Kiedy pytają mnie, po co mam bloga.. 8 powodów, dla których warto blogować.

8:26:00 PM

A na początku powinnam napisać dlaczego ja zaczęłam blogować. Dopiero dzisiaj  zorientowałam się, że trzy tygodnie temu stuknęła mi trzecia rocznica bloga! Moim pierwszym wpisem był banalny 
( jakiś czas później poprawiany) i jakże w treść ubogi wpis o.. bazylii. Pamiętam byłam wtedy w drugim już chyba trymestrze ciąży i widmo spędzenia urlopu macierzyńskiego w domu sprawiło, że postanowiłam poszukać czegoś co pozwoli mi robić COŚ bez konieczności opuszczania pomieszczenia. Powodem numer jeden był dla mnie:

1. Kontakt ze światem

A w zasadzie utrzymanie go. Pierwszą ciążę znosiłam źle - pewnie dlatego, że była pierwsza a ja miałam  jeszcze wtedy czas na użalanie się nad sobą. Doszłam do wniosku, że pisanie pozwoli mi oderwanie się od codzienności spędzanej z daleka od dużego miasta. Zależało mi bardzo, żeby być na bieżąco ze wszystkim co działo, ale także nowościami w sferach moich zainteresowań - nie chciałam czuć, że coś mnie omija. Blog traktowałam trochę jak zmianę środowiska i przede wszystkim był dla mnie motywacją, żeby po prostu z łóżka mimo wszystkich niedogodności po prostu się ruszyć i czymś się zająć.



2. Poznawanie nowych ludzi

Przyszło z czasem i przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Może to jest trochę tak, że po prostu mam szczęście do ludzi, ale ilość po prostu dobrych osób, które mnie otaczają jest budująca i daje mi dużo energii do działania. Nie spodziewałam się, że poznam dzięki blogowaniu tak wiele tak różnych kobiet, tyle pięknych i niesamowitych historii, tak wiele niezwykle smutnych, ale pokazujących jaka w nich drzemie siła. To właśnie ich walka, ich odwaga i nieustępliwość jest największą mobilizacją. A mówią "słaba płeć"..

Niestety nie należę do osób, które mobilizuje krytyka, jest więc dla mnie obłędną niespodzianką jest posiadanie tych kilku cudownych osób, które w jakikolwiek, nawet najmniejszy sposób doceniają i wspierają mnie nie tylko na gruncie platformy blogowej ale i w realnym życiu. I nie są to rzeczy duże, ale wciąż nie jestem w stanie określić, jak wielką przyjemność sprawiają mi najmniejsze nawet instagramowe komplementy - cóż wciąż jestem dzieckiem, które cieszy się ze znalezienia na plaży maleńkiej muszelki i kolorowego kamyka.

Nie będę się tutaj jakoś specjalnie rozpływać nad szczerozłotymi przyjaźniami bo byłaby to jednak przesada. Poprzez początkowy i jakże niezobowiązujący kontakt internetowy było mi później dużo łatwiej opanować swoją nieśmiałość, choć i tak trudność w przełamaniu się do podchodzeniu do uwielbianych przeze mnie blogerów, vlogerów pozostała.


3. Dla kogo piszesz swojego bloga?

I pewnie początkowo tak wygląda każda droga blogera - dla siebie. Trochę pewnie z nudów, trochę z ciekawości, pewnie trochę dlatego, że taka jest moda, albo chcemy pokazać światu to, co robimy. Dopiero później widzimy siłę jaka czai się za nawiązywaniem relacji, odkrywaniem i czerpaniem inspiracji, obserwowaniem determinacji, rozwoju poszczególnych osób.

Jestem świadoma, że tak samo jak blogi są inspirujące dla mnie, sama mogę stać się nawet najmniejszą inspiracją. Nawet nie wiecie jak miło mi się zrobiło, kiedy dostałam od jednej z Was mejla, że także postanowiła w tym roku spróbować swoich sił w Projekcie Jadłonomia 365 - dla mnie to zupełna nowość, że miałam wpływ na to, że ktoś postanowił spróbować czegoś nowego. Sama uczestniczę trochę bardziej po kryjomu w kilku tego typu blogerskich projektach, ale chyba tym, który daje mi największą satysfakcję jest Rozwojownik Ani Kęski, który Wam serdecznie polecam, a jeśli już o tym mowa...


4. Rozwój

To był dla mnie szok, kiedy zobaczyłam swoje zdjęcia, które robiłam kilka lat temu - jak te - wpis o wosku Yankee Candle. Wciąż nie czuje się jeszcze dobrym fotografem, ale świadomość tej drogi, jaką przebyłam daje mi nawet nie tyle poczucie satysfakcji ( no, trochę daje) ile nadzieję, że nie dość, że nie stoję w miejscu, ale idę do przodu. Co prawda teraz zdjęcia zajmują mi dużo więcej czasu, ale z niektórych czuję się dumna jak np. zdjęcia w recenzji szminki Dior czy świecy Snow is Glistening.

Powoli odkrywam te nowe rejony - zaczęłam kręcić pierwsze bardzo amatorskie filmiki. Daje mi to naprawdę dużo frajdy i nigdy nie myślałam, że tak bardzo zainteresuje mnie technika montażu. Nie wiem jak Wy, ale dzięki blogom nauczyłam się tak wielu rzeczy, że trudno mi byłoby je wszystkie wymienić - nie były to tylko kwestie makijażu, ale przede wszystkim świadomej pielęgnacji skóry, planowania a nawet podejścia do siebie, do innych.

Bardzo trudnym tematem jest dla mnie pisanie. Były w moim życiu takie czasy, kiedy czułam się w tym temacie bardzo pewnie, trochę wstyd mi się wciąż przyznać, ale pisałam dużo wierszy, niektóre nawet zdobywały jakieś tam małe nagrody. Potem jednak przyszedł nie dość, że czas liceum czyli tak naprawdę dorastanie, wielka wątpliwość we wszystko, w siebie przede wszystkim. W dodatku choć pewnie nikt z Was mi nie uwierzy, ale na języku polskim nie pisaliśmy prac. Nie mieliśmy nawet zeszytów i nie, nie chcę pisać, że to jakkolwiek wina nauczyciela, ale pamiętam swój ogromny strach przed maturą próbną a później tą prawdziwą, którą wprawdzie zdałam, ale bardzo przeciętnie - po prostu przestałam pisać, straciłam w tym lekkość i przestałam czerpać radość.

Nie pisze tak jakbym chciała i dojście do formy zapewne długo potrwa ale cieszę się, że zaczynam się powoli czuć coraz swobodniej a Wy tą moją kamienistą ścieżkę dzielnie znosicie :D


Ale pisać warto, ponieważ są...

5. Ogromne psychologiczne korzyści z pisania

Pisanie (oczywiście nie na każdym temat) to swoiste katharsis dla naszego umysłu, pomaga wyrzucić z głowy niepotrzebne myśli, uporządkować informacje na dany temat, pomóc w podjęciu jakiś decyzji. Skończenie jakiegoś tekstu, jakiejś myśli pozwala odczuć jaką taką wewnętrzną radość i spokój, skończona praca jest odpoczynkiem dla umysłu. Co więcej ja np. mam świadomość tego, że jeśli coś opublikuję np. jakieś postanowienie, będę się niego trzymać dużo mocniej, niż gdybym tylko o nim myślała.

Poprzez blog nauczyłam się przede wszystkim tego, z czym kiedyś miałam największy problem - pilności. Udowodnione są wyniki badań, że regularne pisanie pozwala w znaczący sposób zmniejszyć stres codziennego życia. Nawet samo opisywanie jakiś pozytywnych przeżyć - blogerskiego spotkania, znalezienia kosmetycznego skarbu czy nawet trafienia na internetową okazję pozwala na przeżycie w umyśle (podczas samego procesu przypominania sobie, opisywania) tego samego zdarzenia ponownie - radość jest więc podwójna.

Nawet opisywanie złych doświadczeń, w zazwyczaj przyjaznym domowym środowisku, bez zbędnego stresu pozwala na lepszą ich analizę - na dostrzeżenie czasami innej strony pejoratywnego zdarzenia - nie mówiąc już o wsparciu jakie w takich sytuacjach mogą dać czytelnicy.


6. Kim jestem

Make My Place pomogło mi trochę zdefiniować siebie, do tej pory niezbyt często zadawałam sobie pytanie kim jestem. Oczywiście jestem jak najbardziej świadoma wszystkiego, do czego często z automatu jesteśmy przypisani: kobietą, matka, żoną, córką..

Ale dopiero w chwili, kiedy podchodzi do Ciebie ktoś i chce żebyś opowiedział trochę o sobie, a tak naprawdę trudno jest Ci sklecić 5 zdań, z których byłabyś dumna widzisz, że jednak nie wiesz kim jesteś. Tak wyglądała moja sytuacja na pewnym spotkaniu - i wyciągnęłam z niej wnioski. Po powrocie do domu usiadłam i napisałam te 5 zdań, które są jeszcze dalekie od tego kim chciałabym być, ale przynajmniej widzę drogę na której jestem i jakie są moje możliwości.

Nie wiem czy jesteście fankami serialu Big Band Theory ale w najnowszym odcinku pt. "The Anxiety Optimization" jest mowa o czymś, co bardzo pomogło mi się zorganizować. Jeśli by przetłumaczyć to najprościej to Optymalizacja Niepokoju, już mówię o czym mowa. W sytuacji, kiedy mam dwójkę małych dzieci, brak niani, dom, full rozwijających zajęć, ogromną miłość do kina i teatru i trochę rodzinnych smutków - mam paradoksalnie więcej czasu dla siebie niż kiedy byłam bezdzietną panną, która po pracy filmy wolała oglądać na komputerze.

Jest udowodnione, że tak naprawdę mnogość zajęć wymusza na nas lepszą ich organizację a co za tym idzie mamy więcej czasu - może nawet nie dla siebie, ale na wykonanie wszelkich niezbędnych zadań. Dobrze jest więc mieć wokół siebie kroplę niepokoju, czegoś co wymusi na nad mobilizację - oczywiście niepokój ten powinien być na odpowiednim poziomie, doby nie da się rozciągnąć w nieskończoność.  Wiem, że jeśli tego dnia wybiorę kaligrafię, to jeśli chciałabym pospać te szalone 6 godzin - czasu na notatkę na blogu nie znajdę.


7. Praca


Kiedyś to nie było taką oczywistością, ale macie świadomość, że jeśli Wasze CV zainteresuje przyszłego pracodawcę do zanim do Was zadzwoni wpisze dane w wyszukiwarkę? Blog może być więc bronią obusieczną - może być czymś, co Was definitywnie skreśli, ale może być tym, co zainteresuje i zrobi takie wrażenie na pracodawcy, że bez cienia wątpliwości zaprosi Was na spotkanie.


Domyślam się, że dla wielu z Was podpisywanie się swoim nazwiskiem jest wykluczone, zupełnie nie wchodzi w grę, ale jeśli poważnie myślicie o blogowaniu, a może po prostu jesteście dumne z tego co robicie - może wtedy warto? Bo jeśli miałoby Wam to jakoś pomoc, to czemu by nie? Blogowanie - jeśli robicie to dobrze - uczy przecież wielu rzeczy - przede wszystkim pilności, oswajania się z krytyką, czasem reagowania na nią, kreatywności, czasem nieszablonowego podejścia do tematu, żeby zainteresować czytelników. Uczy relacji i poruszania się w internetowym społeczeństwie, a tego w żadnej szkole człowiek się nie nauczy.

I oczywiście genialnie, jeśli to wszystko, na co przez lata pracowałeś sprawia, że jesteś w stanie z tego pisania, tworzenia żyć - że Twoja pasja staje się Twoją pracą. To jest pewnie marzenie wielu z Was, także i moje. Ale prawda jest taka, że jeżeli robimy coś nie wkładając w to całego siebie, serca, nie inwestujemy całego swojego "ja", ( w końcu inwestujemy przede wszystkim czas ) - to nie ma szans na powodzenie. Ale nie ma to już absolutnie żadnego sensu, jeśli nie czerpiesz z tego...
8. Przyjemności

Dlaczego na samym końcu? Bo wszystko powyższe na to się składa - to właśnie to wszystko razem daje ogromną satysfakcję i sprawia nieopisaną przyjemność. To wszystko to co dajesz z siebie i wszystko to, co dzięki temu zyskujesz. Blogowanie zostało ostatnimi czasy (bardzo niesłusznie) sprowadzone do kilku osób bywających na ściankach, bywających na konferencjach czy prezentacjach - czasami zadziwia mnie rozmach hejtu i negatywnych kampanii prowadzonych przeciwko blogerom. Oczywiście, że część winy stoi po stronie samych blogerów, tych którzy piszą z chęci zysku, darmowych próbek, produktów czy "sławy". Ale ja wciąż jestem  zdania. że jak równać, to nie w dół, tylko wyżej i wyżej. To my tworzymy blogosferę i to od nas zależy to, jak będziemy postrzegani i jaką blogosfera ma przyszłość. Jak się sprzedawać to za miliony, jak pracować to do utraty tchu, jak paść to tylko ze szczęścia.

Więc kiedy pytają mnie, po co mam bloga z uśmiechem odpowiadam:
"Bo to mi sprawia cholerną radochę"

Sprawdź też

28 komentarze

  1. Lubię prowadzić bloga, to taki mój mały wirtualny kąt, który jest jednym z wielu moich zainteresowań, pasji :) Drugą stroną medalu jest to, że czuję się trochę nim znużona.... Dlatego coraz częściej wolę wybrać książkę, film, spacer lub inną aktywność niż siedzenie przed komputerem. Może dlatego, że i tak zawodowo przed nim spędzam za wiele godzin. No i zaglądam też w coraz mniejszą ilość miejsc, głównie chodzi o podejmowane tematy, opisywane produkty. Interesują mnie zupełnie inne rzeczy niż to, co jest "na topie" ;) Niemniej jednak jest grupa blogów do których mnie ciągnie i bywam tam często, czasami piszę lub nie. Zależy od czasu jakim dysponuję.

    "Optymalizacja Niepokoju" zawsze miała sens i zastosowanie u mnie :) W ogóle jestem wielką fanką organizacji na zasadzie muszę wiedzieć co i jak, nie ma zmarnowanego czasu, nawet jeżeli funduję sobie słodkie lenistwo, to wiem, że nie jest ono na zasadzie "bo nic mi się nie chce" tylko "wliczone" w rytm dnia. Nie odbywa się kosztem czegoś. Dlatego wierzę, że kiedy bardzo się chce, to można :)



    Co do wsparcia Czytelników, to stałam się bardzo ostrożna. Mam zaufaną grupę osób i nie wychodzę poza tę strefę. Jakiś czas temu ktoś otworzył mi oczy na kilka rzeczy i ... wybrałam swój dystans.


    Lubię czytać Twoje wpisy, podoba mi się jak dzielisz się własnymi myślami i spostrzeżeniami. Są one autentyczne i za każdym razem kiedy wchodzę na Twój blog/IG itd. widzę prawdziwą osobę. Bez spiny, bez parcia na szkło i bez gwiazdorskich zapędów, chęci lansu. Tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Siedzę sobie nad własnym blogaskiem i nagle mój Mężczyzna do mnie, że fajnie, że mam swojego bloga. Dzięki niemu się nie nudzę, w końcu mam jakąś pasję - całe dziecienstwo nie miałam, bo wszytko wymagało jakieś kasy. Koleżanki miały tańce, harcerstwo. U mnie zawsze był brak kasy. Teraz się cieszę, że mam swoje zainteresowanie, że mam co robić po pracy, że jest to coś co sprawia mi ogromną przyjemność. Mam coś swojego i mi z tym bardzo dobrze.


    Zajrzałam sobie do zdjęcia wosku i tych lepszych - różnica jeeeeeest i to ogromna. Pięknie to wszytko u Ciebie wygląda. Ja ostatnio patrzyłam również na swoje i też jest duży postęp:)


    Dużo przyjemności:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I tego,co Hexx napisała w przedostatnim zdaniu,Ci,Mario,życzę:) Jak zaczniesz gwiazdorzyc,to pierwsza Cię sprowadzę na ziemię;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale to opisałaś, przyznam ze przeczytałam Twój post z ogromna ciekawoscia i podziwem :) Wiesz, jeśli chodzi o mnie to podobają mi się Twoje zdjęcia i tekst tak samo :) Blogowanie to przewspaniały wynalazek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Ci Esku, tak cieszę się, że czasami te 10 min przed wystygniętą już owsianką potrafią wywołać jakąś emocję :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mało czego jestem tak mocno pewna :D :* Dzięki Leśne :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie tak, dużo mnie to nauczyło i cieszę się, że jesteście! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, nasi faceci mogą sobie przybić piątkę - mój też tak często mówi! Najważniejsze jest właśnie mieć taki swój mały kącik, maleństwo do dopieszczania <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez się bardzo ciesze, uwielbiam blog i odwiedzanie innych blogów, to mnie relaksuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę Ci szalenie Hexx, ja jestem w stanie powiedzieć, że panuję nad 75% czasu, reszta jeszcze czasem gdzieś ucieka trochę przez to, że z dziećmi nigdy nie idzie zaplanować, bo nagle ta jednak nie śpi, ten musi iść do lekarza bo dostał wysypki i czasami ciężko zapanować nad takim małym chaosem ale jest plan którego się trzymam i dzięki Bogu mogę spokojnie powiedzieć, że sobie radzę.


    Z tym zaufaniem wiem, co masz na myśli, ale niestety ja mam taką dość naiwną naturę, też raz się sparzyłam tak, że chciało mi się wyć z wściekłości ale takie doświadczenia też są dobre. Dużo uczą, szkoda, że tak boleśnie.


    Nawet nie wiesz jak mi miło, jak czytam ostatni akapit, choć powiem Ci, czasem się lękam tego wszędobylskiego oceniania, tym bardziej że nie kryję się, że lubię rzeczy głupiutkie, proste, że tak łatwo się cieszę i wzruszam. Ale kilka miesięcy temu doszłam do wniosku, że będę kochać to dziecko w sobie tak mocno, jak swoje własne dzieci i być szczęśliwa taka jaka jestem bo to jedyna droga.


    Dziękuję, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie było podobnie, jako dziecko pasji nie miałam. Blogowanie to zmieniło. Mój facet też się cieszy, że go mam, bo jak on idzie z kumplami na mecz to ja przynajmniej się nie nudzę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz, przy dzieciach kiedy spełniasz funkcję rodzica na pełnym etacie organizacja rządzi się innymi prawami. Do tego jesteś doskonałym przykładem, że można dzielić rytm dnia na różne sprawy w tym także myśląc o sobie. Głowa do góry :*


    We mnie taka naiwność była bardzo dłuuugo, jednak w którymś momencie powiedziałam dość. Przychodzi pora, że dokonuje się wyboru. Postawiłam na siebie. Wiem, że nie uniknę wielu sytuacji i nie zamykam się na ludzi, za to coraz staranniej dobieram kontakty włącznie z tymi wirtualnymi.


    Powiem tak, każdy człowiek nosi w sobie element wiecznego dziecka :) Pytanie brzmi tylko jak, to wykorzystamy? :) Tobie dobrze idzie, rozwijasz się i nie ma nic złego w przyznaniu się, co Cię wzrusza i wyzwala dobre emocje. Żadna z Twoich wypowiedzi nie jest naznaczona infantylnością i lukrem, który coraz bardziej staje się wszechobecny. Wiem, że odbiór może być różny JEDNAK jesteś taka swojska :) W najlepszym słowa tego znaczeniu. "słitaność" jest Ci obca na całe szczęście. Pielęgnuj w sobie wewnętrzne dziecko, ponieważ warto. Zdecydowanie :) To ono NAM przypomina o rzeczach ważnych i tych mniej, daje Nam naszą strefę komfortu. Tak to widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie napisane. Cieszę się, że pisanie sprawia ci az TYLE przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj dokładnie - przecież jak nie napisać, to zawsze można coś zaplanować, poczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. To dobieranie kontaktów jest tak samo trudne, jak ważne. Przyznam, że uwielbiam takie małe, drobne, niezobowiązujące znajomości, które nie wkraczają jakoś w moją prywatność, bo kilka razy na swoich "zwierzeniach" tak się przejechałam, że wiem, że o pewnych sprawach z osobami innymi niż rodzina rozmawiać nie będę, ale dobrze mi z tym jakoś.


    Dzięki Ci za całą twoją wypowiedź pod tym postem, był sens go publikować nawet tylko dlatego :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne podsumowanie! Ja jeszcze czasami mam wrażenie, że muszę się wręcz tłumaczyć z tego, że prowadzę bloga - tak jakby to było gorsze zajęcia od regularniej pracy w biurze... A ja właśnie lubię tę swobodę, jaki mi daje blogowanie, decydowanie o wyglądzie i treści oraz nadawanie mu mojego charakteru! I ten rozwój też czuję i daje mi to wiele satysfakcji.
    Życzę Ci jak najwięcej radochy :)
    Z pozdrowieniami z Monachium, Dominika

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam sobie Twojego bloga już jakiś czas, pewnie zaczynałam zanim jeszcze stworzyłam swojego, bo szczerze mówiąc jest kilka takich blogerek, które zainspirowały mnie żeby go założyć. I wiesz co? Mam nadzieję, że za 4 lata będę mogła powiedzieć, że blog uczynił mnie szczęśliwszą. Bo założyłam go myśląc o tym, że wydaje pieniądze na kosmetyki, czytam opinię innych zanim je kupię i, że to jest to co mnie cieszy. Zupełnie inny tor zainteresowań niż moje studia. Ja i blog to chwila na to, żeby oderwać się od rzeczywistości. Na pewno nie jestem jeszcze w pełni gotowa, żeby całkowicie się odtworzyć i wyeksponować, choć małymi kroczkami pewnie kiedyś do tego dojdzie. Czy jestem nieśmiała? Raczej nie, ale krytyka znajomych może być bolesna. Pewnie, że jeśli krytykują to raczej żadni z nich znajomi, ale jeszcze jest we mnie pewien opór. Mam nadzieję, że kiedyś zniknie. W każdym razie widzę jak dużo samorozwoju i szczęścia blog przynosi innym i jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się go założyć, bo to już jakiś krok na przód, mimo, że nie mam tysiąca obserwatorów i pewnie nigdy mieć nie będę, to robię to co lubię w pewien sposób sama siebie zmuszam do jakiejś dyscypliny, portfel trochę na tym cierpi, bo często mówię sobie, że w sumie to wypróbuję tę szminkę jeszcze do porównania na bloga czy coś no i wtedy wiadomo jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesteś naprawdę WYJĄTKOWA , rzadko używam takie słowa określając jakieś przedmioty a bardzo rzadko ludzi.... Jest w Tobie jakaś magia , która przyciąga i z przyjemnością "śledzę " Twoje życie na Insta i tu :) Albo się coś czuje albo nie i ja właśnie czuję , ściskam Cię najcieplej:*

    OdpowiedzUsuń
  19. podziwiam Cię, że tak wszystko godzisz, czerpiesz z tego radość i nie wierzę, to już 3 lata a ja czytam Cię tak krótko!? masz niesamowitą lekkość pisania a Twoje zdjęcia już nie raz Ci komplementowałam, można, wręcz trzeba się od Ciebie dużo nauczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sauria <3 A ja Ci powiem, że jesteś jedną z pierwszych blogerek, którą zaczęłam czytać regularnie, podglądałam Cię i często zazdrościłam umiejętności takiego swobodnego poruszania się w tematach, małych blogowych społecznościach - od Ciebie więc coś takiego usłyszeć - dziękuję najmocniej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiesz, że jesteś najpiękniejsza prawda? Tak straszliwie Ci zazdroszczę profesjonalizmu, nawet jak mówisz na filmikach, wszystko mówisz z taką pewną siebie lekkością, że nie da się chłonąć Twoich słów, tak się cieszę, że zdecydowałaś się na YT powiem Ci, że trochę dzięki Tobie się w tym temacie przełamałam i bardzo Ci za to dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Anya bardzo mądrze piszesz - takie kształtowanie w sobie pewności siebie i dojrzałości, żeby móc pewne rzeczy powiedzieć z lekkością i dumą długo trwa. Pamiętam, że kiedyś drżałabym na myśl, że ktoś z moich znajomych tu zajrzy terz wiem, że niektórzy to robią i jakoś z tym żyję.


    Krytyka jest wszechobecna, szkoda tylko, że ta konstruktywna jest coraz rzadziej spotykana, bo taka potrafi popchnąć do przodu, złośliwe komentarze nieszczęśliwych ludzi po prostu odbierają energię i radość z tego, co się robi. Życzę Ci Anya powodzenia i proszę wyślij mi w wiadomości link, do Twojego bloga, bo ten głupi disqus wcale tego nie chce pokazać ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. żartujesz sobie ;) wyszło, że stara jestem hehe ale dziękuję za miłe słowa, przez tyle lat odkryłam wiele nowych tematów i przeszłam jedną nogą na naturalną stronę... a Ty tak trzymaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak tak Dominika, mnie też coraz częściej żenuje to "tłumaczenie się" jakby było to cokolwiek złego, gorszego, wstydliwego! Jakbyśmy tu nie wiadomo co wyprawiały :D A ta swoboda to największa zaleta blogowania. Bez tego to nie ma już magii.

    OdpowiedzUsuń
  25. Pod każdym punktem mogłabym sie podpisać, ale chyba najbardziej pod numerem 5 ;) ja od dłuższego czasu określam swoje blogowanie moja osobistą psychoterapią ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawie i mądrze napisane. Blog pozwala poznać samego siebie, ale myślę, że niewątpliwie przyczyniają się do tego też ludzie (ta mnogość o której piszesz). Długo by opowiadać o blogowaniu, jednak jesteś tak fajną osobą, że chętnie umówiłabym się z Tobą na kawę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Trafiłam na Twój profil (instagramowy) zupełnie przypadkiem, dziś pierwszy raz pojawiłam się na blogu. I wiesz, to chyba nie przypadek - właśnie takich słów, jak w tym poście było mi trzeba. Jestem na etapie zakładania swojej strony, bloga. Wciąż jednak obawiam się publikacji postów, że coś przeoczę, że nie będzie idealnie. Tak, bycie perfekcjonistką bywa uciążliwe.
    Wiem jednak, że wszystko zaczyna się od postawienia pierwszego kroku, a korzyści, radości, które opisałaś wynagradzają wszystko ;).

    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...