Lush Bubble Gum Lip Scrub - słodka legenda

9:49:00 PM

 Może i zupełnie ostatnia, ale jako, że lip scrub Bubble Gum pierwszy raz wylądował u mnie kilka 
tygodni temu ( dzięki wspaniałej by Karo) to recenzja tak zapewne dobrze Wam 
znanego produktu na Make My Place pojawia się dzisiaj w wydaniu iście cukierkowym!
Z resztą jest to produkt flagowy firmy i jedna z pozycji, które na pewno
chciałybyśmy wywąchać wchodząc pierwszy raz do sklepu ;)


O Lushu i jego koszmarnej w Polsce dostępności krążą legendy, 
przyznam to była marka która od dawna mi się marzyła i dzięki mikołajowej
niespodziance jesteście świadkami mojego totalnego zauroczenia. A jak to
zauroczenia mają do siebie zazwyczaj obiekt posiada wady, które piękna tej 
wczesnej miłości przysłonić jednak nam nie potrafią.



Przepadłam w zapachu. Jest z gatunku OMG.
Albo przepadniesz albo machniesz nosem.

Do tej pory używałam peelingu z Pat and Rub z którego jestem dosyć zadowolona i sprawa ma się bardzo podobnie z Bubble Gum -  tutaj jednak produkt jest dużo drobniej zmielony przez co jak dla mnie  dużo wygodniejszy ale co za tym idzie wydaje mi się, że mniej wydajny.
Jest tak samo sypki przez co czasami część loduje na umywalce, ale to już tego typu problem, jakby się trzeba było doczepić. Zapakowany jest w gruby, szklany słoiczek i ziarenka 
lubią się czasem zawieruszyć przy nakrętce przez co "chrupie" przy zamykaniu, 
ale i tutaj wystarczy po prostu spłukać wodą nakrętkę a słoiczek wytrzeć ( ok, oblizać :)




Tak jak pisałam przy peelingu różanym - to po prostu gadżet. Równie dobry 
efekt osiągniemy przy pomocy kuchennych środków spożywczych, ale
wiecie, że czasami warto mieć taką małą, nie do końca niezbędną perełkę,
coś, co po prostu bardzo fajnie się używa i pachnie jak marzenie. Okres jest idealny,
zimą peelinguje usta bardzo często a Bubble Gum świetnie sobie radzi i genialnie smakuje.
Ląduje u mnie w swojej kategorii na pierwszym miejscu i nie wiem jaki 
produkt sklepowy mógłby z nim konkurować w kategorii zapachu.


A Wy jak sobie radzicie z suchymi ustami? U Was też zimą peeling jest 
taką koniecznością? Zazwyczaj wykonywałam go raz na tydzień a nawet rzadziej,
teraz sytuację opanowałam i mogę kłaść już wszystkie szminki :D

Sprawdź też

64 komentarze

  1. Mam peeling do ust z Marizy też jest świetny o zapachu pomarańczy , w twoim tez bym się zapewne zakochała <3

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam go :) jest słodziutki, jak landrynki i gumy balonowe w dzieciństwie

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie używałam peelingu do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba już muszę odkładać pieniądze na zakupy w tym sklepie, bo mam tak długą listę, że nawet nie chcę o tym myśleć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny jest, może nie niezbędny ale za to jaki smaczny :) Ja mam wersję świąteczną Santa's i jestem bardzo zadowolona z tego peelingu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dostalam od dobrej duszyczki Szpinakozercy**** i musze ograniczac czestosc wykonywania peelingu. To niebywale jak taka pierdolka moze uzaleznic :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam chętkę na to cudo. Póki co pomadka peelingująca sylveco mnie ratuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kusisz kochana. :D Pewnie bym go zjadła. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomarańczy? Brzmi świetnie? A gdzie kupujesz?

    OdpowiedzUsuń
  10. NIC NIE MÓW, aż się boję jak ja się kiedyś dorwę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubie peelingów do ust w słoiczku... połowa i tak mi sie rozsypuje xd

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam go kochana w listopadowym pudełeczku Shinybox :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem niestety inaczej się nie da, ja muszę dbać ale usta mają to do siebie, że jak się już zacznie porządnie to szybko widać efekty i długo się utrzymują :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O, kiedyś nawet jej szukałam ale nie mogłam nigdzie znaleźć!

    OdpowiedzUsuń
  15. Guma balonowa to brzmi dość przeciętnie ale zapach jest obłędny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja używam teraz takiego peelingu o tym zapachu z full mellow ;) obarczony mi pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam taki 'gumowy' peeling z Full Mellow i bardzo go lubię ;) gadżet, niby zbędny, ale przyjemny ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Oblizac ❤️ Ja nie perlinguje ust, a powinnam szczegolnie teraz w okresie zimowym... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim hitem jest szczoteczkowanie a następnie maseczka z miodu:) polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham ten peeling!!! <3 jak dla mnie jest mega wydajny!

    OdpowiedzUsuń
  21. Stacjonarnie też u mnie ciężko z nią, albo nie ma, bo wykupiona, albo nigdy nie było. Drogerie internetowe na szczęście ratują mnie wtedy gdy czegoś bardzo chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z chęcią bym wypróbowała :) Aktualnie wykańczam różany peeling z P&R i powiem szczerze przyzwyczaiłam się do takich gotowców :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Po wypróbowaniu róznych peelingów do ust nawet luksusowego peelingu Sara Happ nic nie zastapi mi LUSHA <3 kocham go! mój ulubieniec to popcorn <3 bo to polaczenie slodkiego z odrobina slonego <3 rewelacja! przy tak czestym malowaniu ust peeling to must have dla mnie!
    ciesze sie, ze ten gadzecik przypadl Ci do gustu <3 milo mi :*********

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo polubiłam się z tym peelingiem, chociaż jego cena jest dla mnie zdecydowanie za wysoka :) Opakowanie służy mi do peelingu własnej roboty, który jest równie dobry. Jedynym minusem według mnie było to, że był dość suchy - w produkcji własnej dodałam więcej olejku.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  25. Obecnie używam pomadki peelingującej Sylveco, chyba jest prostsza w użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Sporo dobrego o nim słyszałam i chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakoś szkoda mi pieniędzy na takie gadżety jak coś bardzo podobnego mogę ukręcić u siebie w kuchni przez 1 min i za o wiele mniejsze pieniądze :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam kolorowe pomadki, więc o usta dbam cały rok. Peeling zrobiłam swój. Gruby cukier, olej kokosowy i barwnik spożywczy czynią cuda. Poza tym nie rozstaje się z maścią ochronną z witaminą A, dla mnie to podstawa :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Może! Niestety... :D Jest już na mojej liście zakupów chociaż dopiero w kwietniu będę :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  30. I masz 100% racji ale zapach... zapach jest nie do odtworzenia w domu!

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie mogłam jej nigdzie znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
  32. BOSKI! A przez Ciebie mam listę do podłogi jak będę w Lushu w kwietniu :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  33. I ja trochę też, ale niestety P&R strasznie mi wysechł :/

    OdpowiedzUsuń
  34. aaahaha ja mam tak z czyścikiem, oblizuje się "przypadkowo" :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  35. Robiłam właśnie tak baaaardzo długo, ale chciałam spróbować czegoś innego bo.. choć trudno pewnie w to uwierzyć nie lubię miodu :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Właśnie dużo dziewczyn o nim piszę, muszę wymacać :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Tylko wtedy zawsze 3 inne rzeczy lądują w koszyku a potem jeszcze kilka, żeby darmowa wysyłka... :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Przydaje się szczególnie przy niektórych szminkach :(

    OdpowiedzUsuń
  39. No Lush sobie ładnie liczy :/ ale tak czy siak wegański i naturalny więc za ceną idzie jakość a to sobie cenie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwielbiam zapach tej maści :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  41. Mi nie tyle wysechł, co tak jakby olejki opadły na dno opakowania i teraz podczas nabierania muszę sobie to wszystko wymieszać :) Ale słyszałam, że to specyfika różanego, że jest taki bardziej suchy i sypki. Następnym razem zamówię kawowy, to zobaczymy czy to prawda.

    OdpowiedzUsuń
  42. Portugalia, w Lizbonie jest tylko jeden jedyny i mam listę na 100eurasi chyba :D:D:D mąż mnie zabiiije :D:D Ale wiesz i tak nie jestem w stanie zrobić zapasów z tą ich datą trwałości, więc chyba tylko mydła i szampony w kostce mogę wziąć po 2-3.

    OdpowiedzUsuń
  43. Daj znać wtedy chociaż mnie pomarańczowy bardziej kręci.

    OdpowiedzUsuń
  44. jak cos to wiesz ze zawsze sluze pomoca :)
    kocham ich szampony w kostce mam kilka <3 teraz nowy dla brunetek wprowadzili bedzie niebawem recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  45. O! Genialnie! Jestem ciekawa czy oni też mają produkty "regionalne"? Tzn tylko w określonym kraju? Teraz mam czas na zużywanie, chociaż wszystkich zapasów nie ma szans, żebym zużyła do kwietnia, ale przynajmniej te pootwierane :D jak możesz coś jeszcze polecić, to pisz Karo Kochana, bo jednak jak nie patrzeć produktu są dość drogie a ja mam tendencję do kupowania po zapachu takich rzeczy :D Całe szczeście kule odpadają bo mamy prysznic tylko :D

    OdpowiedzUsuń
  46. hahah! To dobrze ze Ci zadnej kuli nie przyslalam :D uff szczescie :D
    tak co kraj to oyczaj ale najwieksza róznica jest z USA i to przewaznie w limitowanych produktach tak to raczej wszedzie to samo.
    co polecam..hmmm.duzo..
    jak znajdziesz czas to przelec sobie LUSHa u mnie na blogu :) to co pokazalam to polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Dam, dam :) Pomarańczowy też może być apetyczny, ale mi już chyba na razie starczy tych cytrusów :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Wierzę, bo i ja przez długi czas nie lubiałam miodu.

    OdpowiedzUsuń
  49. Serio tak masz ? :)) To jesteś normalna! :)) Ja jeśli nic innego nie potrzebuję to w pracy rzucam hasło "x drogeria, do jutra 11 proszę linki i zamawiamy" .... zawsze działa :))

    OdpowiedzUsuń
  50. Hahah to masz genialne dziewczyny w pracy :D:D:D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...