12 najlepszych seriali, jakie oglądałam w 2014 cz. I

12:22:00 AM

Tytuł posta brzmi tak, a nie inaczej z prostego powodu - niektóre z tych seriali, są dużo starsze niż 2014 rok, ale tak się złożyło, że obejrzałam je właśnie wtedy. Wśród nich są moi wielcy ulubieńcy
oraz te, na myśl o których lekko wzdrygam. To oczywiście  nie są wszystkie seriale, jakie oglądałam w zeszłym roku, wybrałam Wam naj-naj-najlepsiejsze.

Fargo

Numer jeden w zestawieniu, bo to serial, który pokochałam od pierwszej minuty.
Serial oparty na faktach, tych samych, na podstawie których bracia Coen nakręcili film o tym samym tytule a co ciekawe, nawet po jego obejrzeniu serial wciąż jest obłędny.


Obsada boska, przyznajcie sami:

Billy Bob Thornton (w mojej osobistej pierwszej 10stce), dalej nasz dr Watson czy dla niektórych Hobbit - Martin Freeman, mój ukochany Allan Goldberg, Collin Hanks (którego jeśli nie pamiętacie z Rosswell - ach, kiedy to było! to grał także w Dexterze) - serial zgarnął dwa złote globy i całkowicie zasłużenie. Mieszanka czarnego humoru i świetnego serialu kryminalnego.


Wisienką na torcie była Kate Welsh, którą kochałam miłością
wielką z Grey's Anatomy ( niedługo nowy odcinek!) Wkrótce, bo już w 
tym roku czeka nas kolejny sezon Fargo. Przebieram stópkami!


Pokochałam specyficzny humor, lekko groteskowy, pięknie przerysowany.
 I obejrzę na pewno jeszcze raz. I kolejny.

Modern Family

Największą zbrodnią. jaką można popełnić przy tym serialu to oglądanie go z lektorem. Szczerze mówiąc usiłuję sobie przypomnieć jakikolwiek serial, który śmieszyłby mnie równie mocno z lektorem jak i bez ale oczywiście w głowie pustka. Może się to brać z faktu, że moje poczucie humoru jak i to, co najbardziej doceniam w komediach bierze się przede wszystkim z gry słów, żartów językowych i wszelakich zabaw metaforą.


Serial ma formułę pseudodokumentalną i to był strzał w dziesiątkę. Opowiada losy rodziny, bardzo nietypowej - każdy jest w niej indywidualistą a połączenie takich lekko przekoloryzowanych bytów
dało mieszankę wybuchową. Ok, przyznam się. Nie, nie przyznam, ale można paść ze śmiechu.
Dla mnie najlepszy serial komediowy ostatnich lat.


Ulubiony bohater? Jednak będzie trójka:
Phill, Mitchell i Haley.

Na początku miałam lekki problem z panem Bundy'm - wybaczcie, ale 
ciężko mi było sobie wyobrazić poziom serialu bo tym, jakie wspomnienia miałam z Edem O'Neillem - ale odszczekuję wszystko choć wiecie, w głębi serca on nim wciąż jest.
Nie będę opisywać każdego z bohaterów, ale możecie mi wierzyć,
pokochacie ich.


Z ciekawostek jakie wyczytałam na temat filmu, to Luke, postać grana przez
Noulana Goulda - ostatnia, którą posądzilibyśmy o przynależność do Mensy,
w rzeczywistości do niej należy. Od czwartego roku życia.

House of Cards

Nie wiem czy jest w ogóle sens opowiadania o tym filmie.
Skoro dla wielu z Was, dla których polityka jest ostatnim interesującym tematem ten serial 
stał się kultowy, chyba nie muszę mówić więcej.


Oprócz genialnej gry aktorskiej, zwrotów akcji, 
nie... Nie ma sensu. Geniusz i arcydzieło, nie ma co opisywać.

Kocham absolutnie.

Przede wszystkim ulubione małżeństwo serialowe, 
które nie raz, nie dwa zmusiło mnie do zastanowienia kim 
tak naprawdę jest dobra żona. Obłędna Robin Wright i Dwa złote Globy,
dla każdego z Państwa Underwood.



The Affair

Powoli robi się popularny co w zasadzie bardzo mnie cieszy, choć jego tematyka mogłaby się wydawać już na tyle sposobów pokazywana, że trudno wymyślić w tym temacie coś nowego . A jednak - The Affair czyli zdrada małżeńska.


Po pierwsze - sposób narracji. Jestem fanką podziału narratorów zarówno w filmie jak i w książce - kochałam to w "Grze o Tron" - ostatnio także w "Zaginionej dziewczynie" oraz na swój sposób w całej Musierowiczowej. Każdą sytuację widzimy oczami jednego z bohaterów - na pozór błahe detale, drobiazgi okazują się być tymi najistotniejszymi - powoli widzimy to, co nieuchronne,
bo przecież wiemy jak takie historie się kończą.


Zawsze się trochę obawiam trywializowania zdrady, tworzenia wytłumaczeń rzeczy, zdarzeń, do jakich nie powinniśmy dopuścić ale najlepsze w tym filmie jest to, że zadajemy sobie pytanie jak bardzo znamy samych siebie. Czy warto mówić nigdy, trochę karci to, jak często oceniamy, a jaką łatwością rzucamy przymiotniki nie opierając się na domysłach i łatwych osądach.


Przyznam, że namieszał mi trochę w głowie w tym pozytywnym sensie, 
bardzo mocno polecam.

Mozart in the Jungle

Moja mała perełka. A podtytuł brzmi "Seks, narkotyki i muzyka klasyczna" - na podstawie 
przecudnej książki o tym samym tytule, którą gorąco Wam polecam. Historia muzyków nowojorskiej Filharmonii może nie była by tak wyjątkowa, gdyby nie ogrom indywidualności, które
składają się na zespół, który jest marzeniem chyba każdego muzyka na tej planecie.


To taki piękny, lekki serial, bohaterowie są wręcz półbogami w świecie muzyki a jednocześnie
są tacy ludzcy, mają tak trywialne czasem słabostki. Diabelnie utalentowani ludzie - a autorka nic tak bardzo nie kocha w ludziach jak właśnie pasję - choć w serialu pierwsze skrzypce gra muzyka ;)
to co ciekawe, każdego bohatera w tym filmie uwielbiam, a rzadko się spotykam, żebym w filmie nie kibicowała komuś mocniej - tutaj każdy z aktorów stworzył taką postać, której po prostu z całych sił kibicuję. Chociaż nowe będzie chciało zawsze zastąpić stare.


Serial opowiada burzliwie życie członków Filharmonii Nowojorskiej po objęciu stanowiska dyrygenta przez niezwykle ekstrawaganckiego geniusza - Rodriga (w tej roli przeuroczy Gael Bernal) Serial widzimy oczami młodziutkiej Cynthii - pięknej i wydaje się całkiem "normalnej" w tym świecie wiolonczelistki.Ja jednak jestem największą fanką staruszka - dilera, który gra w orkiestrze na bębnach.


Po jednym z najcudowniejszych filmów jakie widziałam  ciągu ostatnich lat, 
czyli Whiplash'u muzyka klasyczna ani na jeden dzień nie zeszła z moich głośników,
mam jaką straszliwą fazę na Brahmsa, Khachaturiana i oczywiście Mozarta
( Lacrimosa do upadłego) 

Black Mirror

Zostawiłam dzisiaj na koniec. Nie mogłabym nie umieścić go w tym zestawieniu chociaż moje uczucia są  mocno sprzeczne. Innymi słowy to najlepszy i zarazem najbardziej dobijający serial jaki w życiu oglądałam.


To opowieść o przyszłości, częściowo mocno osadzonej w przyszłości nam bardzo bliskiej, może nawet tej, której doczekamy się za kilka tygodni, miesięcy. Black Mirror to miniserial, każdy z trzech sezonów ma tylko trzy odcinki, ale wierzcie mi - w zupełności Wam wystarczy. Po pierwszym odcinku mąż musiał mnie długo namawiać, żeby zobaczyć kolejny. Wnioski nasuwające się wraz z końcem każdej mini-historii są tak samo pesymistyczne jak absolutnie rzeczywiste, bo tak to właśnie jest i zapewne tak to właśnie będzie wyglądać. Niestety.


Dzisiaj już dosłownie padam a jeszcze trochę roboty przede mną - trzymajcie kciuki 
- zapraszam jutro, już całkiem weekendowo na drugą część,
Dobranoc! <3

Sprawdź też

67 komentarze

  1. House of Cards to mój nr 1, uwielbiam wszystko co jest związane z polityką i nie tylko dlatego też szaleję za The Good Wife. W zasadzie to takie moje "serialowe" perełki. Poza tym ostatnio mało oglądam, ale wciągnęło mnie Sons Of Anarchy (genialny!), Shameless (majstersztyk :)), Grey's Anatomy (mam słabość do medycznych klimatów i jest to jeden z fajniejszych seriali, który nie wyczerpał fabuły pomimo tylu sezonów), wciągnął mnie Scoropion, Madame Secretary, Borgen (rewelacja).

    Kiedyś lubiłam Criminal Minds, ale z czasem mi przeszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za GA to ja już szaleję tyyyle lat choć jest tak cudownie nierealistyczny. Bardzo mi szkoda Yang, tęsknie za nią straszliwie - ostatnie odcinki trochę mnie drażniły - ileż oni będą się wszyscy kłócić! Shameless oczywiiiiście! Chociaż nie wiem, czy nie nastąpił lekki przesyt w ostatnim sezonie. Do Good Wife robiłam dwa podejścia, jakoś za pierwszy sezon nie mogę wyjść. Co do politycznych to jutro będzie o dwóch, ale my oglądaliśmy też Americans, naaawet fajny. Gra w nim Felicity (pamiętasz? :D - oglądałam jak byłam mała :D)

    OdpowiedzUsuń
  3. House of Cards i The Affairs na pewno obejrzę, jak tylko skończę The good wife :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spadasz mi z tym postem z nieba :) własnie szukam jakiegoś serialu :) Poki co obejrzałam House ofCards, American Horror Story i Breaking Bad-a, szukam równie dobrych :) zakręce się wokół Twojej listy :) ściskam:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że nie znałam tych serialów, ale zapisałam sobie kilka tytułów;]

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam tych seriali, ale na pewno sobie obejrzę mozart in the jungle i może te zdrady... jak tylko skończę przed chwilą zaczęty Lost girl:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żadnego nie oglądałam! A jestem serialo maniaczką :) Moimi faworytami ostatnio są Lie to me, Mentalista, Criminal Minds i odkopany i genialny Przystanek Alaska :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam żadnego. Można powiedzieć, że seriali wogóle nie oglądam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój wyjątkowo napięty harmonogram dnia nie pozwala mi oglądać seriali. czasem rzucę okiem na jakieś Muminki czy coś jak starsze dzięcię ogląda:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio zaczęłam oglądać Lostów z Partnerem - przy 4 serii nas znużyło. Czekamy z niecierpliwością na 5 sezon Gry o Tron, będziemy też kończyć Zombiaków. Zapisałam sobie Zdardę i Modern Family - będzie co oglądać:)
    House of cards oglądaliśmy - ja jednym okiem;) ale Partnerowi się bardzo podobało!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki Mazgoo! Ja Ci się przyznam kręcę się jakiś czas wokół AHS, ale ja po prostu nie oglądam horrorów więc mam z tym serialem trochę problem, a kusi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przy dwóch pierwszych odpadłam po pierwszym sezonie - Criminal widzę wspominacie więc zapisuję na moją listę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też oglądaliśmy - to jest jakiś obłęd co oni wymyślali z kolejnymi sezonami :D

    OdpowiedzUsuń
  14. A potem wracaj i mów jak się podobało :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne propozycje, Fargo mam na liście, House of Cards obejrzane - zdecydowanie świetny serial i choć do kilku rzeczy bym się przyczepiła, czekam na kolejny sezon :) Bardzo zaciekawił mnie Black Mirror, lubię trochę cięższe klimaty, więc przygnębiający serial to coś dla mnie :D


    Od jakiegoś czasu szukam ciekawych seriali i ostatnio trafiłam na małą perełkę - The Missing. Serial jest produkcji BBC, krótko mówiąc opowiada o o ojcu który na własną rękę szuka syna, porwanego przed ośmioma laty. Nie zdradzam nic więcej, ale zdecydowanie polecam.


    Teraz oglądam The Wire - nie wiem czy lubisz policyjne klimaty, ale serial jest rewelacyjny, powala realizmem, świetnie zagrany, rewelacyjnie napisane postaci, wiele ciekawych wątków. Nie każdemu się spodoba, ale zdecydowanie warto dać mu szansę :)


    Z moich ulubionych polecam jeszcze Twin Peaks i Six Feet Under.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się smije, że jak gramy w Eurobiznes i stajemy na Grecji albo innej Malcie, że wyspa nas potrzebuje:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Kompletnie nie znam tych seriali, a co chwilę jakiś oglądam :)
    Napewno przyjrzę im się bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Fargo! Genialny serial :) Nie mogę się doczekać kolejnego sezonu <3
    Modern Family brzmi fajnie, dawno nie oglądałam komedii. Wypróbuję!
    House of Cards planuje obejrzeć po sesji, mam go już od dłuższego czasu ale nie mam okazji go obejrzeć... o The affair nie słyszałam - już go szukam! O Mozart in the Jungle też nigdy nie słyszałam, ale brzmi ciekawie :)
    Ale nie wiem czy będę oglądała Black Mirror...

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz, mimo wszystko warto bo jest po prostu świetny.

    OdpowiedzUsuń
  20. I daj znać jeśli się w którymś zakochasz :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. A i ja bym się do kilku rzeczy w HoC przyczepiła ale koniec końców, aaaach.


    The Missing już zapisuję na liście! Teraz zaczęłam Strażaków - mąż uwielbia policyjne jak np. Luther, ale to jakoś nie moja bajka. Twin Peaks będzie dzisiaj! A Six Feet oglądałam jeszcze na studiach <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znam żadnego z nich, ale nic dziwnego, bo nie jestem fanką seriali.

    OdpowiedzUsuń
  23. żadnego z nich jeszcze nie oglądałam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Przez ciebie teraz będę musiała tyle seriali zobaczyć!! Chce poznać wszystkie !!

    OdpowiedzUsuń
  25. A mnie się Luther bardzo podobał, więc wnioskuję, że The Wire może nie przypaść Ci do gustu :) Za to Twój mąż powinien być zachwycony, bo aktor który gra Luthera ma również jedną z ciekawszych ról w The Wire :)


    Jak ja uwielbiam Twin Peaks - zaczęłam kiedyś nawet serię o ulubionych serialach na blogu, ale jakoś jej nie pociągnęłam i na TP się skończyło. Chyba wezmę się za reaktywację :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mozart to także mój ulubieniec. Wszystkie odcinki oglądnęłam chyba w 3 dni :)
    Ale The Affair w ogóle do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Skąd Ty bierzesz te seriale?! Myślałam, że jestem nieźle zorientowana, ale o 3 ostatnich nie słyszałam.

    Z serialami, jak z kuchnią - jestem bardzo, baaaaardzo wybredna. Nie daję drugiej szansy, bo to się nigdy nie sprawdza. Jest albo miłość albo "dziękuję, następny!". Moją wielką i niespodziewaną miłością w 2014 r. zostali Sons of Anarchy. Mąż kiedyś oglądał i zaproponował, że może zaczniemy razem, ja na to "pfff, weź! co?! o gangu motocyklowym w małym amerykańskim miasteczku? w ogóle to nie jest stylowe, na pewno mi się nie spodoba!". Spodobało i jeszcze jak! Niestety finał zawiódł, ale całokształt świetny, no i genialna ścieżka muzyczna. Uwielbiam też Downton Abbey - kocham tu wszystko, na czele z Maggie Smith! Bardzo lubię Suits, oczywiście głównie przed Donnę i ciuchy ;) Skończyłam też Boardwalk Empire, jest niezły.

    House of Cards oglądałam 1 sezon, dalej nie chciałam. W tym roku próbowałam jeszcze The Wire (yyyy, ocena na Filmwebie to dla mnie jakaś totalna pomyłka, pilot był tak cienki, że w życiu nie podejrzewałabym, że ktoś umieści to w czołówce), True Detective (klimat do mnie nie przemówił), Dexter (nie ogarniam, co tam jest ciekawego), Girls (cieszę się, że nie jestem pokoleniem, którego ten serial jest głosem...), Mad Men (nic mnie nie skłoniło do obejrzenia kolejnego odcinka, nawet pani Hendricks).

    Prawie zawsze wiem, jaki typ serialu mi się spodoba: musi mieć jakiegoś trochę neurotycznego bohatera, humor w moim stylu (najlepiej połączony z odpowiednią dawką cynizmu), najlepiej, żeby był elegancki i klimatyczny - uwielbiam retro, postaci muszą być dosyć silne i niezależne (słabi bohaterowie doprowadzają mnie do szału) i żeby nie był totalnie negatywny i nihilistyczny (House of Card taki dla mnie był). Niestety wciąż niewiele seriali się w to wpisuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ooo widze ze z Ciebie tez fanka seriali :) House of Cards uwielbiam, chociaz polityka sie w ogole nie interesuje :P The affair mam na liscie do obejrzenia. Bardzo zaciekawil mnie teraz serial Mozart in the Jungle, musze obejrzec koniecznie, bo ostatnio nic nie ogladam :) Ja w 2014 chyba ogladalam tylko Downton Abbey, House of Cards i Game of Thrones...

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie widziałam żadnego z tych seriali :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bernal <3 Moja miłość! Muszę Mozarta obejrzeć :) Fargo ok, choć mnie nieco przerażą, to samo tyczy się House of Cards, ale tu nie mogę się już doczekać nowej serii. Czekam na Homeland, uwielbiam. I Hannibala zaczęłam oglądać, choć nie siadam do niego regularnie. Bardzo podobał mi się Gotham :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Większość z nich pierwszy raz widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Przyznam szczerze, ze nie znam zadnego z nich. Zaciekawil mnie ten pierwszy. Ja w tym roku namietnie ogladalam Gre o tron.

    OdpowiedzUsuń
  33. ja się odmładzam i oglądam seriale dla nastolatek :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Przyznam się, że nie znam żadnego z tych seriali O.O

    OdpowiedzUsuń
  35. Fargo i House of Cards <3 bardzo, bardzo tak!
    Reszty nie znam szczerze mówiąc ale TERAZ na pewno poznam ;)
    Tak myślę co u mnie z serialii ostatnio..hmm a wiem - gdzieś w środku roku oglądałam z chęcią The Bridge i The Killing a potem Tudorów po raz enty (kocham Jonathana :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam Fargo, House of Cards zaliczyłam dopiero pierwszy sezon, Black Mirror też widziałam - psychicznie trochę mnie zmiażdżył. Zaciekawiłaś mnie tym serialem o Filharmonii.

    OdpowiedzUsuń
  37. Nooo bo DA ma dosyc hmm powolne tempo jak dla mnie + ja stracilam serce jak 2 aktorow ktorych lubilam odeszli :/ I wydaje mi sie ze scenarzystom troche braklo weny w pozniejszych sezonach, ale i tak bede ogladala pewnie nastepny :)
    Czekam na druga czesc tego postu :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Cieszę się, co do Black Mirror, miażdżący totalnie, a przy tym przecież genialny, jak inaczej mógłby w nas wzbudzać aż tak wielkie emocje?

    OdpowiedzUsuń
  39. Właśnie udało się się cuuuudem skończyć drugą część więc mogę Ci już napisać - kocham The Killing absolutnie! Maż oglądał the Brigde mnie jakoś nie wciągnął.

    OdpowiedzUsuń
  40. A lubisz w ogóle jakieś oglądać czy wolisz filmy? :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. hahah tak, miałam bardzo podobnie. To dla mnie jednak trochę smutne, bo wiesz, ja uwielbiam tamtą epokę i trochę mi szkoda, że nie udaje im się jakoś lepiej pociągnąć tych wątków.

    OdpowiedzUsuń
  42. Więc zaczynając od końca: tak, nihilizm ostatnio stał się trendy, bo rzeczywiście ciężko znaleźć dobrze zarysowane, ale nie tak dobijające :D Co do Modern Family wiesz, że dobrze Cię rozumiem, sama byłam jak nie patrzeć zdegustowana, ale Karolina, po prostu pękałam ze śmiechu, niestety. Sam też się długo bronił, a skończyło się tym, że w Boże Narodzenie oglądaliśmy cały ostatni sezon z rodziną na projektorze :D Mad Man kochałam przez pierwsze sezony - -ostatniego nie obejrzałam, jakoś trochę stracił mnie mnie z atmosfery, jakiejś może walki mentalnej, którą tak mocno kochałam.

    OdpowiedzUsuń
  43. No dokładnie, mnie pierwszy odcinek zmęczył i potem nawet nie miałam ocgoty na kolejny.... Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Sons of Anarchy mocno mi koledzy polecali, kiedyś nawet widziałam jeden odcinek i nie pociągnęłam dalej ale wrócę do niego, bo bardzo często w przeciwieństwie do Ciebie mam tak, że jak przeboleję ten pierwszy pilotowy odcinek, to później jest już bajka.

    OdpowiedzUsuń
  45. Też często odkładam a potem wracam, z różnym skutkiem jednak. Do Breaking Bad miałam kilka podejść i jeszcze ani razu nie udało mi się go skończyć :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Oj, na coś możesz się skusić :P

    OdpowiedzUsuń
  47. Wiesz, mi się nawet podobał, ale te kolory, atmosfera, staram się po całym dniu oglądać po prostu ciut bardziej optymistyczne rzeczy :P

    OdpowiedzUsuń
  48. A jakie? Bo ja bez wstydu się przyznaję, że oglądałam całą Plotkarę :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Może druga część będzie jakoś bliższa?

    OdpowiedzUsuń
  50. ja kiedyś oglądałam sporo seriali, a ostatnio jakoś tak z braku czasu zaniedbałam sprawę.

    OdpowiedzUsuń
  51. House Of Cards <3 3 oh taaaaak <3
    Modern Family uwielbiam hahaha super teksty <3

    OdpowiedzUsuń
  52. Brigde - tylko pierwszy sezon mnie wkręcił ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. zniszczyłaś mi psychikę! oglądałam black mirror pierwszy odcinek i było mi niedobrze!!!! CHYBA UMRĘ!

    OdpowiedzUsuń
  54. Genialny i genialnie dołujący przez ukazywanie wizji przyszłości bez morali, uczuć i bliskości.

    OdpowiedzUsuń
  55. Zakochałam się w The Affair i czekam na drugi sezon :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Kilka lubię np. M Jak Miłość :),, ale masz rację wolę filmy :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Fargo właśnie skończyłam :) bardzo mi się podobał, ale...ani film, ani serial nie są niestety, albo i stety oparte na faktach :/ zakpiono sobie trochę z widzów, ale ponoć wyjaśnienie znajduje się w końcowych napisach czego nie udało mi się sprawdzić.
    Tym bardziej nie mogłyby być to te same fakty na podstawie, których nakręcono film, gdyż w serialu jest napisane iż historia wydarzyła się w 2006r, a film kręcony był w latach 90-tych :)

    OdpowiedzUsuń
  58. O kilku z nich słyszałam ale nie widziałam ani jednego odcinka.

    OdpowiedzUsuń
  59. Modern Family kocham ! o reszcie slyszlam ale jeszcze nie ogladalam ...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...