Chocolate Bar - paletka Too Faced (dużo zdjęć)

8:58:00 PM

Historia była prosta - miałam przepaskudny humor, wiecie co mam na myśli - taka chmura pesymizmu. która cichutko zakrada się i sprawia, że wszystko wydaje się gorsze niźli jest w rzeczywistości. I tak też się w okolicach początku tygodnia czułam - pomyślałam, że ogromna filiżanka gorącej czekolady z Wedla będzie najlepszym remedium na smutę, ale zahaczyłam w międzyczasie o Sephorę. I dni Vip. I inaczej się tym razem nie dało.



W zeszłym roku widziałam ją kilka razy, ale jakoś do Too Faced nie byłam przekonana. Potem zaczęło ich być dosłownie pełno na blogach i wydaje mi się, że jestem z nią chyba już zupełnie ostatnia, ale swoje trzy grosze wtrącić tym razem musiałam, tym bardziej, że udało mi się ją kupić w tak dobrej cenie. Paletki od Too Faced są tańsze niż Urban Decay - mam nadzieję, że niedługo będzie dostępna w Polsce kolejna czekolada od Too Faced  czyli Semi Sweet. Ale przejdźmy w końcu do Chocolate Bar!


Pisałam Wam, że nie do końca lubię styl opakowań produktów, chociaż nie można nie zauważyć, że jest on modny - w końcu i Benefit i The Balm trochę się w ten nurt wpisują przy czym dla mnie to Benefit robi to najlepiej, czasami jednak lekko ocierają się jak dla mnie o kicz. Ta paletka jednak wyjątkowo mi się podoba - jest w porządnym metalowym opakowaniu, do którego dołączancych jest kilka minitutoriali w formie ulotki.



Paletka, a raczej cienie rzeczywiście pachną i nie jest to zapach czekolady a raczej ziaren kakaowca, może bardziej karobu - jest jednak na tyle lekki, że nie sądzę, by mógł komuś przeszkadzać. Od razu powiem Wam, że zdobyli mnie tym, że w paletce jest kilka nudziaków i dla mnie aż trzy kolory bazowe, z których tworzę codziennie makijaże.



Powiem Wam, że bardzo, ale to bardzo się cieszę, że się na nią zdecydowałam. Trochę chodziła mi po głowie paletka Naked 2, ale nie byłam do końca przekonana - z tego zakupu zaś jestem bardzo zadowolona. Spotkałam się z kilkoma głosami, że są słabo napigmentowane - zupełnie nie wiem skąd się wzięła taka opinia - te najjaśniejsze może rzeczywiście są trochę mniej intensywne, cała reszta jest bardzo poprawna.



Cena za taką jakość - szczególnie przy dniach vip jest ceną którą zapłacić warto. Z początku trochę się obawiałam, czy nie jest za ciemna - moje codzienne 5minutowe makijaże są zazwyczaj bardzo jasne, ale niżej zobaczycie jak ładny dają efekt przy makijażu robionym palcami na szybko po 3-4 godzinach, później postaram się zrobić kilka bardziej "wyjściowych". Na ten moment można ją dostać chyba tylko w Sephorze, o tutaj.



I swatche:




Zaczynam się absolutnie kochać w brązach i zastanawiam się, dlaczego tak w zasadzie całe życie ich tak unikałam? Chocolate Bar jest chyba stworzona dla zielono i niebieskookich - jeszcze nie kombinowałam z nią żadnych makijaży wieczorowych, ale coś czuję, że i w tym temacie będzie strzał w dziesiątkę. Dawno nie byłam tak zadowolona z zakupu.


Spełnienia czekoladowych marzeń! Ps. Macie może róże z Too Faced? jak się Wam sprawdzają?

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...