Ulubieńcy miesiąca - wrzesień 2014

11:22:00 AM

W zeszłym miesiącu nie było, a powód był bardzo prozaiczny
- większość ulubieńców sierpnia pokrywała się z tymi czerwcowymi,
więc osobnej notki nie było sensu tworzyć. W tym miesiącu jednak
chciałabym przybliżyć Wam kilka produktów, w szczególności jeden,
którego pełnowymiarowa recenzja ukaże się na blogu już jutro.


Na pierwszy ogień - ulubiony róż tego miesiąca czyli Le Blush Creme De Chanel
w kolorze 64 Inspiration. Po pokonaniu małych, początkowych trudności
z aplikacją stał się moim ulubionych różem, kiedy staram się wyglądać
uroczo i dziewczęco. Jest cudownie radosny i po przeczytaniu
opisu, że to właśnie baletkowy róż za każdym razem czuje się jak
mała baletnica - ach ta siła sugestii!
 Drugim produktem jest szaleńczo wydajny GinZing, krem pod oczy
firmy Origins. Jeśli pamiętacie ostatnio długo szukałam
dobrego kremu pod oczy i ciągle trafiałam na bubel, ten produkt
ten stan rzeczy w końcu zmienił. Jemu chyba też należałaby się 
osobna recenzja, zawiera rozświetlające drobinki, jest lekki i pachnie
świeżo i energetyzująco.


Nie jest to niestety krem idealny i remedium na 
wszelkie problemy ale jest rzeczywiście godny uwagi,
brak filtra jest tutaj dla mnie dużą wadą i wydaje mi się, że
jest stworzony dla "średnioproblemowych" okolic oczu - nie wiem
jak poradziłby sobie z dużymi sińcami, póki co dla mnie super.

Kolejnym ulubieńcem jest moja ukochana paletka do ust od MAC Cosmetics.
W zasadzie powinna się tu także znaleźć szminka Chanel 93 Intime,
ponieważ ostatni tydzień nie schodzi mi z ust ;) Ale to właśnie zestaw
sześciu szminek Mac jest moim numerem jeden przez ostatnie 
kilka miesięcy i to właśnie pełna recenzja tego produktu wraz ze
swatchami pojawi się jutro na blogu.


Paletka jest także sprzedawana w Stanach w innych zestawieniach
kolorystycznych - różach, brązach i brzoskwiniach. Przyznam, mam
jeszcze ogromną ochotę na brązy!


I na koniec zestaw - odżywka-serum Eveline do rzęs wraz 
z jednym z moich ulubionych już tuszy czyli Clinique High Impact Mascara
w kolorze czarnym. Serum jest w zestawieniu niestety nie ze 
względu na swoje działanie wzmacniające a raczej przedłużające
i mam też wrażenie, że utrwalające tusz na rzęsach.

 Używam jej już drugi miesiąc ( dokładnie 9 tydzień) 
i niestety żadnych innych właściwości poza wymienionymi w niej
 nie znalazłam, ale podoba mi się to, w jaki sposób współdziała z tuszem.


A jacy są Wasi ulubieńcy? Macie takich, którzy na 
tej liście są niezmiennie od kilku miesięcy? :)

Sprawdź też

11 komentarze

  1. Jest dla mnie bardo fajny i to moje chyba 5te czy 6ste opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak z odżywianiem rzęs - kwestia czasu? Zauważyłaś jakieś efekty?

    OdpowiedzUsuń
  3. ja serum z Eveline używałam jako bazę jakiś czas temu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja głównie używam go jako bazy pod tusz i w tej roli sprawdza się rewelacyjnie, wydłuża je i podkręca, a do tego łatwiej usunąć tusz przy demakijażu, ale jednocześnie nie przeszkadza w żaden sposób w ciągu dnia tzn nie zmienia trwałości tuszu. Jeśli chodzi o odżywienie to używałam na początku jako serum na noc, ale nie widziałam efektów i do tego używam innych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem właśnie na etapie szukania idealnego kremu pod oczy. O firmie Origins słyszałam już tak dużo, że może to czas wypróbować krem właśnie z tej firmy? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli poszukujesz lekkiego, fajnego kremu to polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z Origins kocham maseczki, ale próbki kremów pod oczy i do twarzy z Ginzing miałam i też miło wspominam. Może jeszcze kiedyś kupię.

    OdpowiedzUsuń
  8. O widzisz, a ja polubiłam ich czarną, przypomniałaś mi o niej! Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Przypomnialas mi,ze mam serum z eveline w szufladzie:-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...