Q&A - Kaligrafia, czyli jak, gdzie i za ile?

9:16:00 PM

Witajcie w ten absolutnie przepiękny wieczór! Dziś zrobiło się w Warszawie, absolutnie wiosennie, słońce zaświeciło wreszcie nad stadionem Narodowym, a lansiarska część młodzieży udała się na tradycyjnego selfiaczka tym razem w okolice nowo otwartej, drugiej linii metra. Ale dzisiaj również postanowiłam w końcu zebrać wszystkie wasze pytania pod zdjęciami z Instagramu i odpowiedzieć na pytania dotyczące kaligrafii, którą zajmuję się wciąż totalnie hobbystycznie, ale przyznam, że sprawia mi przyjemność niewysłowioną.


Kurs Kaligrafii chodził mi po głowie kilka lat, wiedziałam jednak, że podstaw najlepiej nie uczyć się samemu i mimo wszystko na youtubie nikt Ci nie odpowie na pytanie czy właściwie trzymasz rękę, czy stalówka jest na pewno pod odpowiednim kątem do stawianych znaków. Na dobrą sprawę jasne, że można spróbować na własną rękę (he,he) ale jeśli myślimy o czymś poważnie lepiej jest się dobrze nauczyć podstaw od samego początku, niż później tracić czas na wychodzenie ze złych nawyków. Tutaj możecie zobaczyć film przygotowany przez portal pasjonaci:




Swoje zajęcia (do których trochę się "obkułam", co okazało się jednak zupełnie zbędne) rozpoczęłam na początku października zeszłego roku. Kurs znalazłam przez wyszukiwarkę a, że prowadzący wydał mi się człowiekiem z ogromną wiedzą i zdolnościami (o czym możecie przekonać się na powyższym filmie) postanowiłam wybrać właśnie te. Odbywają raz w miesiącu, w soboty i trwają 4 godziny, ich koszt to 120zł. Wiele bardziej doświadczonych już osób przychodzi po prostu sobie popisać, chociaż na każdych, na których byłam ja były też osoby nowe i pierwsza godzina była najczęściej poświęcona właśnie im. W o wiele lepszej sytuacji niż Warszawa i zajęcia raz w miesiącu znajdują się mieszkańcy Krakowa, wykładowca p. Grzegorz Barasiński prowadzi kursy semestralne, a i te weekendowe odbywają się tu dużo częściej. Ze strony Kaligrafa wiem, że są prowadzone także w Lublinie i Poznaniu, ale organizowane są także kilkudniowe kursy wyjazdowe.



Na pierwsze zajęcia można przyjść zupełnie bez niczego i tak pierwsze dwie godziny będziemy pisać ołówkiem. Dyskusja nad tym jak drogi sprzęt jest niezbędny jest jałowa - tak jak i w innych dziedzinach można zamknąć się w kwocie 30-40zł a można i mieć sam tusz za 200zł. Ja teraz dysponuje kilkunastoma kolorowymi tuszami, stalówkami i obsadkami, ale na sam początek wystarczy Wam jedna obsadka, stalówka i jedna buteleczka tuszu. Każda stalówka pisze jednak zupełnie inaczej - dobrze wykorzystać zajęcia na testowanie jaką pisze się najlepiej - czy lubimy miękkie czy twardsze końcówki stalówki, grubsze czy cieńsze linie.



Stalówki zaczynają się od 3-4zł, obsadki z tego co pamiętam od 8zł. Będziecie mieć przewagę nade mną przy zakupie tuszu - niestety trochę się nacięłam na te najtańsze, są niestety bardzo rzadkie, przez co "rozlewają" się podczas pisania. Najlepszym jakim pisałam do tej pory jest tusz marki Manuscript, Parkera także mam i był fatalny - ale za radą prowadzącego zostawiłam otwarty na noc - troszkę zgęstniał ale niestety wciąż sprawia czasem niemiłe niespodzianki. Jeśli mogłabym Wam jeszcze coś polecić - sprawdzajcie dobrze ceny w sklepach stacjonarnych - przebitka z allegro może być nawet dwukrotna..



Teraz jeszcze słówko o krojach pisma. Wybrałam sobie Copperplate nazywany najpiękniejszym pismem świata. To elegancka kursywa angielska, która towarzyszy nam naprawdę codziennie - dopiero kiedy napiszemy dwieście razy literkę "a" zaczynamy zwracać uwagę na pismo wokół nas i okazuje się, że Copperplate jest po prostu wszędzie. Obiecałam sobie, że będę ćwiczyć go cały rok i na razie nie zajmuje się ani pismem gotyckim, ani italikiem. Starałam się pisać codziennie, teraz piszę bardziej raz w tygodniu, ale staram się za to poświęcić pisaniu kilka godzin.


Bardzo się cieszę, że od początku w zasadzie wrzucałam swoje "prace" na Instagram, dzięki temu po pierwsze szalenie się wstydzę tych swoich pierwszych "prac", z drugiej jednak rzeczywiście widzę postępy. Myślę, że kaligrafia to taka dziedzina, w której oczywiście bardzo pomocne okazują się zdolności plastyczne, ale najważniejsza jest w tym temacie praktyka i ćwiczenia ćwiczenia, ćwiczenia. Bardzo dużą pomocą i inspiracją są artyści tworzący na Instagramie oraz strony internetowe, które zrzeszają małe społeczności wokół sztuki pięknego pisania. Kilka książek nawet ściągnęłam sobie ze Stanów, ale tak jak pisałam, kaligrafia to praca, praca, praca. Zanim dłoń nauczy się pisać w zasadzie od nowa to troche trwa, ale co całkiem zabawne, zauważyłam, że nawet listy zakupów piszę mężowi już w zupełnie inny sposób :)


Mam nadzieję, że udało mi się odpowiedzieć na wszystkie Wasze pytania, jeżeli będziecie jakkolwiek zainteresowane tym tematem, postaram się przygotować dla Was więcej. Na przekazywanie wiedzy praktycznej nie czuję się jeszcze jednak gotowa, ale na pewno w przyszłości pojawią się krótkie, amatorskie filmiki, gdzie postaram się Wam pokazać kilka fajnych kaligraficznych sztuczek. Z ucałowaniami! :-)

Sprawdź też

8 komentarze

  1. Uwielbiam patrzeć na Twoje małe dzieła. Mnie to kompletnie nie jara, ale podziwiam Ciebie. I te Twoje śliczne malunki. No śliczne, jak z książek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tak samo - wszelkie okołoplastyczne zabawy nijak mnie nie kręcą, ale uwielbiam patrzeć na takie obrazki, jestem totalnym laikiem i dzieła Marii uważam za prześliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super! Ja kiedys mialam pociag do takich artystycznych rzeczy, ale teraz nie umialabym chyba sie za to zabrac, jako ze wiem ze takie hobby sa mega czasochlonne. Jak Ty znajdujesz czas na wszystkie swoje pasje, u mnie sport, ksiazki i blogi pochlaniaja caly wolny czas :P

    OdpowiedzUsuń
  4. To tak jak ja:) juz widzę jak siedzę godzinę i piszę powoli i ładnie: chyba bym zjadła papier ze złości:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Cię ! jesteś Wyjątkowa :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam nadzieję, że też będę miała kiedyś możliwość uczestniczenia w takich warsztatach. Od zawsze mi się to podobało. Trochę przysiadłam do tego sama kiedyś, ale do Twojego poziomu mi daleko. To serduszko jest przeurocze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mega! Żałuję, że jako dziecko nie poszłam na podobny kurs (i że nie było odpowiednich filmów na yt), bo poświęciłam mnóstwo godzin na pisanie różnych bzdur w brudnopisie podczas lekcji w szkole ;) a tak by chociaż nie poszła moja praca na marne...

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna sdprawa. Tylko obawiam się, że takiej osobie jak ja to by się szybko znudziło. Jestem dość niecierpliwa i choleryczna więc obawiam się, że mogłoby się skończyć rzucaniem przedmiotami.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...