorze czasem niektóre testery są w naprawdę opłakanym stanie, choć to akurat sprawki klientów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - były tak wypaćkane, że nawet trudno było sobie coś nałożyć na palec..

      Usuń
  3. Lubie takie kolory, niby niepozorny, jednak daje wiele możliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, że wspominałaś o nim na Insta :) Ja poszłam na razie w Chanel, ale nie ukrywam, że przydałby się i jakiś Dior dla porównania ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie miałam cieni o takiej konsystencji, kolory jak dla mnie, rewelacyjne,, używam tylko brązów.

    OdpowiedzUsuń
  6. podoba mi się, choć nie wiem czy konsystencja do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne kolory, a zwłaszcza ta brzoskwinka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ladne kolory, nigdy nie probowalam cieni w takiej formie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne odcienie :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jasny kolor bardzo ładny :) lubie takie kolory cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudne są oba!:) Jeszcze nigdy nie używałam cieni o takiej konsystencji :P Brzmi zachęcająco!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ladny kolor :) zapowiada sie swietnie, lecz dla mnie na razie za drogi..

    OdpowiedzUsuń
  13. Cena zwala z nóg, ale ładne, tylko ja kremowych ceni tak do końca nie używam

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny ten kolorek :) Mam jeden cień z tej serii i na oku wygląda ładnie, ale myślałam, że będzie trwalszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super kolorek :) idealny wrécz :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...