Wielkie porządki, wielkie smutki i wielkie niespodzianki.

10:13:00 AM

Na początek ogromne przeprosiny - przeprowadzka zajęła mi aż dwa tygodnie,
a miałam nadzieję, że przerwa w pisaniu bloga będzie nie większa niż 5 dni.
Niestety plany mają to do siebie, że lubią się sypać łamać i wywijać szalone numery,
które zapewne za kilka lat będą zabawnym wspomnieniem teraz jednak nierzadko
doprowadzały mnie do łez. Tak czy siak prawie zupełnie już rozpakowana na nowym 
miejscu zyskałam ogrom sił i chęci by wrócić na jakże wspaniałe łono bloggera.


Część z Was, moich obserwatorów również na Instagramie wie już o tym, co niestety
mi się przydarzyło. W czasie rozpakowywania się w nowym mieszkaniu odkryłam, że
brakuje jednego pudła - niestety tego zawierającego 90% moich produktów do pielęgnacji
oraz małą (ale jak ważną) część kolorówki.


Z tego, co szczerze mówiąc z żalu aż nie chce mi się przypominać, to mogę się pożegnać
z: kremami na noc, pod oczy i do twarzy, mgiełkami do twarzy, trzema tonikami, wodami
termalnymi, maskami ( w tym ukochanymi Glamglow, których recenzji nie zdążyłam 
nawet zrobić) - ukochanymi olejami do mycia twarzy i pielęgnacji, płynami do makijażu 
i piankami do twarzy, ach wiecie, aż serce mnie boli jak wyliczam. Do tego dwoma różami
Chanel, ulubionym kremem BB Diora, kilkoma cieniami - łącznie - spokojnie 
ok. 50 produktów. Niestety przeprowadzkę robiliśmy kilkoma etapami a pudeł była 
masa więc mimo obdzwonienia absolutnie wszystkich i przeszukania wszystkiego 
jest pewne - nie ma już szans, żeby je znaleźć.


Dzisiaj, tydzień po całym zdarzeniu i wielkich nadziejach na odnalezienie zaczęłam
robić podchody do uzupełniania półki łazienkowej. Zostałam z micelem biedronkowym
( bo jak na złość musiał zostać ten, a nie Lancome czy olejek Clinique) oraz serum 
Kiehl'sa ( które na szczęście miałam w torebce). Z kremów zostałam z dwoma ślimakami
koreańskimi :D I to wszystko.


Plany zostały już prawie zrobione - zakupy dziś będą poczynione więc za tydzień możecie 
oczekiwać haulu z produktami do pielęgnacji. Jako, że na takie kosmetyki zazwyczaj
wydawałam większe kwoty niż na kolorówkę to jest to dla mnie strata po prostu ogromna 
i na pewno nie będę w stanie tak szybko uzupełnić zapasów :( Sama jestem ciekawa do jakich
sprawdzonych produktów wrócę - może polecicie mi coś z Waszych ulubieńców? 


A teraz niespodzianka dla Was - jako, że porządki zostały poczynione wszędzie
to i w świecach obiecałam sobie, że ich maksymalna ilość wyniesie khm, tak trochę
wstyd się przyznać, ale 50. Będę więc miała dla tych z Was, które o Yankee Candle
słyszały i zawsze chciały spróbować nowy, przepiękny wielki słój o cudownym letnim 
zapachu niedostępnym w Polsce - zapraszam więc jeszcze dzisiaj na bloga! 

Sprawdź też

32 komentarze

  1. Przeprowadzki niestety mają to do siebie, że trwają i trwają, tworzą wielki chaos... Sama przeprowadzałam się parę miesięcy temu (pierwszy raz w życiu! o.O) i jeszcze do tej pory wywożę od rodziców jakieś graty i dzwonię do siostry z pytaniem, czy przypadkiem nie zostawiłam tego czy tamtego w domu. Miałam jednak to szczęście, że mój tata prowadzi firmę transportową i wszystkie większe bety moje (z domu) czy mojego chłopaka (z jego poprzedniego mieszkania) przewiózł za jednym zamachem.
    Strasznie współczuję zgubienia tego pudła :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, tak mi przykro.... może jeszcze uda się znaleźć to pudło?

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, ale strata, chyba bym się zapłakała :( Trzymam kciuki, może jeszcze się znajdzie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, ja już niby wprawiona w bojach - to moja 5ta przeprowadzka w ciągu 5 lat... wow, jednak szósta..miejmy nadzieję, że kolejna już na swoje. Ach zazdroszczę
    więc bo u nas wywożenie rzeczy trwało kilka dni - przy czteroosobowej rodzinie robi się już tłoczno :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Już chyba po ptakach, oswoiłam się ale jak pomyślę ile kasy poszło
    to aż ryczeć z wściekłości mi się chce :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Straszna szkoda tego pudła, tyle dobra :( Przeprowadzki to dla mnie zawsze była udręka, przeżyłam je 4 razy, 2 z nich to przeprawa w inną część kraju, więc chaos ogromny i później tygodniami nie mogłam dojść do ładu. Mam nadzieję, że nigdy więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wielka szkoda... Jako kosmetykoholiczka rozumiem Twój ból. Współczuję, że zostałaś z micelem z Biedronki, nie życzę tego największemu wrogowi. Szkoda tego, co zainwestowałaś :(. Mam nadzieję, że jakimś zrządzeniem losu pudło cudownie się odnajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, tego pudła, ale mam nadzieję, że może jeszcze jednak się znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety, zanim każdy przedmiot znajdzie swoje nowe miejsce w mieszkaniu
    panuje rozgardiasz a tego nie lubię najbardziej :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawda? Jak pech to pech :D Szczypie mnie oczy paskuda jedna!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezuuu ja bym chyba umarła jakby mi pudło z takimi cudownosciami zaginęło (chociaz lepsze to niż z yc xd ) chociaz moze powróci twoje pudełko całe i zdrowe <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam trzy dni taki dół, że heeej.

    OdpowiedzUsuń
  13. No tak, przeprowadzki rodzinne to już wyższa szkoła jazdy :) Samych takich domowych rzeczy przybywa. Single z reguły nie gromadzą jeszcze jakiś takich różności jak chociażby świeczki, kubki, garnki czy cokolwiek innego do domu. Dopiero jak ktoś ma rodzinę (czy też myśli o jej założeniu - tak jak ja teraz), zaczyna gromadzić. Ja mieszkam z moim chłopakiem dopiero parę miesięcy, a już mamy o wiele więcej rzeczy niż w momencie, gdy się tu wprowadzaliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba bym beczała jak bóbr ;( może karton się jeszcze znajdzie, bede trzymała kciuki. Gdy mu przeprowadziliśmy sie prawie juz dwa lata temu, kartony z kosmetykami opisałam sobie cyferkami i wszystkie przewoził narzeczony, zeby nikt inny tego nie dotykał bo juz pomijając kasę i cana resztę, to najgorzej jesli zginęły jakies edycje limitowane, których odkupienie nie jest łatwe ;(

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie też byłoby mi przykro gdybym straciła moje ukochane kosmetyki, jednak kosmetyki - rzecz nabyta. Wcześniej czy później uzupełnisz zapasy, choć będzie to kosztowało. Ważne, że cenniejsze rzeczy się nie zgubiły :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No nie dziwie sie : ( bo ja bym rok oplakiwala... Wystarczy ze zgubilabym moja jedyna szminke Mac [*]

    OdpowiedzUsuń
  17. z tym pudelkiem to nieciekawa sprawa ;/ również ciężko by mi się było z tym oswoić...

    OdpowiedzUsuń
  18. O qrcze, niby rzecz nabyta, ale strata i tak ogromna :( Popłakałabym sobie jak nic.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bym chyba płakała i rozpaczała dobry miesiąc po takiej stracie... Nawet nie mogę sobie tego wyobrazić. Tym bardziej, że te produkty tanie nie są :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Tu przynajmniej każda z nas zrozumie Twój smutek i nikt sie smiac nie będzie :( wiadomo, że są gorsze sprawy, ale kosmetyki to rzeczy, dzięki którym czujemy się dobrze, więc można sobie troszkę po nich popłakać.

    OdpowiedzUsuń
  21. placz i zlosc -taka by byla moja reakcja! chyba szalu bym dostala!
    mam nadzieje ze moze jeszcze gdzies to pudlo znajdziesz..oby :)

    OdpowiedzUsuń
  22. omg, strasznie mi przykro, że pudło przepadło :( trzymaj się dzielnie! :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie taki też był powód tego posta - niestety mąż zupełnie nie zrozumiał ( pewnie dlatego, że nie miał świadomości ile to było warte ;))

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety teraz to sobie w brodę pluję, no nic. A ryczeć to trochę z bezsilności się chciało :(

    OdpowiedzUsuń
  25. W takim razie postaram Ci się jakoś wynagrodzić Twoją stratę:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Daj spokój Słodka i Kochana, skorzystałam z niecnego rabatu (-20%) w Sephorze i wydałam pół pensji. Dosłownie :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Och Karo, no oby, ale szczerze mówiąc już chyba nie ma gdzie..

    OdpowiedzUsuń
  28. To nic:) I tak Ci coś wyślę:) Hehe, ja liczę na to, że jak przybędę do Pl to kochana Sephora da rabacik -40%, wtedy się obkupię:)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Swoje odczucia/ciepłe słowa pod adresem złodzieja wyraziłam na Insta i nadal kipię z wściekłości wrrrr :***

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...