Gdyby nikt, nigdy się nie dowiedział - zrobiłabyś to?

10:31:00 PM




Sypnęło się trochę tych książek-poradników. Jakoś przeżyłam to małe szaleństwo na punkcie Francuzek, które nie tyją, ich dzieci nie grymaszą i zawsze mają w co się ubrać. Później nastąpiła inwazja Azjatek, które także nie tyją (złośliwi mogliby stwierdzić, że część Afrykanek również), nie starzeją się i myją twarz godzinę dziennie. Ale tu byłabym już zupełnie niesprawiedliwa, bo koreańska pielęgnacja twarzy jest mi bliska - mogłabym nawet stwierdzić, że jest praktycznie jak druga skóra. Więc kiedy zaproponowano mi wysyłkę książki o tym, że Francuzki nie potrzebują liftingu przyznam, że lekko przewróciłam oczami.





Ostatnio zdarza mi się czytać wiele książek napisanych przez młode dziewczyny - w tym bardzo często młodsze ode mnie. Lubię kilka blogerek i youtuberek - dlatego często z ciekawości i trochę w podziękowaniu za ich pracę kupuję ich książki w formie ebooków i jak się domyślacie - bywa bardzo różnie. Dlatego z lekką ulgą odnotowałam fakt, że autorka nie jest dziewczyną wkraczającą w dorosłość a cóż, poważaną autorką o przeciekawym życiorysie, która nie tylko jest w wieku mojej mamy, ale od pierwszych stron wydawało mi się, że to bardziej dla kobiet w jej wieku jest ta książka. Pomyliłam się.




Autorka przeplata poradnikowe rady o zdrowiu, pielęgnacji i ubiorze opowieściami o kobietach. O TYCH kobietach. Tych, na które patrzy się z uwagą, za którymi obracamy się na ulicy (i co zupełnie nie jest związane z długością ich spódnicy czy kolorem włosów) - takimi, które wchodzą do pomieszczenia i wiemy, że tak właśnie będziemy chciały kiedyś wyglądać, tak zapierać dech w piersiach wszystkim zebranym. Nienarzucająca się klasa, spokojna pewność siebie.

Książka uświadomiła mi jedną rzecz, na którą rzeczywiście nie zwróciłam uwagi. Francuskie aktorki i fakt, że ze swojego wieku robią atut. Nawet nie wyobrażam sobie, żeby ktoś był w stanie zarzucić Marion Cotillard, że się starzeje i nie pasuje do ról jakich się podejmuje. Bo powiem Wam, że ciężko patrzy mi się na np. Cameron Diaz w dokładnie tych samych rolach co 15 lat temu. Ale to już może specyfika amerykańskiego kina comedy, zupełnie na inny wpis.




Z książki wysnułam trzy wnioski:
1) nie mam żadnych porządnych butów.
2) najlepiej się czuję w najprostszych rzeczach --> o poszukiwaniach stylu zaczęłam TU.
3) to, że się nie czułam kobieca w krótkich włosach nie miało nic wspólnego z tym co miałam na głowie.




Często bywa tak, że wydaje mi się, że wiem wszystko o książce zanim jeszcze ją przeczytam. Łatwo skreślam autorki, fatalne okładki, koszmarne tytuły. Ale coraz częściej też widzę, że porusza mnie zdawałoby się banalny fragment, który sprawia, że zaczynam myśleć i powoli wszystko nabiera jasności. Oczywiście oprócz Moyes - nie jestem w stanie polubić tej bohaterki. Po prostu nie jestem.
co też w zasadzie skłania mnie do myślenia, co takiego jest w tej bohaterce, że tak mnie denerwuje. 

Warto czytać. A o tym, że trzeba o siebie dbać na wszystkich poziomach to już szczególnie. Bo zbyt łatwo szalejemy na punkcie tylko makijażu, tylko aktywności fizycznej, tylko książek, tylko miłości. Kompleksowo moje Panie, jak te tytułowe Francuzki. Świetny pomysł na prezent dla Mamy albo cioci. Bo ciociom nigdy nie wiadomo co kupić. Książka do kupienia np. TUTAJ. I to jest moja recenzja, Voila!

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...