Snapchat! Wszystko co za brzydkie na Instagram i zbyt nudne na Youtube

1:15:00 PM

O Snapchacie zrobiło się swego czasu bardzo głośno i to wtedy zadecydowałam, że zrobię do niego trzecie podejście. To był chyba ten okres, kiedy Hash.fm zbierał dane użytkowników do utworzenia pierwszego polskiego rankingu 100 TOP użytkowników Snapchata. Takowych moich podejść w sumie było aż cztery i tak naprawdę dopiero przy tym ostatnim w pełni ogarnęłam obsługę i smaczki całej aplikacji. Snap dał mi świadomość jednej rzeczy, która bezpośrednio przyczyniła do się do usunięcia go z telefonu, I tym razem na zawsze.




Po pierwsze - dla mnie Snapchat to aplikacja społecznościowa w pełny tego słowa znaczeniu -odbieram ją właśnie jako narzędzie do budowania społeczności wokół siebie, swojej marki czy firmy. Jest jedno ale. Jak wiernym fanem był nie była - nie ważne czy jest to ulubiona blogerka czy youtuberka (bo właśnie ich konta obserwowałam) - oglądanie jak ktoś wstał,  zrobił sobie śniadanie czy wrzuca zdjęcie o tym jaka jest pogoda po prostu potwornie, ale to przepotwornie mnie nudzi.
Snap rozumiem więc jako fajną rzecz dla zagorzałych fanów, albo dla osób które prywatnie chcą przesłać sobie jakieś krótkie videotreści. Bo niestety nie przekonacie mnie, że wysyłanie sobie zdjęć w snapie jest rewolucją.

I bez urazy dla jakichkolwiek twórców, ale naprawdę nie wiem jak wielkim musiałabym być wielbicielem jakiejś osoby aby interesowała mnie KAŻDA czynność, którą wykonuje w ciągu dnia. Codziennie. Pewnie zastanawiacie się, ale halo! Halo dziewczynko! Przecież dokładnie to samo przestawia Instagram czy Youtube - tam też prym wiodą zdjęcia śniadań, outfitów a na vlogach (szczególnie daily-vlogach) aż roi się od hauli, spacerów i pogadanek przy pizzy! Ale jest jedna rzecz, która przemawia na niekorzyść Snapa - jakość. Może ja już jestem stara, wymagająca i marudząca, ale jakość jest po prostu tak kiepska, że mogłabym wybaczyć ją tylko gdyby takie materiały wysyłała mi babcia.

I co za tym idzie jedyną "wartością" Snapchata jest to, że zdjęcia czy filmy można oglądać przez 24h. To buduje poczucie pewnej ekskluzywności i wyjątkowości zazwyczaj bardzo przeciętnych materiałów. I ja to w pełni rozumiem, sama się na to złapałam. Ale prawda, którą zrozumiałam po spędzeniu kilku tygodni z aplikacją jest taka: 95% osób ma tak samo nudny dzień jak i Ty i na palcach jednej ręki mogłabym wymienić osoby, których snapy chciało mi się oglądać do końca. Do tego dochodzi fakt, że czytam naprawdę szybko. I kiedy widzę przez 5s ten sam dwuwyrazowy napis na czarnym tle jest to dla mnie po prostu męczące.


To, czego tak naprawdę Instagram nie uświadamia aż tak mocno - pokazujemy to, co chcemy pokazać - idealne zdjęcie owsianki z owocową mandalą, które zrobiłam nie pokazuje tego jak wygląda kawałek stołu na którym to wszystko przygotowywałam. Może to jest dobry sposób na przełamanie zbyt idealnego wizerunku - na pokazanie pewnych rzeczy od kuchni, jak się coś tworzy jaki jest proces powstawania, ale wiecie co - wolę to zobaczyć na tutorial na YT.



I fajnie, że Snap pokazuje naturalność (lub jej brak) ale w przeciwieństwie do pięknych i niesamowitych zdjęć na IG Snap ZUPEŁNIE mnie do niczego nie inspiruje i w ogromnej większości miałam po prostu poczucie ogromnej straty czasu. Może wybrałam złych użytkowników? Może dalej nie zrozumiałam jego fenomenu? Tak czy siak zupełnie nie będzie mi go brakować i sama zastanawiam się, dlaczego tak wiele razy próbowałam nijako dostosować się do trendu, który jest mi do szczęścia zupełnie niepotrzebny. Są jednak dwie takie video-aplikacje, które naprawdę polubiłam i o nich pewnie opowiem Wam w najbliższym tygodniu. 

PS. Na Instagramie od 7?10? dni cisza, bo nie mam telefonu i to się niestety nie zmieni przez jeszcze co najmniej tydzień. A to właśnie Vine'a i Instagrama brakuje mi najbardziej ;-)

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...