Le Blush Creme De Chanel - 64 Inspiration

10:19:00 AM

Już połowa miesiąca i zanim się obejrzę - jesień pełną parą!
Trochę nie mogę się doczekać jesieni - nawet tej pluchy,
tęskno mi za górami liści i ostrymi promieniami
październikowego słońca. Dzisiaj chciała Wam pokazać
róż, który ostatnimi czasy nie schodzi u mnie z tapety :D


Oczywiście musiałam się w końcu zdecydować, ja - miłośniczka
róży wszelakich - na kremowego chanelka. Przyznam się, że coraz bardziej
zrażona jestem do zakupów w Sephorze i  chyba definitywnie 
przerzucę się na Douglasa, le o tym już innym razem - tak czy siak,
dni VIP -20% i urodziny - czas idealny na kosmetyczne zakupy.
Nad różami chodziłam już jakiś czas - uwielbiam te wypiekane od CHANEL
więc ten był tylko kwestią czasu. Zdecydowałam się na zgaszony róż,
kolor bardzo naturalny - idealny do codziennego makijażu dziennego.



Przy pierwszych aplikacjach trochę się nakombinowałam, jakby 
go idealnie nałożyć - wiele osób polecało pędzel ze sztucznego włosia
do podkładu - i mnie się nie sprawdził i wykorzystuje palce.
Lekko dotykam różu opuszkami palców i nakładam na szczyty
kości policzkowych i delikatnie rozcieram. Wtapia się świetnie.


Bardzo podoba mi się jego lekko pudrowe i satynowe wykończenie,
nie podkreśla porów i trzyma się uff.. od rana do wieczora. 
Jestem z niego tak zadowolona, że kolejny będzie chyba tylko kwestią czasu.
Nazywany jest baletowym różem i rzeczywiście to określenie
idealnie do niego pasuje.


Jest bardzo napigmentowany i kolor można stopniować od leciutkiego
rumieńca do efektu matrioszki, więc krzywdy raczej nikt sobie 
nim zrobić nie powinien. Ze względu na dość jasny kolor
chyba polecałabym go bardziej osobom z jaśniejszą karnacją.


Minusy? - cena, wydaje się jednak tak wydajny, że i to spokojnie mu wybaczam.
Jak Wam się podoba efekt?
Macie swój ulubiony róż w kremie czy wolicie tradycyjne 
róże wypiekane? Cudownego Tygodnia!

Ps. Długoby opowiadać co i jak dlaczego - ale założyłam kilka dni temu nowy funpage
na Facebooku i serdecznie Was zapraszam - za kilka dni kolejne rozdanie!

Sprawdź też

51 komentarze

  1. Róże w kremie są cudowne! A ten wygląda bardzo ładnie, taki delikatny, dziewczęcy rumieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny kolor :) Bardzo polubiłam taką formę różu, więc przy najbliższej okazji przyjrzę mu się bliżej.
    Mnie też ciągnie bardziej w kierunku Douglasa. Obecnie mają znacznie ciekawszą ofertę niż Sephora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Gdyby nie dni VIP chyba nie byłoby czego szukać.

      Usuń
  3. Uwielbiam róże w kremie, a do Chanel mam sentyment. :) Mam bardzo jasną cerę, ale teraz jeszcze trochę opaloną po wakacjach. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ogólnie nie jestem zwolenniczką róży ale ostatnio mi się zamarzyło posiadanie jakiegoś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No ja chyba mogę sobie darować komentarz;)

    Myślałam,że wybierzesz ten ciemniejszy ale ten róż chyba ładniejszy bo ożywia twarz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taki była zamiar ale utonęłam w tym...

      Usuń
  6. o tak, roze w kremie sa troche ciezkie do aplikacji, ale jak juz sie nabierze wprawy to gladko idzie- ja nie raz zaszalalam i zrobilam sobie fajowskie plamy;)

    piekny kolor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wprawa to jednak podstawa ;) na początku wyglądałam tak: https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQFDatJku6iQP4ayPQNdCYbDFR7PKxkKV4wC5rmhmcCD8oyIh25jA

      Usuń
  7. Ja róży nie używam, ale lubię oglądać u innych ;) wygląda bardzo ładnie i naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. efekt bardzo naturalny. Cena no cóż.. wszak to dobro luksusowe:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda bardzo ładnie i naturalnie :) Ja najbardziej lubię tradycyjne róże wypiekane :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Troszkę inny odcień, ale też różu w kremie, mam firmy Maybelline bodajże i też wygląda świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest piękniuchny :) Ja też się przekonałam do róży w kremie, zakupiłam Inglot nr 84 i używa się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam te chanelowskie roze w kremie, mam jeden swoj w stalej ofercie Presage - zawsze go uzywam do pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kremami potrafię sobie machnąć piękne placuszki. Wolę róże w kamieniu.
    Śliczny odcień!

    OdpowiedzUsuń
  14. Swietny odcien:))

    zapraszam do mnie na ostatnia czesc o ksztaltach twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba żartujesz z ta ochotą na jesienną pluchę :-)
    A co do różu, to wydaje się być praktyczny, ładny, jasny kolorek :-)
    pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie używałam jeszcze róży w kremie... :))

    OdpowiedzUsuń
  17. chyba nigdy się nie przekonam do kremowych róży :(
    za to już od dłuższego czasu czaję się na chanelowe, ale tradycyjne. jeśli znajdę odpowiedni odcień - będzie natychmiast mój ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie miałam jeszcze nigdy do czynienia z różem w kremie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Różyk ma piękny kolor i bardzo ładnie wygląda na buźce u Ciebie, ale ja nie potrafię sobie nałożyć takiego produktu na policzki, tym bardziej, że podkład muszę zawsze przypudrować, a wtedy na ten przypudrowany policzek już nie bardzo żeby nałożyć znowu "mokrą" konsystencję, bo robią się plamy, także o wiele bezpieczniejsze są dla mnie te róże o normalnej konsystencji:)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja to taka lekko zwichrowana jestem na punkcie Chanel więc moja opinia stronnicza ;) Fajny no, kochałabym mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chętnie im się przyrze bo polubiłam róż w kremie maybelline.

    OdpowiedzUsuń
  22. mam i uwielbiam kremika Chanel <3
    u mnie sprawdza się metoda nakładania paluszkami
    echhh jutro go wyciągnę bo o nim na moment zapomniałam, dzięki za odświeżenie pamięci

    OdpowiedzUsuń
  23. idealny dla mnie na zimę <3 ja bardzo lubię kremowy z bourjouis i z rimmel'a : )

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio bardzo polubiłam róże w kremie i nawet mam swojego ulubieńca z MAC :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale ladny: ) musze w końcu zainwestować w jakiś róż w kremie: )

    OdpowiedzUsuń
  26. Kolor przepięknie odświeża :) Podoba mi się bardzo, ale przy moich anty-zdolnościach różowych, pozostaje w sferze ochów u kogoś :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudowny! Tek kolor, taki dziewczęcy...
    Ja preferuję róże w kamieniu, ze względu na tłustą cerę, po prostu się lepiej trzymają. Jednak chcąc uzyskać świeżą, dziewczęcą buźkę - tylko kremowe :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Do tej pory tylko próbowałam kremowego różu z Inglota :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Efekt jest świetny ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  30. I jak? Też kupiłam kilka dni temu ale jeszcze nawet nie rozpakowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj ja też, totalnie. Mac i Chanel to moje ulubione marki róży i chyba marki w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękny, delikatny kolor, który idealnie pasuje do Twojej urody :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja się nawet polubiłam z kremowym od Rimmela.

    OdpowiedzUsuń
  34. Oj, myślę, że to tylko kwestia przyzwyczajenia - uwielbiam je za trwałość!

    OdpowiedzUsuń
  35. Daj znać na co się zdecydowałaś! :)))

    OdpowiedzUsuń
  36. 22 stopnie to moja maksymalna temperatura :P

    OdpowiedzUsuń
  37. Aj, niestety, niestety, ale warto!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...