Tydzień w zdjęciach i zdaniach, inspiracje i najlepsze na Instagramie #16

12:04:00 PM

Pomyślałam, że nadszedł dobry czas, żeby zrobić post, o który mnie często prosiliście na Instagramie - przygotowania do aranżacji balkonu. Taki post pojawi się dzisiaj wraz z filmem, na którym pokażę Wam jak zacząć uprawę papryczek chili - dla uważnych czytelników będzie też minirozdanie z nasionami. A teraz zapraszam na tydzień w zdjęciach:





Tyle naczytałam się relacji z Blog Roku, że nawet nie wpadłam na to, żeby napisać swoją. Zapisałam się na warsztaty, które na wiele spraw otworzyły oczy - potem jakimś cudem udało mi się wygrać wejściówkę na galę od RMFu, gdzie pocałowała mnie w głowę moja wielka milość, cóż tak po prawdzie mówiąc kochałam się w nim w tylko w podstawówce, ale i tak się liczy. Nie będę wspominać jak wiele osób udało mi się poznać, ale powoli dochodzę do wniosku, że rzeczywiście trochę się przełamałam w temacie podchodzenia do ludzi których lubię, a na oczy wcześniej nie widziałam.


Kilka dni temu byłam też na warsztatach z marką Le Petit Marseillais, przy czym "byłam" to też trochę za dużo powiedziane - jako, że dwukrotnie zostałam źle pokierowana wylądowałam spóźniona już 40 min po drugiej stronie Łazienek. Oczywiście jako typowa "ofiara losu" zostałam uratowana przez jednego ze strażników parku i dowieziona szałowym wózkiem elektrycznym pod same drzwi. Udało mi się przywitać (a w zasadzie pożegnać) z kilkoma osobami, ale dzięki dobrej duszy nawet zrobiłam peeling, który pachnie tak, że mam ochotę trzymać go otwarty na biurku i wąchać cały czas.


Przy okazji zrozumiałam, że stałam się już typowym obywatelem miasta Warszawy. Pamiętam, jak przyjechałam tu prawie 5 lat temu - wydawało mi się, że ludzie tutaj są szaleni. Wpychają się do metra mimo, że kolejne przyjedzie za 2 min i czekają by podjechać tramwajem jeden przystanek ( którego przejście trwałoby 4 min). I zupełnie nie wiem, kiedy zaczęłam sama zaliczać się do tej grupy - ale sama byłam zaskoczona, że są ludzi, którzy w Warszawie TYLE chodzą. Propozycja przespacerowania się z Belwederu do Nowego Światu wydawała mi się szalona, ale tego dnia przeszłam 10 km i przypomniałam sobie jak straszliwie tęsknię za wiosną i jak ogromną wymówkę nią sobie robię.


W zeszłym tygodniu pokazałam Wam też najbardziej inspirujące i powalające mnie zdjęcia, które znalazłam na Instagramie - umyślnie też tych zdjęć nie kadruję, byście mogły sobie każdą z tych osób znaleźć jeśli takową ochotę mieć będziecie :-)


Jeszcze na początku roku pokazywałam Wam artystkę, która tworzy portrety z kwiatów, dzisiaj zaś zupełnie w tym klimacie artystkę, która tworzy obrazy i portrety zwierząt. Jej galeria jest niesamowita, bardzo polecam Wam zajrzeć. Na drugim zdjęciu, wciąż w temacie flory - taka kompozycja z sukulentami już długo chodzi mi po głowie, teraz w zasadzie zastanawiam się tylko jaki rodzaj donicy wybrać - albo drewno albo szkło, ale szala przechyla się jednak w stronę szkła.


Ostatnio widzę w sobie bardzo duży pociąg do etno i boho, ale wciąż te klimaty obracają się w sferach fashion, chociaż ostatnio coraz częściej uśmiecham się na widok takich właśnie zdjęć wystroju wnętrz. Widzę, że zaczynam toczyć w sobie wewnętrzną walkę pomiędzy stylem skandynawskim a tym dzikim, szalonym i kolorowym. Tak czy siak, na razie meble wciąż maluję na biało, ale marzy mi się jakiś tkany dywanik. Na drugim zdjęciu - inny wymiar haftu. Obłędny.



Moja wielka miłość i ogromna inspiracja, sama jeszcze nie odważyłabym się na portret, ale styl fashion podoba mi się najmocniej. I TO okno. Jestem totalny freekiem okniarskim, uwielbiam je równie mocno jak drzwi, z tym, że jeśli chodzi o drzwi - im starsze tym lepsze - przy oknach - im większe tym lepsze. I tym akcentem zapraszam Was na otwarcie sezonu balkonowego wśród tych, którzy będą mieli ochotę by samemu bawić się w tym roku w babranie w ziemi.

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...