Haul: Lush/Rituals

9:27:00 PM

Miałam pecha. Inaczej tego nazwać nie można - dwa najpiękniej pachnące sklepy, których nie ma w Polsce - ja z wylewającą się z kieszeni gotówką i mój największy wróg, który zniweczył największe plany. Tak, katar.


Nie powiem, że nie kupiłam nic, ale jak się na miejscu okazało, połowa tego, co planowałam kupić była wyprzedana, zarówno w Lushu jak i w Rituals. Ten drugi chciałam sobie jeszcze odbić na lotnisku, ale okazało się, że jest zamknięty. Kupiłam więc kilka drobiazgów i tak prezentują się zakupy z Rituals, używałam tylko dwóch produktów na razie raczej na plus. Mamy więc dwie pianki do mycia ciała, dezodorant i ochronny balsam do ust.





W lizbońskim Lushu pracuje dwójka Polaków. Tak mi się przynajmniej wydaje - kiedy oglądałam opakowania, okazało się, że pracownikami firmy są Łukasz i Ewelina, co ewidentnie nie wskazuje na portugalskie pochodzenie. Obsługiwała mnie bardzo wygadana i nieznosząca sprzeciwu ekspedientka. To nie jest typ pracownika, za którym przepadam, zawsze zapala mi się czerwona lampka, kiedy słyszę że nie powinnam kupować jednej rzeczy a dwie, bo są aż tak dobre. Koniec końców to właśnie tu czekał mnie najbardziej srogi zawód - nie było aż trzech produktów, które były na mojej liście.



Do koszyka wpadło mydełko do twarzy, mydło dla dzieciaków, odżywka, dwa szampony do włosów
i świeża maseczka, którą oczywiście zapomniałam wyjąć z lodówki do zdjęć. Czuję się jak na razie leciutko zawiedziona, najbardziej oczywiście brakiem np. Aquamariny, ale nie ma straty, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będę mogla uzupełnić zapasy.


I tak jak Wam obiecywałam, kiedy będę w Lushu i dla Was będę miała kilka drobiazgów - przyrzeczenia dotrzymuję i wyczekujcie już jutro małego rozdania! Buziaki!

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...