Czystki w szafie [FILM] Marie Kondo - "Magia Sprzątania"

8:56:00 PM

Uwielbiam książki i programy o sprzątaniu - trochę wstyd przyznać, ale za każdym razem, kiedy miałam bałagan, którego nie chciało mi się sprzątnąć włączałam sobie Perfekcyjną Panią Domu. Zarówno programy jak i książki dają mi niezłego kopa energii i właśnie tego potrzebowałam, aby uporać się ze swoimi ubraniami. Z pomocą mi przyszła Szusz i książka, którą poleciła w jednym ze swoich filmów (chyba byli to ulubieńcy maja). Dzisiaj więc kilka słów na ten temat.


Trochę się bałam pseudofilozoficznego bełkotu typu "Sztuka prostoty" czy "Sztuka sprzątania" ale na szczęście książka trafiła w mój gust i spodobał mi się sposób rozumowania autorki. Co prawda jest tak trochę "kwiatków" typu czyszczenie brudnego koszyczka spod prysznica ze łzami w oczach, ale w przeciwieństwie do innych książek tego typu, których przez moje ręce trochę już przeszło - ta rzeczywiście pomogła mi być zadowolona z tego co mam w swojej szafie. Musicie też wiedzieć, że bardzo często pozbywam się ubrań i w tym roku robiłam już to dwa razy. Ubrania też kupuję bardzo rzadko - szczerze mówiąc dwa razy w roku, przy wyprzedażach i wtedy jest to kilka rzeczy. Z resztą, całą moją szafę zobaczycie w filmiku.


Cała filozofia Marie Kondo sprowadza się w zasadzie do jednej zasady: Otaczaj się pięknymi lub wartościowymi przedmiotami, które sprawiają Ci radość. Byłam pewna, że autorka zasugeruje pozbycie się ubrań, których nie nosiłam rok czy dwa jednak jej rady ograniczały się raczej do faktu, czy trzymając daną rzecz w rękach myślimy o niej z radością. Czy rzeczywiście dobrze się w niej czujemy i lubimy ją nosić? Brzmi dość prozaicznie, ale bardzo ułatwiło mi decyzję.


Sporym problemem było dla mnie pozbycie się nielubianych, bo i nie noszonych nawet ubrań - pięknych (i niestety drogich) które koniec końców do niczego  mi nie pasowały. Tutaj autorka uzmysławia nam, że to ubranie spełniło swoje zadanie - sprawiło przyjemność w chwili zakupu i nauczyło, co do mnie nie pasuje. Może i trochę naciągana filozofia, ale wierzcie mi - miałam trzy takie ciuchy - świetne, ale nigdy nie założone.


Ja już kilkakrotnie pisałam Wam o minimalizmie, o tym,  że tego czego szukałam jest nie minimalizm a rozsądek. Batalia z ubraniami trwała niecałe dwie godziny, co prawda miesiąc wcześniej pozbyłam się całego worka ciuchów, ale i tak nie byłam zadowolona ze swojej szafy. Zauważyłam, że brakuje mi zwykłych jednokolorowych koszulek typu basic, często z sklepie wybierałam pstrokate, które koniec końców szybko mi się nudziły. Wiem, ilu ubrań się pozbyłam, nie wiem ile ich zostało. Jako, że na filmie są wszystkie moje ubrania (prócz butów, torebek czy płaszczy) to jestem bardzo ciekawa jak to się ma do Waszych szaf. Zobaczcie moje zmagania:


I jak? Powiem Wam, że pierwszy raz od wielu lat z radością otwieram szafę i naprawdę nie mam problemu co na siebie włożyć. Jestem bardzo zadowolona i może lekko zaniepokojona moimi trzema obsesjami, które zauważyłam dopiero, kiedy wszystko wyfrunęło z szafy: paski, melange i kolor szary. Ale szarość to mój absolutnie ukochany kolor, więc w zasadzie wszystko się zgadza ;-)


Książka dostępna jest we wszystkich chyba księgarniach, jak tutaj. Ani w krótkim filmiku, ani w poście nie uda mi się wszystkiego zawrzeć, ale książka jest rzeczywiście warta zainteresowania i kilka rad odnośnie organizacji domu jest rzeczywiście bardzo przydatnych ;-) Nie ma w niej niby nic, co całkowicie odmieni moje życie, ale jest garść ułatwień, za które na pewno autorce będę wdzięczna jeszcze długo.

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...