Projekt Denko: Maj 2015: Rituals, Dior, Laura Mercier, Hourglass

12:42:00 AM

Piękny słodki czerwcu! Dopiero się zaczął a ja już jestem zmęczona warszawskimi upałami. Słońce wali z każdej strony, na szczęście ukojenie odnalazłam na balkonie, który w tym miesiącu (mam nadzieję) zasypie mnie kwiatami. Podobnie jak w ubiegłym roku nie kupowałam roślin gotowych, a maleńkie sadzonki (pisałam tu) które wyrosły na piękne rośliny - 11 gatunków fuksji - nie mogę się już doczekać pierwszych kwiatów! Ach, denko. Oczywiście - zaczynamy.


1. Shea Moisture, Curl Enhancing Smoothie - całkiem fajny produkt, ale nie do końca dobrze dopasowany do moich włosów. Używałam z radością, bo jako-taki efekt był, ale jeszcze do końca nie wiem czy kupię ponownie. ( cała recenzja Curl Enhancing Smoothie )
2. Shea Moisture, Anti-Breakage Masque - jedna z najlepszych masek do włosów jaką używałam. Jeśli tylko uda mi się ją dostać na pewno kupię, na zapas także. (Pełna recenzja tutaj)
3. + 4. Klorane, suchy szampon - Co zabawne tego samego dnia skończyła mi się zarówno wersja standardowa jak i podróżna. Każdy z tych produktów był dołączony do innego pudełka, jeden chyba był w Birchboxie, drugi nawet nie pamiętam. Tak czy siak, szampon poprawny, nie miał mocnego, perfumowanego zapachu, za którym nie przepadam - raczej taki typu "świeży". Średnio radził sobie w sytuacjach, kiedy potrzebowałam go najbardziej, dawał lekkie poczucie odświeżenia - nie był widoczny, łatwo się wyczesywał, ale wciąż zadowolona bardzo z niego nie jestem. 


5. The Body Shop - masełko do ust Masło Shea - raczej do używania w domu niż w ciągu dnia, mocno "białe" i niestety dość szybko się "zepsuło" - raczej bubel, w dodatku bardzo sztuczny smak.
6. Lush, Cosmetic Warrior - śmierdziuch, ale porządny recenzowany Wam kilka dni temu o tutaj.
7. GlamGlow i moja ulubiona czarna maska, na moje nieszczęście ostatnia miniaturka. Raczej na pewno zdecyduję się na ponowne kupno, ale jeszcze nie w tym miesiącu. Mam bardzo dużo masek, które poukrywały się nawet jeszcze nie otwarte w szafkach, ale ta GlamGlow będzie zdecydowanie jedną z pierwszych, kiedy uda mi się opróżnić zapasy. Pełna recenzja, nie tylko tej maski GG o tu. a do kupienia o tutaj tutaj, chociaż jak zawsze polecam poczekać do dni VIP.
8. Avene, Cleanance Expert - bardzo fajny, lekki krem (używałam tylko na dzień), co prawda nie mam wielu problemów z niedoskonałościami dla których jest stworzony, ale dobrze mi się z nim pracowało - bardzo dobry pod makijaż.


9. Rituals, dezodorant Rise Milk - przepiękny świeży zapach, działanie też w porządku, ale primo, fatalna wydajność, secudno, zapach podczas aplikacji był tak mocny, że nie było siły oddychać w łazience przez 10 minut. A najgorsze jest chyba to, że i tak go kupię, bardzo mi się spodobał mimo to.
10. Laura Mercier, Ambre Vanille - krem do rąk o zapachu wanilii - mój ulubiony zapach, króry mimo częstego stosowania zupełnie mi się nie znudził, chętnie sięgnę po inne produkty z tej samej linii zapachowej. Więcej o kremach tej marki możecie poczytać tutaj, a do kupienia na razie tylko tu.
11. Palmer's - Balsam do ciała - Uwielbiam zapachy produktów tej marki, wcześniej zakochana byłam w suchym olejku, teraz jest balsam, co prawda z rozstępami nie zrobił nic, ale nawilżenie i wygląd skóry - bez porównania, Gdyby nie zapasy, kupiłabym ponownie już jutro. O tym ulubieńcu pisałam już Wam o tu - Ulubieńcy Kwietnia.
12. Pat & Rub, krem do rąk - raczej poprawny a nawet dobry, trochę długo się wchłaniał ale niestety jego dość intensywny zapach szybko zaczął mnie męczyć i trochę z bólem zużywałam do końca, dostępne w salonach Sephory i online.


13. Origins, High Potency Night A-Mins Jeden z fajniejszych kremów na noc, jakich w życiu używałam. O tym kremie więcej możecie poczytaj w tym poście.
14. Estee Lauder, tusz do rzęs który nakładał na rzęsy taką ilość tuszu, że dziwię się, że jeszcze mogłam w ogóle poruszać powiekami. Ładnie wydłużał, w ogóle nie podkręcał ale nie osypywał się o dziwo. Raczej już nie zamierzam dalej testować nowych tuszy, wracam do sprawdzonych ulubieńców. Do kupienia tu.
15. Hourglass, bardzo fajna baza która starczyła na całkiem długo. Przyznam Wam szczerze, na bazach się nie znam, używam ich od wielkiego dzwonu i tej byłam zadowolona,  wymagałam od niej tylko, by podkład i reszta kosmetyków wyglądała na niej jak najlepiej i tak też było.
16. Dior, Diorskin Forever BB Creme, gdyby nie to, że zbyt ciemny byłby w pierwszej trójce. Może po słonecznym lecie skuszę się ponownie, bo raczej nie mam do czego innego się przyczepić. Pełna recenzja tutaj, inne odcienie możecie zobaczyć też tutaj.

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...