Kiehl's - Midnight Recovery Concentrate

10:42:00 PM

Powoli, powoli zaczyna się robić głośno w polskiej blogosferze na temat kosmetyków amerykańskiej firmy Kiehl's. Otwarcie  pierwszego polskiego sklepu miało miejsce w pierwszym tygodniu września - choć zapewne wiele z Was słyszało o marce pierwszy raz za sprawą nissiax83, kiedy w  czerwcu tego roku pisała o swoim nowym odkryciu czyli o Midnight Recovery Concentrate.


Sama o produkcie czytałam dużo wcześniej jednak nie byłam do końca przekonana do nieznanej mi marki. Dopiero większe  wczytanie się w fenomenalny skład i opinie o nieprzeciętnej wydajności
produktu zadecydowały o jego kupnie. Ściągałam go sobie ze Stanów przez ebay'a ( zapłaciłam coś koło 44$ bez wysyłki )  i rozpoczęłam stosowanie.



I na początku - wielka wtopa - straszliwie mnie zapchało, po trzecim dniu był już taki koszmar, że odstawiłam. A co mnie  zgubiło, ach, wstyd się przyznać, ale głupota. Aplikowałam ilość kilkukrotnie większą niż zalecano - od momentu kiedy używam nie więcej niż 2-3 krople jestem zachwycona i w głowę się bije i pukam w czoło co mi przyszło do głowy, żeby wylewać sobie na
twarz prawie całą zawartość pipetki ;)


Opakowanie jest całe z przyciemnianego na granat szkła - pipetka  do jego aplikacji również ze szkła jest wykonana za co wielki plus. Jest kilka dostępnych wielkości - ja posiadam 30ml i po 3 miesiącach stosowania ubytek jest rzędu 10-15% - bosko! Dobrze radzi sobie z drobnymi niespodziankami, pięknie wygładza. Skład to w 99,8% składniki naturalne - jest pozbawiony konserwantów.


Co do silnych właściwości wygładzających zmarszczki, nie mogę się zgodzić z producentem, że drobne zmarszczki znikną w ciągu 4 tygodni, jednak po prawie 11 jestem w stanie rzeczywiście przyznać, że moje najbardziej problemowe miejsca wyglądają dużo lepiej. Po wieczornej aplikacji,
rano, skóra wydaje się dużo mniej napuchnięta i jaśniejsza.


Mój hit? Z całą pewnością. Udało mi się go dostać też w całkiem dobrej cenie - niestety następne opakowanie przyjdzie mi już kupić dużo  drożej ale tym będę się musiała martwić dopiero na początku 2016 roku :D Co do zapachu - dla niektórych jest absolutnie genialny, dla mnie początkowo 
lekko duszący i zbyt ziołowy, teraz bardzo się z nim polubiłam, na jesieni zawsze tęskno patrzę w stronę lawendy.


Ważność kosmetyku: 18 miesięcy od otwarcia
( co skutkować będzie pewnie tym, że część trzeba będzie wyrzucić )

Skład:
Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Squalane, Rosa Canina Fruit Oil, Evening Primrose Oil, Jojoba Seed Oil, Coriander Seed Oil, Tocopherol, Lavender Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Linalool, Rosemary Leaf Oil, Citronellol, Geraniol, Lavandula Hybrida Oil, Cucumber Fruit Extract, Turmeric roqt Extract, Limonene, Citral, Sclareolide, Rose Flower Oil, Jasmine Extract, Sunflower Seed Oil


A to co koncentrat zrobił z moimi porami - cóż, twórcę bym wycałowała. Słyszałyście o nim? A może nawet już używacie? Stosowałyście już jakieś mieszanki olejków na noc? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń! :)

Sprawdź też

16 komentarze

  1. Kocham Kiehl's to jest mój kolejny nabytek na bank!

    OdpowiedzUsuń
  2. Używałam próbki! Genialna - niestety, droga sprawa z tym serum;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Aj, niestety, ale wydatek raz na półtora roku więc jak nie patrzeć inwestycja! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory uzywalam olejkowego aa eco serum winogronowego. Mam ochote na Kiehl'sa. Moze przejde sie po probke:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Daj Boże, jeszcze miesiąc i będzie mój :D Pofatyguję się po niego kawał drogi, bo aż do rodziców do Norwegii, ale mam nadzieję, że nie będzie w tym czasie wyprzedany. W każdym razie, mam co do niego ogromne oczekiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w użyciu próbkę, która na razie szału nie wywołała. Znam lepiej działające produkty na moją skórę, ale to tylko próbka więc.... wstrzymuję się od głosu póki co ;) Na pewno nie mam ciśnienia na markę, już nie.... Dostałam spory pakiet próbek plus miniaturki i nie odnotowałam szału. Pewnie kupię coś z czystej ciekawości, dla zaspokojenia mojego wewnętrznego mola, lecz nie wylewam łez ;)
    I mnie się zapach podoba, nawet bardzo ♥ aczkolwiek na pewno w regularnym stosowaniu dawałabym go więcej niż jest to zalecane. Identycznie mam z esencjami Decleora, więc najlepiej obserwować swoją skórę i tyle :)
    Oleje i sera olejowe bardzo lubię, doceniam ich właściwości od dawna, a mogę nawet powiedzieć, że wraz z upływem czasu coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie zapach jest ohydny, ale też się zachwycam wydajności:) słyszałam o nim daaaawno temu

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie ta cena jest niestety za wysoka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm.. myślę, że jednak dam rade znaleźć coś tańszego i równie dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam i zastanawiam sie nad zakupem, ale mam drobne wątpliwości. Narazie mam co zużyć więc w przyszłości okaże się czy kupię ten preparat :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, ja już czwarty tydzień chyba używam tą próbkę od Ciebie, także wydajność jak najbardziej na plus. Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy kupić pełnowymiarowe, bo to tez trochę męczenie się, ja nie lubię aż tak długo używać jednego kosmetyku... No ale działanie... Po pierwszych kilku dniach moja skóra zareagowała świetnie, ale teraz, po kilku tygodniach już niestety świetnie nie jest, znowu mi wyskoczyło kilka krostek, pory są takie, jakie były, tak, jakbym w ogóle go nie używała, jakbym nigdy nie zaczęła używać i teraz zachodzę w głowę, czy może nakładam za dużo, czy najzwyczajniej w świecie to był tylko chwilowy efekt pięknej skóry i teraz już mogę o nim zapomnieć. Mam trochę mieszane uczucia...

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wielką chęć poznać kosmetyki tej marki :) jak będę w Wawie na pewno coś nabędę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kusi mnie już jakiś czas, zwłaszcza, że ich krem pod oczy jest świetny ;) A po Twojej recenzji to już w ogóle czuję, ze słabnie mój rozsądek :]

    OdpowiedzUsuń
  14. Koleżanka ostatnio powiedziała mi o kremie pod oczy z tej firmy i na pewno się na niego skuszę jak tylko będę miała okazję gdzieś go dostać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten cudak, podobnie jak krem pod oczy z awokado śni mi się nocach :) Niestety, cenowo śnić mi się będą jeszcze długo, bo realizacja nie na moją kieszeń. Ale cieszę się, że u Ciebie tak dobrze się sprawdził - kolejna cegiełka budująca przekonanie, że kiedyś będzie mój :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...