Wielkie porównianie kremów do rąk - The Body Shop, Pat and Rub, L'Occitane

10:48:00 AM

Dzisiaj porównanie, do którego się już długo zbierałam. Nie znajdziecie tu kremów kiepskich, raczej w moim odczuciu dobre a i nawet świetne - zapewne z kilkoma z nich miałyście już do czynienia - z chęcią więc poczytam o Waszych doświadczeniach z nimi. Zapraszam więc na recenzje 4 kremów do rąk.



The Body Shop

Ten krem znam najlepiej bo i używam go najdłużej ze wszystkich dzisiaj prezentowanych. Krem jest niestety z wyższej półki cenowej i kupuje go zazwyczaj na promocjach -  kiedy albo dostaje drugi gratis albo mam szansę kupić go za połowę ceny.  The Body Shop w tym temacie nie kujele i można całkiem często załapać się na coś fajnego. To moje trzecie opakowanie, ale przy pierwszym zetknięciu się z nim myślałam, że ostatnie. Dlaczego?



Krem nie pozostawia tłustego filtru, choć jest baaardzo gęsty- nie muszę jednak długo czekać w ciągu dnia aby powrócić do codziennych obowiązków - klawiatura nie będzie tłusta ;) Krem ma dwie wielkości - na zdjęciu przedstawiona jest wersja 100ml - nie jest to genialny krem do torebki - jednak jest trochę za duży, ale jest także wersja mini.

Opakowanie
Pod względem estetycznym nie mam mu nic do zarzucenia. Jedyne co mnie trochę drażni to nakrętka. Co prawda nie mam za każdym razem z nią problemu - zdarza się to stosunkowo rzadko, aby mi wypadła z rąk czy nie chciała się zakręcić ale wolałabym jednak aby nakrętka nie miała możliwości wskoczenia pod szafkę.



Zapach
Największy minus i to taki minus, ze przez jakiś czas myślałam, ze ostatecznie go zdyskwalifikuję. Przy pierwszej aplikacji poczułam starą kredę i stare, zakurzone zioła, które wieszało się w kuchni przy oknie. Dopiero po piątej aplikacji zapach mi aż tak nie przeszkadzał i dopiero po miesiącu przestał mi przeszkadzać już zupełnie. Choć nie powiem - lubię piękne zapachy przy tego typu produktach i gdyby jego właściwości były dostępne także w innych wersjach zapachowych - nie musiałabym już w ogóle szukać dalej.




Skład:
Skład: Water, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Myristate, Hemp Seed Oil, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, Dimethicone, PEG-100 Stearate, Beeswax, Lanolin, Panthenol, Phenoxyethanol, Fragrance, Methylparaben, Propylparaben, Allantoin, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Evernia Furfuracea (Treemoss) Extract, Limonene, Citronellol, Talc, Geraniol, Linalool, Citral, Chromium Oxide Greens, Iron Oxides. 

L'occitane

"Dla mnie to jest Rolls Royce wśród kremów  - prawdziwy luksus, z łatwością się wchłania, jest moim "podręcznym ratunkiem" - Cassie Steer, autorka sekcji Uroda, Marie Claire



Swoje małe opakowanie dostałam w paczce powitalnej z miniaturkami, o której pisałam tutaj. Niestety na opakowaniu nie było jakiejkolwiek informacji o pojemności - ale wystarczyła mi ona dokładnie na 15-17 użyć - stosowałam go więc kilka razy dziennie przez ok. 5-6 dni.

Nie za bardzo rozumiem dlaczego jest to jeden ze sztandarowych produktów firmy. Dla mnie to bardziej kilkuletni, ale wciąż dobry Ford, a z pewnością nie Rolls Royce. Ma w składzie 20% masła Shea, spodziewałam się więc, że chociaż uczucie nawilżenia dłoni będzie się dłużej utrzymywało - niestety po 3h i czułam już pewien dyskomfort.




Wydaje mi się, że bardzo podobne jak i nie lepsze rezultaty można osiągnąć kremem kupionym za 8zł w Rossmanie. Rzeczywiście pachnie on bardzo ładnie - jednak ma taki rodzaj konsystencji, że muszę go nałożyć na dłonie więcej niż innych kremów - nie pozostawia jednak tłustego filtru i szybko się wchłania. 

Cena
Bajońskie 95 zł za 150ml opakowanie, już mniej bajońsko jednak wygląda w porównaniu cenowym niżej. Jako, iż ciężko mi jest przełknąć cenę The Body Shop to tutaj nawet nie będę się musiała zastanawiać. Za taką cenę oczekuję miodu i mleka po palcach ściekających. Plusem na pewno jest to, że szybko wnika i dłonie wydają się być bardzo miękkie i  nawilżone. Uczucie to jednak zbyt szybko znika. Może się jednak okazać, że np. przy miesięcznym stosowaniu kremu działa na nią fenomenalnie - jednak moja ciekawość jest mniejsza niż ta stówka, ale jestem ciekawa innych wersji zapachowych.



Skład:
Skład: Aqua/Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Dimethicone, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, PEG-100 Stearate, Glyceryl Stearate, Polyacrylamide, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Mel/Honey Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Brassica Campestris (Rapeseed Sterols, C13-14 Isoparaffin, Ceteareth-33, Alcohol Denat., Althea Officinalis Root Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Extract, Laureth-7, Cananga Odorata Flower Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Jasminum Officinale (Jasmine) Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Glycine Soja (Soybean) Oil, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Chlorphensin, Methylparaben.

Pat&Rub Balsam do rąk / rewitalizujący

Konsystencję ma chyba najbardziej rzadką, ze wszystkich dzisiaj prezentowanych kremów, ale przyznam się - dla mnie ma też najpiękniejszy zapach. L'Occitane też pachnie ładnie - jest to jednak zapach typowo "kremowy" a ten pachnie żurawiną i cytryną. Co prawda ja nie przepadam za typowo cytrynowymi zapachami ( nieodmiennie kojarzą mi się ze środkami czystości) - to w połączeniu z żurawiną jest jakby lżejszy, głębszy.




Zapach
Ale uwaga, to jeden z tych zapachów, które spokojnie można znienawidzić. Co więcej, zapach utrzymuje się całkiem długo, więc jeśli to dla kogoś problem raczej nie pokochacie tego produktu. Co do wydajności - całkiem w porządku, nie mam obiekcji. 

Trochę przeszkadzają mi te 3-4 minuty jakie trzeba odczekać - szczególnie w pracy, ale taka wada to wada do przegryzienia i z tym kremem nie mam za bardzo co narzekać. Tłustego filmu nie pozostawia w ogóle - teraz używam wersji 50ml ( kupionej za 12zł - cena normalna 19,90), idealnej do torebki.



Skład:
Aqua, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Glycerin, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hydrogenated Olive Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Citral, Geraniol, Citronellol, Linalool, Limonene

Pat&Rub Bogaty balsam do dłoni z serii Home SPA

Z tym kremem wiąże się mała historia, znana wszystkim obserwatorom mojego Instagramu.
Zamówiłam sobie moje pierwsze kosmetyki z tej firmy - przyszły ekspresowo - ładnie zapakowane  a i rabat był z tego co pamiętam 25% (co przy zestawach wybitnie się opłacało).
Okazało się jednak, że pompka w tym kremie mocno szwankuje i miałam ogroomne trudności w wydobyciem kremu. Napisałam więc email.




Po tygodniu drugi. W końcu brak reakcji na reklamację opisałam na Instagramie (gdzie recenzje kosmetyków wrzucam o wiele częściej niż tutaj ;) i firma sama się do mnie odezwała. Co więcej jeszcze tego samego dnia wysłano mi produkt na wymianę, dorzucono mini produkt i historia zakończyła się happy endem.

Gdyby jednak tak nie było byłyby to zapewne moje ostatnie zakupy w tej firmie - na szczęście ( i dla mnie, gdyż kilka zdążyłam już pokochać) choć nie bez bólu reklamacja została uznana. Ale fakt nieodpisywania na emaile wciąż jednak trochę razi.




Okres przydatności balsamu po otwarciu to 6 miesięcy - dla mnie to wręcz zaleta -  raczej nie używam na raz większej ilości kremów niż 2, maksymalnie trzech na raz. Opakowanie ma 100ml i jak wspominałam pompkę, przez co zdecydowanie nie jest cudownym atrybutem do torebki.

Opis producenta
Prawdziwa bomba dobroczynnych substancji pielęgnujących. Dla bardzo zmęczonych i suchych dłoni. Odnawia, nawilża, zmiękcza, rozjaśnia, koi, uelastycznia skórę dłoni i wzmacnia paznokcie. Świetnie się wchłania. Zawarte w balsamie składniki minimalizują negatywny wpływ detergentów i innych czynników podrażniających i wysuszających skórę. Zawiera naturalne filtry UV. Żurawina działa przeciwstarzeniowo. Balsam pachnie cytrynowo.



Ocena
Dla mnie idealnym jego zastosowaniem są nocne maseczki w rękawiczkach. Sam w sobie także sprawdza się nieźle, jednak najlepsze rezultaty i najdłuższe nawilżenie (co logiczne) osiągam takim właśnie cotygodniowym, małym rytuałem spa. Duży plus za to, że widzimy kiedy krem się kończy, a dzięki pompce nic się nie marnuje. Minusem jest jednak, to, że mając tak nakremowane dłonie jest jednak problem z jego zamknięciem. Czytałam też w opiniach, że działanie jest wyczuwalne nawet po umyciu rąk lub "przez długie godziny" - jednak nie do końca się z tym zgadzam. Produkt jest całkiem dobry. I to wszystko. Nie jest wart na pewno pełnowymiarowej ceny 55zł, ale na promocji - ja kupiłam go za ok. 26zł można wypróbować.



Skład rzeczywisty:
Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Water, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Decyl Cocoate, Isostearyl Isostearate, Lycium Barbarum (Goji) Fruit Extract, Glyceryl Stearate, Glycerin, Betaine, Mangifera Indica ( Mango) Seed Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Phytate, Xanthan Gum, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Citral, Limonene, Linalool



Porównanie cenowe:
Pat&Rub Rewitalizujący: 39 zł / 100ml
Pat&Rub Home Spa: 55zł / 100ml
L'Occitane: ok. 63zł / 100ml
The Body Shop: 47zł / 100ml



Ocena końcowa:
Moim niezmiennym ulubieńcem jest Hemp z The Body Shop, przy tak dobrym działaniu zapach zszedł na drugi plan. Na ten czas lubię działanie kremu Pat&Rub Home Spa, ale jak wspominałam raczej na noc i nie wiem, czy sięgnę po ten produkt w przyszłości. Rewitalizujący sprawdza się świetnie w torebce - jestem jednak bardziej ciekawa ich innych produktów do dłoni - relaksującego, otulającego i hipoalergicznego, by jeszcze raz zdecydować się na jego zakup.

                            Serdecznie zapraszam na mój Instagram oraz profil Facebookowy!


Teraz trwam w poszukiwaniu peelingów do dłoni i stóp - możecie coś polecić? Pięknego Dnia i jak zawsze..

Sprawdź też

67 komentarze

  1. Twoja miniaturka Loccitane miała na pewno 10 ml. Lubię ich kremy, innych które pokazujesz nie znam jeszcze. nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki! :) Ja też je lubię ale eh, wolałabym gdyby mieli więcej promocji na nie.

      Usuń
  2. Z Twojej gromadki znam wszystkie, ale jakoś nie przywiązałam się do żadnego aczkolwiek krem z TBS dość często mi się trafia jako gratis.
    U mnie rządzi Nuxe i Caudalie.

    Nie sięgam już po specjalne peelingi do dłoni, wybieram z pośród tych które używam do ciała. Kiedyś za to miałam zestaw Satin Hands z Mary Kay i bardzo mile go wspominam, ale cena jest/była zbójecka...

    Do stóp wykorzystuję od jakiegoś czasu peeling Collistara, który jest do ciała :) ale jest niesamowity i przebił wiele produktów typowo do stóp. Za to planuję ostatni zakup z Phenome i będzie to Fresh Mint Heel Pumice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Nuxa jeszcze nie miałam, Caudalie do mnie płynie! :) Och i kolejna osoba o tym peelingu z Phenome - wpisuję więc na listę :D

      Usuń
  3. Niestety nie znam żadnego.. Teraz mam z YR, ale w sumie taki średni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba wziąć pod uwagę, że nie każdy ma konto na Instagramie i nie opisuje takich sytuacji w internecie. Jak dla mnie firma dała plamę, bo jednak próbowałaś się z nimi bezskutecznie kontaktować.
    Mam nadzieję, że nie jest to nagminne.
    Lubię krem z Loccitane, tak samo Pat&Rub, chociaż inną wersję - otulającą. TBS jeszcze nie miałam, ale na wszelki wypadek powącham przed zakupem, bo jestem czuła na tym punkcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och chyba nie ma szans, żeby się spodobał, ale kto wie :D Co do sytuacji jakoś z tego wyszli, niesmak lekki pozostał.

      Usuń
  5. Jeżeli chodzi peeling do dłoni to zawsze używam tego co do twarzy bo mam delikatną skórę. A do stóp nie stosuję peelingu tylko żel na twarda skórę - mam bardzo szczupłe stopy i wrażliwe - często robią mi się otarcia czy twarda skóra od butów. Najlepszy i najszybszy jest scholl Ekspresowy system usuwania twardej i zrogowaciałej skóry. A jeżeli chodzi o kremy do rąk to moim faworytem są kremy od burt's bees. Najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czaję się na burt's beesa jak tylko koleżanka mi ściągnie bedą testy :D :)

      Usuń
  6. Jak będę w The Body Shop to na pewno zwrócę uwagę na ten krem do rak :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam obie propozycje PAT&RUB, przy czym wersję Home SPA bardzo lubię, a wersja rewitalizująca nie przypadła mi zbyt do gustu. Mam też TBS w wersji Hemp - uwielbiam go równie mocno, choć do zapachu musiałam się przekonać ;) W szafce czeka wersja migdałowa.
    Co do scrubów do dłoni i rąk to polecam Phenome. In-A-Minute pachnie i działa świetnie na dłonie, a Fresh Mint pięknie usuwa martwy naskórek ze stóp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainteresowałaś mnie tym In-a-minute, mam nadzieję, że zrobią jakąś fajną promocję na dzień Matki :)

      Usuń
  8. Uwielbiam balsamy do dłoni P&R. Miałam ten HomeSpa, z serii otulającej i obecnie używam hipoalergicznej. Moim łapko wszystkie robiły / robią bardzo dobrze :) Teraz w kolejce czeka kerm Phenome, a mam chęć na Laura Mericer :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie akurat teraz obok leży TBS :) Kupiłam na jakiejś poświątecznej wyprzedaży jak były chyba po 3 w zestawie. Ten napoczęłam jako pierwszy i na razie jeszcze końca nie widać. Zapach jest faktycznie dość... specyficzny i do moich ulubionych nie należy. Ale krem działa świetnie więc zniosę to ;) przynajmniej dopóki nie znajdę lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę dużo cenowo wychodzą, ja na razie jestem wierna dla Anidy z woskiem i olejem makadamia oraz złotego Eveline :)
    Co nie znaczy, że jak będę miała trochę pieniędzy więcej to nie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z wymienionych przez ciebie kremów mam tylko P&R Home Spa balsam do dłoni. Jestem z niego zadowolona, ale cena bez promocji jest zbyt wysoka niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ja go kupiłam za ok.33 i tą cenę jeszcze jakoś mogę przegryźć.

      Usuń
  12. Nie znam kremów TBS, ale że zapach jest un mnie mimo wszystko zawsze bardzo ważny, jestem fanką kremów L'Occitane i Pat&Rub, niestety w tubkach. Pompek itp. nie lubię, zawsze zostaje jeszcze mnóstwo kosmetyku które muszę wydłubywać bo mi szkoda wywalić. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam żadnego i o żadnym nie słyszałam.

    endrie-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię ten krem z TBS, jest świetny szczególnie zimą. Do zapachu można się przyzwyczaić :)
    Co do L'Occitane - to dla mnie krem-gadżet. Pięknie pachnie, ładnie wygląda, ale tak naprawdę nie nawilża. Daje efekt miękkich i gładkich dłoni zaraz po aplikacji, ale jeśli mamy suchą skórę, to wystarczy odczekać godzinę albo umyć ręce, żeby dłonie znowu były suche i spierzchnięte. Zero długotrwałych efektów czy właściwości regenerujących.
    Polecam jeszcze Crabtree & Evelyn - wyglądają trochę podobnie do L'Occitane, pachną jeszcze piękniej i wybór zapachów też jest dużo większy, a przy tym naprawdę nawilżają :) Cenowo wypadają podobnie, a może nawet odrobinę taniej - 16 Euro za 100 ml, zdarzają się promocje 3 za 2 i inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten Crabtree & Evelyn jest dostępny w PL? Zupełnie o niej nie słyszałam.

      Usuń
  15. miałam /mam wszystkie prócz TBS :) bardzo lubię polecam serię otulającą z Pat&Rub :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie teraz pierwsza w kolejności do wypróbowania :)

      Usuń
  16. W sumie to tylko znam ten L'Ocitane (czy jak to się tam pisze:) w wersji o zapachu piwonii.Bardzo długo się czaiłam na ten krem i kupiłam go w końcu w cenie promocyjnej bo wydaje mi się drogi. I uważam, że jest to mój największy zawód kosmetyczny.Pomijam nakrętkę, po prostu krem tylko pachnie. Ja nie mam strasznych dłoni ale żeby wcierac i wcierać i nadal były suche? Zraziłam się.
    Poza tym zawsze mam kilka tubek w domu. Aktualnie Isana Urea, Regenerum, Pollena Len, Bioderma i żaden z nich nie spełnia swojej roli. Testem jest tzw. test skórek przy paznokciach: jeśli krem ich nie nawilży, to znaczy, że się żegnamy. Każdy z nich jest słaby, o skórkach mogę zapomnieć a w ogóle to muszę po kilka razy wcierać w dłonie by coś poczuć. Isanę używam do stóp i sobie chwalę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie używałam jeszcze żadnego z tych kremów, ale przyznam, że wszystkie mnie kuszą :) W takim razie na ten z TBS zdecyduję się w pierwszej kolejności ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja akurat uwielbiam krem z loccitane i nie zamieniłabym go na żaden inny ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. L'occatine mam ten kremik jest swietny, z TBS mam dwa kremy rozany i migdalowy tez swietne, a P&R miałam próbkę żurawinowo cytrynowy i nie przypadl mi do gustu niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach ma specyficzny, dla mnie też za rzadki - nie szaleję za nim :)

      Usuń
  20. Pierwsza propozycja jest super! Próbowałam i jest naprawdę świetna!

    http://coffeewineinspirations.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem co musiałby robić krem abym zapłaciła za niego ponad 90zł ;) Gruba przesada. Co do P&R to miałam 3 kosmetyki i niestety nie zrobiły na mnie wrażenia, jak na chwile obecną jestem na nie, do tej firmy. Pierwsza propozycja najbardziej mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hemp Hand Protector to mój faworyt i zapach też mnie na początku odrzucił, ale teraz już go nie czuję. Balsam Home SPA również lubię, natomiast wersja rewitalizująca nie przypadła mi do gustu.
    Jeśli chodzi o peelingi to do rąk używam Pat&Rub z serii Home SPA właśnie, a do stóp Phenome - Fresh Mint Heel Pumice i oba serdecznie polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. The Secret Soap Store- cud, miód i orzeszki! Używam i jestem zakochana:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kremem z The Body Shop moja koleżanka jest zachwycona. Sama miałam okazję wypróbować go dwa razy i muszę przyznać, że od razu poczułam solidną dawkę nawilżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam tylko L'ocitane, ale jakoś specjalnie mnie nie uwiódł. Ta mała rączka na zdjęciu jest przesłodka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D Robienie zdjęć bez asystenta jest nieuniknione ;)

      Usuń
  26. Świetny blog ♥
    Jestem tutaj po raz pierwszy i jestem pewna że wrócę na pewno !
    zapraszam do mnie może obserwacja? ♥

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja bardzo lubię ten krem z L'occitane, choć fakt cena jego jest wysoka, uwielbiam za to zapach relaksującego PR ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. nie korzystalam z zadnego :o ale dla mnie zapach jest priorytetem, wiec stawiam glownie na maslo shea, ktorego wrecz kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie uzywalam jeszcze kremu Pat&Rub ale za to jestem fanka kremow z TBS i L'occitane

    OdpowiedzUsuń
  30. nie próbowałam ,aale kusi ten pat&rab :)

    OdpowiedzUsuń
  31. L'occitane lubię, a Body Shop planuję kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja też miałma taką sytuację, że musiałam reklamować produkt z zamówienia z Pat&Rub i również nie doczekałam się maila z odpowiedzią, ale jak zapytałam na fb czy napisałam na dobry adres, to coś tam odpisali, że tak i że zajmą się sprawą i następnego dnia dzwoniła babeczka i umówiłyśmy się co do wymiany produktu. I również dorzucono mi miniaturkę (mój upragniony olejek rozświetlający!), co ostatecznie mnie ugłaskało ;)) Ale fakt faktem, czasami trzeba ich trochę szturchnąć i przypomnieć o sobie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już później, że z nimi nie opłaca się pisać mejlowo - najlepiej od razu kierować się na Facebooka - ja nie używam już i podobnie pewnie wiele osób, więc powinni działać jednak na wielu kanałach.

      Usuń
  33. Miałam oba kremy z P&R i ten z L'Occitane i w sumie lubiłam je, ale dla mnie najlepszy jak dotąd okazał się krem z Pat&Rub w wersji otulającej i czerwona seria kremów do rąk z Lirene :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na otulającą się właśnie bardzo nastawiam :) A Lirene, wypróbuję! :)

      Usuń
  34. Z tych które wymieniłaś miałam Pat&Rub i muszę przyznać, że lubię ich kremy do rąk.

    OdpowiedzUsuń
  35. Cenowo trochę to do zakupy nie zachęca, zwłaszcza ze szukam czegoś na prawdę wyjątkowego i mocno nawilżającego i natłuszczającego. Już na tylu się nadzielam, że strach próbować.

    OdpowiedzUsuń
  36. Takie kremy w topce przypominają mi szwedzkie jedzenie, większość jest w tubkach.

    OdpowiedzUsuń
  37. Znam te kremy z Pat&Rub oraz L'occitane. Zauważyłam, że mój L'occitane ma nieco lepszy skład, niż twój, np. nie zawiera parabenu. Może twoja wersja jest starsza? U mnie krem ten bardzo dobrze się sprawdza!
    Kremów Pat&Rub używam od prawie 2 lat. Lubię je nawet, ale niestety nie przynoszą u mnie efektu długotrwałego nawilzenia.

    OdpowiedzUsuń
  38. ten rewitalizujący z P&R podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Słyszałam o tych produktach, niestety żadnego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Kremy do rąk z the body shop są super , szczegulnie ten z konopią na wysuszenia , umnie w UK są wielkie sklepy I jest spory wybór ale ja nie umiem przełamać do tego "ochydnego" zapachu , Ja wybieram masła do ciała o ślicznych zapach aktualnie mam papaje I przekładam je do małego pojemniczka I nosze w plecaku jako krem do rąk , używam 5-10 x dziennie ;) ale nic nie zastąpi zwykłej maści ochronnej z witamina E o zapachu cytryny - cena 3.5 zł do kupienia w każdej aptece . Pracuje po 6-10 h dziennie rękoma I nic sie nie sprawdziło tak dobrze jak ta maść ;) Po 3 miesiącach używania dłonie nie do poznania tak samo stopy , gładkie , dobrze nawilżone I do tego wyglądają ślicznie , jak bym " leżała I pachciała " a nie pracowała fizycznie ;)

    Pozdròwka ;*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...