Historia pięknych i (nie)potrzebnych przedmiotów cz.I - Wstęp

2:42:00 PM

Były czasy, kiedy życie codzienne było przesycone, małymi, drobnymi pięknymi przedmiotami. Kiedy przykładało się dużą wagę do dużą szczegółu. Kiedy przygotowania do najprostszych czynności potrafiły pochłonąć cały sztab ludzi od najmłodszych do najstarszych, planowanie posiłków rozpoczynało się już kilka dni wcześniej, menu rozplananowane było według sezonowości warzyw i owoców, zwierzyny. Kiedy przykładało się wagę do nauki nie tylko kaligrafii czy muzyki, ale i do pięknego jedzenia sztućcami, doborem szkła czy zastawy.

Czas, kiedy jadano pięknie, podawano pięknie, kiedy rytuał wspólnych posiłków był jednym z najważniejszych chwil w ciągu dnia - najdroższym czasem. Zabranie talerza do pokoju i szybkie połykanie go w samotności było tak niestosowne, że nikt, kto nie był obłożony chorobą nawet by na to nie wpadł. 



Mówi się, że w domu najważniejszy jest stół, miejsce gdzie każdy po przeróżnych trudach dnia codziennego siada się i po prostu jest się z rodziną, najbliższymi. Choć przychodzi taki czas, kiedy przy tym wspólnym stole może się siedzieć nie chce. Może wygodniej zjeść na kanapie, weselej przy włączonym telewizorze, zabawniej ze znajomi. Może nie chce się wysłuchiwać nudnych historii, tych samych pytań, narzekań wciąż tych samych ludzi. Tylko, że to są nasi ludzie. Nasi ojcowie, nasze mamy, ci sami bracia, którzy w dzieciństwie calowali nas obśliniając po całej twarzy, siostry, które podbierały ciuchy, kosmetyki, by choć trochę wyglądać tak jak my.



Nie zawsze i z pewnością nie każdy miał piękne, szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo. Ja miałam takie szczęście, że moja mama była takim człowiekiem, ktory przekazał mi wszystko co teraz mnie uszczęśliwa i uspokaja. Zasady, wiarę, sposoby i rady - wszystko dzięki czemu czuję się bezpiecznie i dzięki czemu wiem, że buduję swój własny dom, swoją własną rodzinę, dziecko. To wydaje się być szczegółem, taki wspólny posiłek, ale w natłoku codziennych spraw, różnych problemów każdego z nas to jest ważne. Dajmy się poznać najbliższym, przy wspólnym stole wykładając i dzialąc się małymi radościami, smutkami, wahaniem. Jeżeli zjemy to wszystko razem, nic nam nie zostanie na żołądku :) i starajmy się przygotowywać posiłki wspólnie - zmęczona staniem nad garami mama czy żona nie będzie tak wspaniałą partnerką do rozmowy jak ta, dumna z jedności, nawet tej w kuchni.

Fuck, miało być o cukiernicy. Będzie jutro :) 

Sprawdź też

2 komentarze

  1. Zgadzam sie całkowicie, Le jak przekonać męża zeby nie jadł przed telewizorem, syna przed komputerem, biorą talerz, idą. Ja nie miałam idealnego dziecięca ale wiem ze rodzice bardzo sie starali i zawsze jedliśmy razem. I żarty taty z ogórków pamietam najlepiej. Cos trzeba zrobic, dzięki za wpis..

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas się jadało i jada razem chociaż obiad, a w niedzielę wspólne śniadanie odkąd pamiętam i obiad.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...