Cosmetic Wariorr - pierwsza świeża maseczka od Lush

9:48:00 PM

Nie byłabym w stanie jej nie kupić. Jako totalna wariatka na punkcie maseczek do twarzy nie mogłam nie spróbować świeżej od Lusha. Nie wiem, czy pamiętacie, ale mój pierwszy raz w sklepie stacjonarnym marki jest dla mnie wspomnieniem komicznym - oto ja, maniaczka zapachów, w prawdopodobnie jednym z najbardziej pachnących sklepów świata z… katarem. A jedno jest pewne. gdybym go nie miała, na pewno bym tej maseczki nie kupiła. Przed Wami - Cosmetic Wariorr.


Oczywiście post ten miałam wrzucić już wczoraj, ale OCZYWIŚCIE zasnęłam. Dzisiaj udało mi się nagrać trochę materiału do Projektu Warszawskiego - premiera (hłe,hłe) w przyszły weekend. Przechodząc więc do rzeczy. To śmierdziuch. Śmierdziuch w skali śmierdziuchów, gdzie 1 oznacza mały dyskomfort, a 10 mdłości CW dostaje szósteczkę. Oczywiście tak wysoką pozycję zawdzięcza zawartości czosnku oraz mdłego posmaku gorzkiej kredy. Ale halo! Liczy się działanie! Podobno ;-)



Maska jest bardzo dobra i jestem z niej dosyć zadowolona - niestety dla mnie jest ciut kłopotliwa, stąd fanfarów nie będzie. Ma postać bardzo gęstej pasty, ale raczej nie sprawia wielkich problemów przy aplikacji. Jednak zważywszy na to, że jest to maseczka świeża (okres przydatności to 4 tygodnie) trzeba trzymać ją w lodówce, a co za tym idzie, jak się pewnie domyślacie - nakładając ją na twarz macie wrażenie, że smarujecie się lodami. O smaku ziemistej kredy, yummmy! :D



Ale już kończąc ze złośliwościami - to co jest wadą przy zimnych miesiącach, będzie plusem podczas lata, -zapewne tego typu ochłodzenie połączone z pielęgnacją będzie dobrym sposobem na połączenie tego co przyjemne z pożytecznym. Maseczkę wykończyłam do samego dna z prostego powodu - po prostu działa. Cera się uspokoiła, zdecydowanie oczyściła i wygładziła i stan ten utrzymywał się koło 2 tygodni po zakończeniu ostatniej porcji. Na pory nie wpłynęła zupełnie, ale z czystym sercem mogę napisać, że praktycznie odjęła mi zmartwienie z dość problematyczną strefą na brodzie.


Skład: Kaolin, Fresh Green Grapes, Fresh Free Range Eggs, Honey, Cornstarch, Glycerine, Fresh Garlic, Tea Tree Oil, Limonene, Perfume.


Koniec końców polecam Wam tą maseczkę - co prawda nie zachwyci Was zapewne zapach (a czosnek nie gra w nim pierwszych skrzypiec), możecie się czuć lekko niekomfortowo przy aplikacji i pewnie też w 10 sekund jej z twarzy nie zmyjecie, ale rzeczywiście zauważyłam zmianę już w drugim, trzecim dniu. Nie wiem czy zdecyduję się na właśnie tą ( za bardzo lubię testować;-) ale na pewno będę chciała wypróbować wszystkie świeże z asortymentu. A może sama ukręcę swoją? Macie jakieś ciekawe owocowo-warzywne przepisy (prócz owsianej)? 

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...