Lush Buche De Noel - czyścik, który chciałoby się zjeść

10:47:00 PM

Przepadłam. I to przepadłam z kretesem. Chociaż dostęp mam fatalny i moja
najbliższa wizyta w Lushu będzie dopiero w kwietniu, to już wiem, że jestem
totalnie zakochana w produktach tej marki i listę zakupów mam na 12 produktów.
Dzisiaj pokaże Wam mój pierwszy czyścik tej marki i wielka miłość. Zapraszam na
Buche de Noel - face & body cleanser.


Bûche de Noël to z francuskiego po prostu "bożonarodzeniowe polano", czyli kawał drewna skrapiany olejkami i palony w kominku - jego popiły miały przynosić domostwu szczęście. Później zwyczaj został zastąpiony ciastem, wyglądem swym przypominającym kawał rzeczonego drewna - i tak to już zostało. Lushowski czyścik, chociaż wyglądem przypomina bardziej pasztet, nawiązuje właśnie do tego świątecznego ciasta, Jest to edycja limitowana i pojawia się w sklepach tylko w okresie Świąt Bożego Narodzenia.



Tak wygląda cały "blok", z którego otrzymujemy 100g kawałek w
znanym już Wam pewnie czarnym pudełeczku. Wyglądem zdecydowanie nie 
zachwyca, prawda? Ale muszę Wam powiedzieć, że zapach jest tak niesamowity, że
zamykam oczy i czuję święta, ten ogrom przygotowań, słodycze, bakalie, aaaach...
Tym, czym Lush mnie tak zaczarował to zapachy, a ja jestem pies na zapachy :D



Skład jak zwykle jest boski, jest to oczywiście produkt wegański, więc mamy
tutaj mandarynki, kropelka brandy, suszona żurawina, glinka kaolinowa i zmielone pestki migdałów ( o działaniu lekko peelingującym, raczej dla cer delikatnych) oraz odżywczy olejek migdałowy i natłuszczające masło kakaowe - ma jednocześnie oczyszczać, odświeżać, tonizować, zamykać pory i oczywiście łagodnie peelingować. 


Choć to face & body cleanser to nie miałabym serca nim się myć. Co prawda bardzo krótki okres przydatności (3 miesiące) sprawia, że musi być zużywany na bieżąco, to jednak trochę mi żal używać go do ciała. I teraz najważniejsze, czyli jakie jest jego działanie. Czyścik to nie jest produkt do demakijażu, myję nim twarz dwa razy dziennie - wieczorne mycie po olejku do demakijaży w celu
usunięcia resztek. Buche de Noel ładnie oczyszcza, lekko nawilża, sprawia, że skóra jest miękka i gładka. I ok, przyznaję się bez bicia, oblizuję się za każdym razem. I tak, spróbowałam go, bo zapach jest tak niesamowity, że po prostu trudno się powstrzymać.


Jego największą wadą jest oczywiście aplikacja - jest to produkt choć mokry, to mocno sypki - zawsze przy myciu mała część spada mi na umywalkę. Wystarcza mi jednak jego bardzo mała ilość, więc jest produktem wydajnym. Taka ilość przedstawiona na zdjęciu niżej wystarcza mi na dwie aplikacje, czyli tyle mi "schodzi" dziennie. Nie szalałabym tutaj jednak z jej ogromnymi właściwościami zamykającymi, zmniejszającymi pory bo sama nic takiego po 1,5 miesiąca używania nie zauważyłam, kiedy jednak skończę opakowanie -  za trzy tygodnie koniec! dopiszę jeśli jednak coś się zmieni w temacie ;)


To pierwszy raz kiedy używam podobnej pasty do oczyszczania twarzy. I pewnie się powtórzę jak przy recenzji peelingu do ust - to nie jest produkt niezbędny. Ale wiecie co, ja już chyba jestem w takim wieku, że wieczorem, po całym dniu biegania za dzieciakami, załatwiania spraw na mieście, sprzątania, gotowania, usypiania, pocieszania - kiedy wreszcie wchodzę spokojnie do łazienki wiedząc, że nikt mi do niej zaraz nie wpadnie - doceniam właśnie takie małe drobiazgi. Cudowne zapachy, delikatne masaże twarzy. Dla mnie zapachy są niezwykle ważne, mało co mnie tak odpręża, pewnie dlatego też mam hopla na punkcie świec - ta chwila kiedy ląduje w fotelu z kubkiem herbaty pozwala mi się w końcu wyciszyć a w łazience znaleźć moje małe, domowe spa jest jedną z ulubionych w ciągu całego dnia.


Jedna z Was pisała mi tutaj ostatnio o mrożeniu produktów z Lusha, przyznać się! :D
Reczywiście tak dziewczyny można robić, nie ma to wpływu na działanie i co o tym myślicie?

Sprawdź też

40 komentarze

  1. ciesze sie zo go równiez polubilas :) i ze sprawilam Ci nim radosc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. za rok się tak nie zagapię na pewno :) będzie mój

    OdpowiedzUsuń
  3. <3 <3 <3 :**********


    Co do mrozenia to ja tez mroze :)
    po prostu robie zapasy i wiem ze ich nie zuzyje to mroze. chociaz po uplywie daty mozna jeszcze 2-3 miesiace uzywac tylko trzymac w lodówce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam go i właśnie kończę, jest mega dobrym czyściłem tez go bardzo lubie, nie wiem ale nie zauważyłam zeby j mnie bardzo sie obsypywał s czasie aplikacji, kiedy miałam Aniołka czyścik z Lusga ten sie obsypywał bardzo. Lubie Buche de Noel pachnie świetami ;) polecam Ci rownież Aqua Marine i czyścik popcornowy cudowności ;) miałam używałam i naprawde polecam ;) jesli Cie interesują recenzje tych kosmetyków zapraszam do siebie. Tymczasem pozdrawiam serdecznie i korzystaj z Lusha wieczorkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też lubię takie chwile tylko dla siebie, olejki, piana, ja, wanna, książka i dobra maseczka na twarzy, muzyka w słuchawkach i odprężamy się :) mam już taką listę do lush, ale tego czyścika też kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety, nie mogę nazwać się fanką Lusha, mam dosłownie 3 produkty, które lubię, ale nie urywa mi nic ;D Wkurzają mnie kawałki jedzenia w tych produktach hahaha

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak, ja rozumiem, że może drażnić ale jakoś dobrze, naturalnie mi się kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, bardzo lubię takie momenty relaksu domowego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. no nie wiem, jest wiele fajnych firm z kosmetykami naturalnymi, Lush dobrze mi się nie kojarzy, nie odnajduję się w ich sklepach, boli mnie głowa... nie moja bajka. Jedynym produktem, jaki zrobił na mnie wrażenie był szampon w kostce, który można znaleźć dziś w ofercie innych firm... Ale już taki Rituals (też naturalny) to co innego. Lusha możesz sobie zrobić w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. #wiadomka, ziomku :D A serio, czasem czuję się, jak kosmitka, bo wszyscy kochają lusha, tylko nie ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam apetyt na Lusha od dawna, nie powiem. Niemniej przy ostatnim, bardzo krótkim pobycie w UK nie miałam czasu wstąpić, więc nici z tego. Wyślę męża z listą, jak będzie jechał.

    "Ale wiecie co, ja już chyba jestem w takim wieku [...]" - LOL :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki! Teraz czuję się spokojniejsza :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahaha, wiem wiem, ale może chodzi raczej o wiesz "mama z dwójką dzieci" :D

    OdpowiedzUsuń
  14. O hahah właśnie w tej chwili robię sobie listę zakupów do nich :D:D Skończyłam 1 minutę temu - wylądowały 4 produkty :) Chyba, że coś polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chetnię zajrzę Monika, dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z Ritualsa? Wszystko! Cudowny maja żel/oliwkę do mycia buzi, czerwoną serię kocham całą! Olejki pod prysznic, pianki... no rozumiesz sama, wszystko! O żelu do mycia paszczaty będzie w tym tygodniu, hope so! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam jak na razie: 2 pianki, scrub, olejek i lip balm :))

    OdpowiedzUsuń
  18. http://eu.rituals.com/en-nl/cleansing/creamy-foam-cleanser-6333.html#start=3 to jest super. A i mgiełki są fajne, ale ta ayurveda bardzo intensywna jest. Peeling solny jest cudowny! No dobra, wszystko mają cudowne. I zapachy do domu mają pięęęęękneeeee <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie bym wypróbowała jak bym tylko miała dostęp do lusha!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiedziałam tylko o ich peelingu do ust, ale to tyle :) Mnożą się, mnożą :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Aaaa czemu o tym wcześniej nie napisalas jak dziewczyny zamówienie z lusha robiły?! musze zobaczyć czy jest to jeszcze na stronie i zapytać sie czy któraś moze zamawia jeszcze xd <3 apropo zapachu drewna kupiłam 2x4 z yc i sie jaram jak pochodnia *_*

    OdpowiedzUsuń
  22. :D:D:D To gratulacje! :D Mam jeszcze dwie recenzje Lusha zaplanowane więc nie bij jakby co :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Tego czyścika nie miałam, bo mi zapach jakoś się nie spodobał, ale widziałam i macałam, w końcu nie wzięłam. Za to zapach Let The Good Times Roll jest cudowny, znaczy zapach <3, ale u mnie wydajność jest kiepska, nie wiem, co ja z nimi robię nie tak...

    OdpowiedzUsuń
  24. Rzeczywiście, wyglądem nie zachwyca, ale skoro mówisz, że jest świetny, to pewnie jest :)

    U
    mnie rozdanie i nowy post!


    Julia Blog – NOWY POST I ROZDANIE KLIK ♦

    OdpowiedzUsuń
  25. I Ty tak sama ześ zjadła ten czyścik beze mnie?;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pierwszy raz słyszę o tym produkcie ale przyznam ,że mnie zaciekawiłaś <3

    OdpowiedzUsuń
  27. słyszałam dużo dobrego o nich i kusi mnie bardzo wypróbowanie, może w przyszłości będzie mi to dane :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Myślałam że to są naprawdę podobizny osób które kosmetyk wykonały, ale tą panią to w każdym zakątku lushowego świata widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Też jestem łasa na takie smakowite zapachy ;) Czyściki Lusha są wśród moich chciejstw na ten rok, okazji do osobistych zakupów raczej szybko mieć nie będę, ale od czego jest sklep on-line :)

    OdpowiedzUsuń
  30. ja się wciąż jaram aqua mariną :P niedawno mi się skończyła buuu

    OdpowiedzUsuń
  31. O tak, Buche ma niesamowicie apetyczny zapach! Let the good times roll też jest godny uwagi, ale nie wiem czy lubisz mocne zdzieranie?

    OdpowiedzUsuń
  32. Pierwszy raz od kilku lat nie miałam Buche de Noel i bardzo żałuję. To zdecydowanie mój ulubiony produkt z Lusha, więc w bieżącym roku muszę to nadrobić. A na samo wspomnienie jego zapachu kręci mi się w brzuchu :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Ależ cudo, i twoje zdjęcia, prawie czuję te słodkie zapachy : )

    Próbowałam kiedyś Angels on Bare Skin - konsystencja i baza migdałowa chyba takie same jak twój.

    OdpowiedzUsuń
  34. Tej wersji nie znam, ale Angels On Bare Skin i Let The Good Times Roll uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...