Ulubione maseczki od Glamglow

9:47:00 AM

Witajcie! Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o moich ulubieńcach - w zasadzie ten post miał wyglądać zupełnie inaczej, bo na zasadzie porównania, jednak wydaje mi się, że Ines poradziła sobie z nim tak dobrze, że mogę Was tylko odesłać do jej tekstu o tutaj.


W swojej ofercie Glamglow ma do wyboru cztery maski do twarzy i jedną maseczkę pod oczy. W Stanach powoli wchodzą do dystrybucji ich odpowiedniki w formie pianek do oczyszczania twarzy,
jestem ich bardzo ciekawa i pewnie się skuszę na któryś z produktów mojej ulubionej linii, 
zobaczymy kiedy możemy się ich spodziewać w Polsce. Co ciekawe cena regularna w Stanach w zasadzie nie różni się od polskiej co nieczęsto się zdarza, paradoksalnie przy obecnym kursie dolara 
taniej jest nawet w naszych rodzimych perfumeriach

Ja jednak złowiłam w US komplet przedstawiony na zdjęciu poniżej za cenę, której nikt oprzeć by się nie potrafił (120zł) i tym sposobem, kiedy miałam już u siebie komplet wszystkich, rozpoczęły się wielkie testy :-) Przyznam, że oczekiwania mam zawsze bardzo duże, maseczki mają ceny bardzo wysokie, więc innego wyjścia niż obłędny efekt raczej nie ma.


Już od początku miałam swoich faworytów i to właśnie te dwie maseczki, które testowałam jako pierwsze skradły moje serce. A mowa o czarnej i białej Glamglow, ich działanie jest różne, więc nie mogłabym się zdecydować która z nich służy mi lepiej, obydwie kocham miłością wielką, choć niestety wad nie pozbawioną. Tylko jeszcze jednym słowem dlaczego te a nie inne - niebieska przeszła zupełnie bez echa, podobny efekt mogę uzyskać nakładając podwójną porcję mocnego nawilżacza, zielona zaś ładnie oczyszcza, ale to nie jest efekt wow. 

Zacznę mimo wszystko od plusów. Biała jest moim remedium na rozszerzone pory i zaskórniki, na dobrą sprawę jeszcze nic nie radziło sobie z nimi tak dobrze. Przy regularnym stosowaniu widzę dużą różnicę, a w tym temacie zaczynało być już w pewnym momencie bardzo niespecjalnie, dzięki białej sytuacja została częściowo opanowana. Ach i muszę Wam przyznać, nie nakładam ich na całą twarz, tylko w tych miejscach, gdzie cera jest problematyczna - strefa T, broda, zdarza mi się nawet nałożyć je tylko na nos, albo tylko na brodę gdy widzę, że taka jest potrzeba.


Czarna na wielkie wyjścia - mocno wygładza, lekko rozjaśnia, podkład wygląda na takiej skórze dużo lepiej, ma w sobie lekko peelingujące drobinki, więc przy jej zmywaniu osiągamy dwa efekty za jednym zamachem. Peeling na dobrą sprawę może mógłby być drobniejszy, bo przy bardziej wrażliwej skórze to może być jednak mały minus.


Wad Glamglow jest kilka i raczej odnoszą się w moim przypadku do wszystkich, przede wszystkim pewnie to co i Was boli najmocniej czyli cena. Druga rzecz, to to, że efekt nie utrzymuje się na skórze bardzo długo - nie chciałabym Was tutaj okłamywać z dokładnymi godzinami, powiedzmy u mnie jest to pół dnia dla np. czarnej. Przy regularnym stosowaniu jednak zauważyłam, że utrzymuje się trochę dłużej, a i problemów skórnych trochę ubyło (biała). 

Rzecz trzecia, do której część się przyzwyczaiła, reszta jednak wciąż się tego obawia to pieczenie twarzy po aplikacji. Najmocniejsze u mnie jest przy maseczce niebieskiej i zielonej, ale co ciekawe to bardzo subiektywny osąd, bo w zasadzie każda z Nas w tym względzie ma inne odczucia. Czasami przy czarnej i w zasadzie zawsze przy białej zdarza mi się, że skóra jest mocno czerwona przez jeszcze przez godzinę, nawet dwie po umyciu twarzy - co nie zawsze jest świetnym pomysłem przed imprezą, częściej stosuje więc przed wyjściem czarną. Białą zostawiam sobie na weekend.


Sława maseczek jest lekko kontrowersyjna, ale prawda jest taka, że każda z Nas powinna po prostu spróbować ich na sobie, nie mówię, że trzeba od razu ładować się w całe opakowanie, ale np. próbkę jednej z nich dostałam na swoją prośbę w Douglasie, coraz częściej spotykam je też na allegro, ale tam wyłapywane są nadzwyczaj szybko. Glamglow to takie trochę glinki na speedzie. Są tacy, którzy wysławiają je ponad niebiosa, są tacy którzy mają je za totalne buble. Nie wiem, jak długo będę je kupować, ale wiem, że kolejne opakowanie białej na pewno do mnie trafi.

Sprawdź też

38 komentarze

  1. Bardzo ładnie je przedstawiłaś, bardzo ciekawy sposób. Zdjęcia bardziej przyciągnęły moją uwagę niż sam tekst - przepraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie białą, bo szukam czegoś co poradzi sobie z rozszerzonymi porami. *Wielu próbowało*, na razie znalazłam kilka produktów, które jako tako sobie radzą, ale szału nie ma, więc szukam dalej. Niebieską kupiłam ostatnio na promocji, ale nie miałam jeszcze okazji jej przetestować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie słyszałam o tych produktach, muszę się nimi zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja ponad 40-letnia cera kocha niebieską :) Nakładam ją na całą noc i rano efekt nawilżenia i wygładzenia jest niesamowity :)) Chyba w zależności od indywidualnych potrzeb skóry, każdy znajdzie coś dla siebie :) 3 sztuki za 120zł - deal życia-zazdraszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie słyszałam jeszcze o tych produktach, ale fajnie że już wiem co to za cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie już dziś wypróbuje zieloną od Ciebie :) Nie wiem dlaczego do tej pory tego nie zrobiłam! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny ten zestaw upołwalas, lubię takie wydania, bo można sobie popróbować kilku rzeczy i znaleźć ulubieńca ;) mnie do tych masek szczególnie nie ciągnie, ale ni nie powiem, ze bym ich nie spróbowała z ciekawości :) jeśli chodzi o maseczki to jestem ogromną fanką glinek, lubię je mieszać z rożnymi rzeczami, jak olejki, hydrolaty, czy ostatnio skruszona aspiryna :) myśle, ze GG mogłyby sie u mnie sprawdzić, ale za ich cenę kupiłabym kilogramy glinek, które działają rewelacyjnie nawet solo ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic nie szkodzi, to wielki komplement więc baaardzo dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz Caroline, mi ostatnio kosmetyczka powiedziała, że przy tłustszej skórze w strefie T problem rozszerzonych porów jest bardzo trudny do zwalczenia, nie wiem jak jest u Ciebie ale u mnie to ciągła walka :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, wszystko przecież zależy od naszej skóry, w zestawie była jedna pełnowymiarowa i dwie miniaturki :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz suchą? Jestem ciekawa jak się spisze, moja mieszana jakoś nie pokochała, ale koleżanka się nad nią rozpływa w zachwytach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie szkodzi, zdania nie zmieniłam, to była super okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie się zawsze wydawało, że mam skórę suchą, ale niestety nos to całkiem inna bajka. I też wieczna walka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham każdą ! nie umiem wybrać tej jedynej :) ale fajowski zestaw Ci się trafił :)
    przyjemności Kochana na dziś :*

    OdpowiedzUsuń
  15. mam ochotę wypróbować te maseczki i z pewnością to zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie widziałam wcześniej tych maseczek, ale przeglądnęłam również drugi blog i wyglądają naprawdę fajnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam czarną i lubię ją :) Natomiast marzy mi się bardzo niebieska i gdybym gdzieś kiedyś znalazła ją w takim zestawie za 120zł to chyba bym po nią boso i w piżamie pobiegła :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam już o nich wiele pozytywów i na pewno skuszę się na próbkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Biała i czarna to moje ulubione :-) Zielona troszkę kusi, a niebieska u mnie też taka sobie...

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam identyczne spostrzeżenia co Ty, więc mogłabym już stąd iść :P Czarna świetnie wygładza i rozświetla, pali, niebieska pachnie jak ciasteczka i też piecze, jak szalona. Ale mimo, że pieką (palą wręcz) moja twarz to po zmyciu ani śladu zaczerwienienia, też tak masz?

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja za nimi nie przepadam, efekt na pół dnia to trochę za mało, żeby dać 200 zł za tą maskę (w UK są droższe, ale można znaleźć w promocji), miałam czarną i białą i ok, niby fajnie, ale czarna mnie tak pali w gębę, że mam ochotę zmyć ją natychmiast, biała już jest lepsza, oprócz tego ściągnięcia, które powoduje nie czuję doskomfortu. Ale chyba wolę jednak maskę Catastrophe z Lusha, która działa jak ta czarna, ale nie pali, z łatwością się zmywa z buzi i kosztuje o niebo mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam o nich wiele pozytywów ale mnie osobiście nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety niebieska była u mnie porażką totalną, najwyraźniej jakiś składnik mnie uczulał, bo zamiast nawilżać, suche obszary były rozognione, poszła w świat i nowa właścicielka jest zadowolona, podobnie, jak mnóstwo innych użytkowników. Jednak po tym doświadczeniu nie bardzo mam ochotę na inne, tym bardziej, że mam w zapasie róże maski, bo złuszczanie i oczyszczanie to u mnie absolutny priorytet.
    O, wiem, z tej pod oczy byłam zadowolona, nieźle mi zniwelowała cienie, mam jeszcze kilka próbek, czeka na duże okazje.

    OdpowiedzUsuń
  24. 120 zł za komplet to naprawdę świetna cena. W necie widziałam je po 199 zł za sztukę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam same pozytywy o nich i latem zapewne na nie sie skusze kiedy bede w Oolsce

    OdpowiedzUsuń
  26. Używam tylko niebieskiej i mimo początkowego pieczenia jestem zadowolona z efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  27. omg gdzie można je znaleźć za taką cenę?! ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja mama miała tą niebieską i nie sprawdziła się w ogóle, prawdopodobnie jakiś składnik ją uczulił, ponieważ miała całą czerwoną buźkę :) Ja osobiście nie stosowałam, ale po tej sytuacji jakoś mnie nie ciągnie to kupna ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kuszą te gwiazdeczki strasznie, zwłaszcza biała właśnie :) Muszę przy jakiejś okazji i ja poprosić o próbkę, bo nie ukrywam, że choć chcenie wielkie, to jednak nie chciałabym wydać takiej kwoty w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
  30. Używałam niebieskiej i pokochałam ją za zapach taki pyszny :) i w sumie dobrze nawilżała moją mieszana cerę i na pewno do niej powrócę,teraz biorę się za czarną zobaczymy jak się sprawdzi?Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. I've never tried Glam Glow products before, but would like to. Sorry fir posting in English. : )

    Carly's Beauty World - UK Hair, Beauty & Lifestyle Blog

    OdpowiedzUsuń
  32. Masz rację, na pewno trzeba je sprawdzić na sobie bo działanie moze byc zupelnie rozne. Przy czarnej widziałam efekt, ale nie tak spektakularny jak myślałam, że będzie. Teraz skończyłam niebieską, była poprawna, ale też bez wow. Przede mną zielona. No i biała, ale tej akurat nie mam jeszcze w zapasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. mam i do tego wrażliwą :) miałam tez próbkę, ale to trochę za mało bo nie zdazylam dobrze ocenić:)

    OdpowiedzUsuń
  34. super post! również uwielbiam białą maseczkę!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...