Masła do ciała - porównanie Body Shop, Green Pharmacy, Soap&Glory

4:56:00 PM

MASŁA DO CIAŁA

Ktoś mógłby pomyśleć, że jest mnie mniej ale wprost przeciwnie - więcej! Śladem innych blogerek postanowiłam rozszerzyć pisanie recenzji o te na Instagramie - codziennnie zamieszczam nowe produkty i jeśli chcecie być na bieżąco - zapraszam serdecznie!
>KLIK<

Dzisiaj post, który i mi trochę poukładał w głowie w kwestii maseł i ich cen. Do nawilżania ciała używam zazwyczaj albo oliwek po kąpieli albo właśnie maseł - nie przepadam za konsystencjami lejących się balsamów do ciała i tego, że nazbyt często uciekają z palców na pościel albo dywanik w łazience ;)

The BODY SHOP
Coconut

Od kilku lat używałam z przerwami maseł do ciała z The Body Shop - ich "sugerowana" cena jest jednak jak na mazidło dosyć wysoka - na szczęście na wyprzedażach zdarza mi się je kupować za połowę i mniej ich ceny właściwej. Lubię je jednak za ich mocną i zbitą konsystencję i duży wybór zapachów. Jednak nie każde działa w ten sam sposób - są i hity i kity - ale w dzisiejszym porównaniu mój hit - masło o zapachu Kokosa.



Przyznam bez bicia - jeszcze nigdy nie kupiłam go bez promocji - cena jest dla mnie jednak nie do przełknięcia zważywszy, że nie jest to masło idealne. Czasami męczy mnie jego "ciężka" konsystencja - masło smaruje się przy bardziej przesuszonej skórze po prostu trudniej niż według mnie powinno. Trochę też można zarzucić jego zapachowi - wiem, że wiele osób wprost go nie znosi - mamy w końcu na opakowaniu jak byk napisane Coconut a pachnie bardziej jak łupina tego kokosa - zapach nie jest zupełnie słodki - dla jednych to plus - ja jednak długo się do niego przyzwyczajać.  



Co do wydajności też nie jest za różowo - domyślacie się, że skoro konsystencja nie ułatwia rozsmarowywania to i nakładać go trzeba trochę więcej. Produkt nie wystarcza mi więc na długo - ostatnio zaczęłam zapisywać ilość użyć poszczególnych kosmetyków - i robię to codziennie! ;) - więc widzę jak szybko się niestety kończy. Dużym plusem maseł jest dla mnie poczucie dużego nawilżenia nawet po kilku godzinach, więc zdarza mi się używać go szczególnie wtedy, kiedy czuję, że potrzebuję większego  "kopa" - pozostawia na skórze film co dla mnie jest akurat plusem.

Cena: 65zł

Skład:
 Aqua (Water) (Solvent/Diluent), Caprylic/Capric Triglyceride (Emollient), Cyclomethicone (Emollient), Butyrospermum parkii (Shea Butter) (Emollient), Glycerin (Humectant), Theobroma cacao (Cocoa Butter) (Emollient), Glyceryl Stearate (Emulsifier), PEG-100 Stearate (Surfactant), Cetearyl Alcohol (Emulsifier), Lanolin Alcohol (Stabiliser/Emollient), Phenoxyethanol (Preservative), Parfum (Fragrance), Methylparaben (Preservative), Propylparaben (Preservative), Xanthan Gum (Viscosity Modifier), Benzyl Alcohol (Preservative), Disodium EDTA (Chelating Agent), Benzyl Benzoate (Solvent), Coumarin (Fragrance Ingredient), Butylphenyl Methylpropional (Fragrance Ingredient), Sodium Hydroxide (pH Adjuster), Caramel (Colour)

Cena: 2/5
Zapach: 3/5
Wydajność: 3/5
Konsystencja: 4/5
Działanie: 4/5

Wynik: 18
Średnia: 3,8


GREEN PHARMACY
Olej arganowy i figi

Jeden z moich nie tylko cenowych ulubieńców - ostatnio udało mi się go kupić w cenie 8(!)zł w małej drogerii w Warszawie. Masło ma przyjemne opakowanie, które wygodnie się i otwiera i zamyka - nie ma problemu z resztkami kremu - bez problemu wydobędziemy je do samego końca. Jednych zapach zachwyci, drugim nie zrobi różnicy. Dla mnie jest bardzo przyjemny, nienachalny, ale obietnice producenta o figach jednak mocno przesadzone - uwielbiam ich zapach, ale nie doszukałam się w maśle nawet ich nuty - a szkoda.




Gdzieś przeczytałam bardzo fajne i trafne określenie konsystencji maseł Green Pharmacy - ptasie mleczko. Co prawda do pianki to mu daleko ale jest bardzo delikatne a jednocześnie bardzo gęste i kremowe. Pod wpływem ciepła naszych dłoni dodatkowo się rozpuszcza co jeszcze bardziej ułatwia rozprowadzanie. 

Cena: 12zł za 200ml 


Trudno tu mówić o wydajności, bo przy takiej cenie jest to dla mnie sprawa drugorzędna i zupełnie sobie "nie żałuję", ale jako iż zbita masa się delikatnie rozpuszcza - masła wystarczy dużo więcej niż podobna ilość z The Body Shopu. Mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że mógłby bardziej nawilżać, jednak do codziennej pielęgnacji normalnej skóry jest zupełnie wystarczający, co więcej łagodzi podrażnienia po depilacji lepiej niż pozostałe masła a przecież zupełnie nie jest do tego przeznaczone - dla mnie - kolejny plus.

Skład:
Skład: Aqua, Shea Butter, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Ethylhexyl Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Monostearate, Argania Spinosa (Argan) Oil, Ficus Carica (FIG) Extract, Acrylates/C 10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Tea, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Benzyl Salicylate, Linalool, Coumarin, Limonene, Ci 15985, Ci 42090.


Cena: 5/5
Zapach: 4/5
Wydajność: 4/5
Konsystencja: 4/5
Działanie: 4/5

Wynik: 20
Średnia: 4,0


SOAP&GLORY 
The Righteous Butter

Masło o konsystencji gęstego balsamu - chyba najbardziej rzadkie z dzisiaj prezentowanych uwiodło mnie i zapachem i działaniem i konsystencją. Skóra pozostaje długo miękka i delikatna - bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej czy lepkiej otoczki - jednak skóra jest tak odżywiona, że aż cóż, chce się dotykać. Bardzo lubię stylistykę do której nawiązuje firma Soap&Glory - podobnie jak Benefit serwują nam powrót do lat 50tych, 60tych dzięki swoim absolutnie przesłodkim opakowaniom.



Naprawdę trudno mi jest się tutaj do czego przyczepić, gdyby nie dwie rzeczy byłoby to moje zdecydowane KWC: cena i dostępność. O dostępności jakichkolwiek produktów jest u nas ciężko ale zawsze w takich sytuacjach ratuje nas allegro. Masełko o pojemności 50ml możemy kupić za 15zł (plus przesyłka) a 200ml od 59zł (plus przesyłka). Nigdy nie zamawiałam ich na allegro, więc niestety nie mogę Wam polecić żadnego sprzedawcy.

Cena: 2/5
Zapach: 4/5
Wydajność: 4/5
Konsystencja: 5/5
Działanie: 5/5

Wynik: 20
Średnia: 4,0


PORÓWNANIE

Tak wygląda porównanie wszystkich trzech maseł na dłoni:


PODSUMOWANIE

Mamy już wyniki wszystkich trzech maseł - teraz tylko najważniejsze pytanie - co jest dla nas najważniejsze - ile jesteśmy w stanie zapłacić za genialne działanie albo jaki zapach jesteśmy w zamian za to w stanie znieść. Należę do osób, które smarują się po każdej kąpieli, więc trudno by mi nie było patrzeć z punktu widzenia ceny produktu. Masło z Green Pharmacy może nie pachnie tak pięknie jak to z Soap&Glory ani nie ma przyjemniejszej dla mnie konsystencji jak Body Shop - ale to właśnie ono u mnie doczeka się kolejnego zakupu. Co prawda raz na jakiś czas sprawię sobie małą przyjemność droższym masłem, ale jako masło "podstawowe" wygrywa u mnie właśnie to.

A jakie są Wasze ulubione masła do ciała? Znacie jakieś fajne sklepy?

PS. Oto wyniki rozdania kosmetyków z TBS!!!

Zwyciężczynią zostaje....  ALKA
Proszę o kontakt na email w ciągu 7 dni - po tym czasie
nagroda powędruje do innej osoby.


Sprawdź też

12 komentarze

  1. UWIELBIAM MSOAP AND GLORY!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również jestem za masłem BS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze jak się trafi w "swój" zapach to już w ogóle świetnie ;) Teraz używam czekoladki :D

      Usuń
  3. Miałam wersję różaną masła z Green Pharmacy, było niezłe, ładny zapach, dobrze nawilżało, ale konsystencja jednak mnie nie przekonała.
    Lubię konsystencję maseł TBS, ale tu już trzeba trafić na właściwy zapach, niektóre są piękne (np. orzech brazylijski), a niektóre potrafią strasznie drażnić po kilku użyciach (dla mnie głównie te owocowe).
    Tego z Soap & Glory jeszcze nie próbowałam. Polecam za to kremy do ciała Rituals, przepiękne zapachy, świetna konsystencja i wchłanianie się, szkoda tylko, że praktycznie nigdy nie są przecenione (cena regularna taka jak w TBS).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam problem z niektórymi owocami, jakoś mało mi podchodzą. A Rituals zapisuję! ;)

      Usuń
  4. O tak uwielbiam masła do ciała tylko ubolewam nad tym, że większość z nich jest bardzo gęsta, tłusta i słabo się wchłania. Moim faworytem są te z Pat&Rub.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testuję teraz kilka ich produktów - zapowiadają się naprawdę nieźle ;)

      Usuń
  5. U mnie wygrywa masło i balsam cocoa marki Palmers bo jest tani i dobry, ale jak trafie na promocję to kupuje różne masła z body shop ale nie mam ulubionego, za każdym razem kupuje inne i każde jest przyzwoite. Fajne też było masło z olejkiem bawełnianym z Joanny ale nie mieszkam w PL to sobie nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciekawiłaś mnie tą Joanną - co do Body Shop - nie mam serca kupować bez promocji - 65zł to zdecydowanie za dużo bo jakoś nie jest powalająca. Są dobre, ale nie genialne.

      Usuń
  6. Uwielbiam masełka TBS, właśnie ta zbita konsystencja mi tak bardzo podpasowała :) Ale tak mnie przyzwyczaili do promocji, że też nie mam serca kupować w cenach regularnych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczeże to 65 zł za masło z the body shop ? Kosmos , ja kupuje za 5 f = 25 zł , praktycznie zawsze jest ta cena ;) niby promocja ale myśle ze przez 10 miesiecy sie ona utrzymuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...