Haul wakacyjny: Rituals, LPM

6:39:00 PM


W końcu doczekałam się małych wakacji - dziś więc piszę do Was z kawiarni, otoczona fanami portugalskiej reprezentacji w piłce nożnej, którzy ochoczo komentują przygotowania swojej drużyny do jutrzejszego meczu z Francją. Jest kawka, jest ciastko, będzie więc minipost z wakacyjnymi zakupami. Przyznam Wam, że kiedy wyjeżdżam na więcej niż dwa tygodnie nie biorę ze sobą szamponów czy żeli pod prysznic tylko kupuję na miejscu. Tak też jest i w tym wypadku, zobaczcie więc co trafiło tym razem do koszyka.


W końcu udało mi się trafić do Rituals, gdzie w dodatku trafiłam na małą wyprzedaż, więc zaopatrzyłam się w kilka produktów. Antyperspirant Sakura Silk Rice Milk & Cherry Blosssom (o którym pisałam Wam już tutaj przy okazji wersji podróżnej) - jedyną jego wadą jest dla mnie jak na razie fakt, że używanie go w małych pomieszczeniach może doprowadzić do zaduszenia ;-) Olejek pod prysznic Fortune Oil o zapachu Sweet Orange & Cedar Wood (200ml) i z tej samej pomarańczowej serii mgiełkę Happy Mist, czyli nowość w ofercie Rituals. Olejek jest dosyć wodnisty i jakoś straszliwie się nie pieni, ale bardzo ładnie myje choć mogłabym zarzucić, że zapach mógłby się utrzymywać trochę dłużej.




Pierwszy raz taką mgiełkę widziałam u Eska (która notabene zdecydowała się na wersję różową) Ja wybrałam tą o zapachu wspomnianej już pomarańczy. Przeznaczona jest zarówno jako kosmetyk do ciała oraz jako zapach do pościeli - producent zaznacza, że nie robi on plam. Zapach jest mocny, słodki, ale lekko męski - pewnie poświęcę mu osobny post bo jestem jak na razie z niego bardzo zadowolona, zapach utrzymuje się dużo dłużej niż podobne mgiełki Victoria’s Secret.




Jeżeli chodzi o resztę produktów zdecydowałam się na markę, której kosmetyki kupuję od zawsze w Portugalii, czyli markę od jakiegoś juz czasu dostępną w Polsce - Le Petit Marseillais - szampon i jednominutowa odżywka, czyli dwa produkty do włosów. Zdecydowałam się na wersję Purificante (czyli oczyszczającą) skierowaną do włosów przetłuszczających się oraz odżywkę odbudowującą z wyciągiem z drzewa oliwnego i mleczkiem akacjowym. Ten szampon kupowałam już w kwietniu, niestety zupełnie o nim zapomniałam i cieszę się, że mogę do niego teraz wrócić, bo jestem z niego całkiem zadowolona.



A wy jakie kosmetyki lubicie przywozić z wakacji?


Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...