Ulubione produkty do pielęgnacji ust

10:39:00 AM

Siedzę w kawiarni, to ostatnio moje ulubione miejsce do pisania - uwielbia ten cichy gwar, zapach kawy, ciasta i mój ogromny kubek zielonej herbaty. Jestem ostatnio przeokropnie zalatana, trochę więcej nagrywam, tworzę kilka zupełnie nowych rzeczy i może powoli nadchodzi czas, żeby wszelkie projekty w końcu ujrzały światło dzienne. Ale nie dziś. Dziś o moich ulubionych produktach do ust.


Dzięki Bogu o usta nie jest dbać trudno - jeśli już raz weźmiemy się porządnie za ich pielęgnację - one szybko nam się odwdzięczą. Dzisiaj mam dla Was kilka produktów, które używam z ogromną przyjemnością, to oczywiście peelingi oraz balsamy/pomadki do ust. 

Tych pierwszych używam dopiero kilka miesięcy - wcześniej podobne peelingi przygotowywałam sobie sama i wciąż uważam, że to równie dobre rozwiązanie. Ale powiem Wam szczerze, czuję się omotana zapachem gumy balonowej od Lusha - żaden inny zapach tak mocno mi jeszcze nie przypadł do gustu. Chociaż jak znacie jakieś drogeryjne peelingi to ust (prócz pomadki z peelingiem Sylveco) to chętnie potestuję, bo te produkty bardzo lubię i dosyć szybko zużywam ;-)



O peelingu od Pat&Rub pisałam recenzję tutaj (do kupienia np. tutaj) ale w między czasie zdecydowałam się na jeszcze jedno różane pudełeczko, choć zarzekałam się, że nie kupię - ot, czar promocji. Od czasu jednak, kiedy dostałam w prezencie od lakierowej (i nie tylko) ekspertki Karo - Bubblegum od Lush'a zakochałam się bez pamięci. Po tym czasie wciąż jestem i będę właśnie jemu wierna.


Kolejnym produktem jest truskawkowy balsam do ust marki Rosebud Perfume Co. - stosuje go dwa razy dziennie i jakoś tak się u mnie przyjęło - po myciu zębów ;-) Pachnie tak cudownie, że za każdym razem mam ochotę oblizywać usta. Nawilża też świetnie i choć skutek jest lepszy, ale wciąż przybliżony do działania zwykłej wazeliny, to jestem pies na zapachy i nie mam problemu, żeby za taką przyjemność zapłacić trochę więcej. Swój kupiłam za 7$ i nie wiem jak z jego dostępnością w Polsce - nie jest o jednak jakiś święty Graal, podobnych jest wiele - u mnie wygrał zapachem.


Ostatnia pomadka - jedna z lepszych jakie ostatnio używałam czyli Beeswax Lip Balm od Burt's Bees z witaminą E i miętą pieprzową. Noszę ją w torebce - niestety truskawkowy balsam jest umieszczony w znienawidzonym przeze mnie blaszanej puszeczce, co powoduje u mnie spazmy przy próbie jej otwarcia przy jednoczesnym prowadzeniu wózka. W torebce wylądowała więc pszczółka, która choć lekko "twardawa" spisuje się świetnie szczególnie w kwestii odświeżenia szminki w ciągu dnia, kiedy nie mamy możliwości użycia lusterka.


A jak wygląda Wasza pielęgnacja? Stosujecie peelingi i pomadki ochronne, czy raczej nakładacie jedynie błyszczyk lub szminkę? I przede wszystkim - jak wielką wagę przywiązujecie do zapachów produktów pielęgnacyjnych? Tak jak mogę przeżyć średnie a nawet paskudne zapachy wszelakich kilku, kilkunastominutowych maseczek do twarzy tak z resztą kosmetyków - jest to jednak wyjątek potwierdzający regułę. Btw, przez lata żyłam w nieświadomości co do właściwego użycia tego przysłowia - odsyłam Was więc do źródła i polecam kanał Pawła :-)

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...