Clinique High Impact Mascara - przemyślenia po trzech miesiącach

11:40:00 AM

Witajcie, dziś może trochę nietypowo ale będzie dużo marudzenia o tuszach do rzęs. Mam swoich kilku ulubieńców, niestety mam też wielkiego pecha do tych drogeryjnych - ani Pump Up, ani żaden z tuszy Maybelline nie okazał się jak na razie dość dobry, raczej mocno przeciętny. Z drugiej jednak strony muszę przyznać, ze moje rzęsy są bardzo wymagające - nie zostałam obdarzona naturalną firaną - są dość krótkie i zdecydowanie proste. Jakoś nie mam z tego powodu większych kompleksów, w końcu po to są tusze. 


Jednym z moich ulubieńców jest zielony zwyklak Clinique, który zauważyłam wypłynął ostatnio
na fali popularności recenzji na Youtubie, choć przecież na rynku żadną nowością nie jest.
To moje 3 czy 4 jego opakowanie, ale dopiero od jakiegoś czasu zauważyłam, że po kilku tygodniach robię się trochę niezadowolona z efektów, czemu w zasadzie nie powinnam się tak dziwić.




Pamiętam dużym szokiem było dla mnie to, co usłyszałam kiedyś na jednym z filmików bodajże Hani, o dacie przydatności tuszy - 3 miesiące. Wychodziło by wiec na to, ze kupując tusz za stówkę codzienny makijaż kosztuje mnie 1zł - i oczywiście chodzi tutaj tylko o same rzęsy. I tak jak zawsze miałam świadomość tego, że tusze jedne wysychają szybciej, drugie wolniej, zaczęłam przykładać większą wagę do tego jak ma się czas jego użytkowania do efektów które są dla mnie wystarczająco zadowalające.


Dla mnie sama szczoteczka High Compact jest dobra - wystarczająco duża, wygodna i porządnie rozczesuje, naprawdę nie mam mu dużo w tym temacie do zarzucenia, to wciąż jeden z moich ulubionych tuszy do rzęs.


W tym momencie mija dokładnie 12 tygodni, od kiedy go otworzyłam. Straszliwie żałuje, że nie mam zdjęć od razu po otwarciu (ale nauczona tym doświadczeniem już teraz będę wiedziała i zdjęcia przy recenzjach tuszy będą w 1 i 12 tygodniu stosowania) ale efekty, które widzę na dzisiaj
to około 65% jego możliwości, ale jeszcze 2-3 tygodnie temu 85%. Tak to trochę liczby z głowy, ale
to właśnie dwa tygodnie temu zauważyłam lekki spadek mojego zadowolenia, co z dnia na dzień pogłębiało się na tyle, że teraz wiem, że czas go wyrzucić.


Tak wygląda na oku teraz, nie nie jest źle, oczywiście że nie jest, po prostu to nie jest już pełnia możliwości, za którą warto zapłacić dwukrotność ceny tuszu drogeryjnego. Mocno się osypuje, już nawet nie to, że po czasie - ale przy samym makijażu. Mój idealny tusz zamienia się w przeciętniaka po 9-10 tygodniach.


Jestem bardzo ciekawa Waszego podejścia do tuszy - ja lekko obniżyłam swoje wymagania od kiedy używam zalotki ( na zdjęciu oczywiście bez) teraz zależy mi na mocnym wydłużeniu i pogrubieniu. A i proszę się przyznać, ile tuszy używacie jednocześnie? ;)


Jeśli mogłabym wiec Was prosić - polećcie mi odżywkę - wiem ze na rynku są 2-3 najpopularniejsze ale wole poznać Wasze zdanie. Zależy mi najbardziej na tym, żeby po odstawienia nie wypadały tak drastycznie jak to krąży w niektórych opowieściach...

Sprawdź też

40 komentarze

  1. ja teraz wykończyłam próbkę tego tuszu i myślę, że skuszę się na jego pełnowymiarową wersję. ten tusz nie jest jakiś cudowny pod względem tego jak na rzęsach wygląda i faktycznie lubi się trochę osypać, ale dla mnie najważniejsze jest to, że jest to pierwszy tusz jaki miałam, który sprawia, że oczy mnie nie pieką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam FEG. Moje rzęsy są naturalnie dosyć krótkie i proste jak druty. Po 3 tyg codziennej aplikacji znacznie się wydłużyły, znaaaacznie, do tego stopnia, że po pomalowaniu dotykałam nimi szkieł okularów. Nie wpłynęła jednak na zagęszczenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mogę zapytać na jaką zalotkę się zdecydowałaś ? jak z obsługą i jak efekty ? Tak, tak... stara baba ze mnie i zalotki nie używam :P Tak to jest z tuszami . Reklamy, cuda na kiju, ceny z kosmosu , a działanie na początku WOW po kilku tygodniach po efekcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam revitalash ale niedawno zaczęłam kurację także nie mogę polecić w ciemno , wcześniej stosowałam 4lashes i efekty były zadowalające :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie uzywalam tego tuszu... Powiem Ci ze ja jeszcze nie spotkalam tuszu ktory by mnie 100% zadowalal, wiec szukam dalej mojego idealu :)
    A co do odzywek, to ja nie polece ci zadnej konkretnej marki, ale polecam olejek rycynowy :D Rzesy beda wzmocnione, beda mniej wypadaly i urosna :) Natomiast mam wrazenie ze rzesy latwo 'uzalezniaja sie' od odzywek i rosna jak szalone, a gdy odstawimy je to one wypadaja, zmuszajac nas do zakupu kolejnego opakowania odzywki...

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ten tusz i jak na mnie wielkiego wrzenia nie zrobił gdyż po kilku godzinach miałam efekt pandy bo sie rozmazywał jak potarlam oko. A co do odzywki do rzes u mnie pomadka rumiankowa od Alterry daje radę ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ciągle nie mogę znaleźć idealnego tuszu.. ba, jakiegoś ponadprzeciętniaka. Mam pecha. Jak na razie używałam drogeryjnych tuszy (najbardziej polubiłam Maybelline Rocket) ale teraz mam zamiar wypróbować coś innego, obecnie szperam za miniaturami Clinique, Benefit itd :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam miniaturę i byłam bardzo zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja Clinique nie lubię, bo zbyt wiele rzeczy mnie od nich uczuliło, a tusz miałam w postaci miniaturki i był dość kiepski. Wiadomo, każdy oczekuje czegoś innego na rzęsach, na przykład ja chcę mieć firany aż do nieba, grube i czarne, ale zauważyłam, że nie widzę diametralnej różnicy między tuszem Max Factor, który używałam kiedyś, a Diorem, czy tam innym Chanelem. Jedyny tusz, jaki naprawdę dał mi efekt wow, ale taki mega wow, to Guerlain Noir G, chociaz niestety z dolnych rzęs się troszkę osypuje, ale i tak za efekt daję mu 6+ na 6 możliwych punktów :) Mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie, zacznę je jak skończę Chanela Inimitable, który zły nie jest, ale trochę trzeba się z nim napracować, bo używam już dość długo, a wciąż jest trochę mokry:) Ale efekt na plus, także nie będę narzekać:) Potem chcę kupić znowu Max Factor żeby się przekonać, czy faktycznie nie ma różnicy za wielkiej, czy sobie tak wmawiam tylko, że jak kupię droższy tusz, to będzie lepszy, bo kupowałam droższe i tańsze i to kwestia samego tuszu, a nie marki, tańsze też jest super:)
    Co do odżywki to ja używam Rapidlash, chociaż moje rzęsy zawsze były ok, teraz są bardzo ok, chociaż wiadomo, może być zawsze lepiej:DDD Używam od 2,5 roku i jestem uzależniona od tego efektu, jaki daje ta odżywka, więc chyba nigdy nie przestanę kupować:) Jednak jak patrzę na stare zdjęcia, to nie wiem, czemu wpadłam na taki pomysł, żeby w ogóle używać, bo rzęsy były ok, ale wiadomo, ja chcę więcej, lepiej, mocniej :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Również słyszałam o nim wiele dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A u mnie się spisała dość słabo, tzn. nie wygląda źle, tak naturalnie, ale bez szału, taki efekt otrzymuję maskarami z Essence za ok. 10 zł :( Ciągle szukam ulubieńca wśród maskar, ale znaleźć nie mogę! Nawet So couture z L'Oreala, którą wszyscy chwalą pod niebiosa mi się nie sprawdza, tak jakbym chciała :P Ciężki ze mnie typ :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja obecnie nie stosuje żadnej odżywki do rzęs, a tuszy mam zaczęte 3 :) każdy na inne wyjscie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahha, widzę, że nie tylko ja mam problem :D

    OdpowiedzUsuń
  14. A wiesz, dawno żadnego nie testowałam, polecasz jakiś konkretny?

    OdpowiedzUsuń
  15. Z uczuleniem mam tak z Vichy :D Ja z Clinique lubię kilka rzeczy w tym ten tusz, ale bardzo lubię różany z Guerlain, pachnie obłędnie i lubię efekt jaki pozostawia, ale on też nie jest mistrzem trwałości... Tego Chanelka o którym piszesz nie miałam. teraz będę denkować miniatury a potem biorę się za Givenchy do którego wracam po chyba 2 latach.

    OdpowiedzUsuń
  16. I ja lubię te miniaturki, zawsze biorę jak dają :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Na któryś się na pewno zdecyuje ale chyba zacznę albo od rycynowego albo Alterry, chyba, że równolegle.

    OdpowiedzUsuń
  18. Idealnego ja też nie mam, Rycynowy kupię chyba jutro, bo to żadne pieniądze :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałam nawet kupić lansiarską ale kupiłam za dychacza sprawdzić czy w ogóle będę używać :D No właśnie, jest kilka wow, ale cóż z tego jak za kilka tygodni wygląda jak ten za 12 zł.

    OdpowiedzUsuń
  20. O dzięki Rosa! Jeszcze o tym nie słyszałam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Idealny nie jest ale jestem z niego bardzo zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. A mnie urzekł filmik... i to jak!

    Od dobrego roku używam odżywki Eveline, która jest zarazem bazą pod tusz. Chroni rzęsy przed niekorzystnym działaniem tuszy, sprawia, że rzęsy wyglądają na nieco bardziej pogrubione a do tej po zmyciu makijażu wyglądają na dużo zdrowsze. Nie ma jednak różnicy w ich długości a na tym też mi szczególnie zależy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. I chyba tylko z masakrami tak mam :P bo podkładów mi się np dużo podoba i sprawdza :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Pewnie ze tak, ale niestety minus jest taki ze z efektami trzeba poczekac, mi po miesiacu rzesy zaczely rosnac dopiero ... Ale jesli jestes cierpliwa to polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nie lubię malować rzęs bez zalotki, wtedy zupełnie jest inny efekt, nie podoba mi się. Mam obecnie miniaturę tego tuszu - jest okay, ale tyłka nie urywa.
    Bardzo lubię Pump up - jest świetna w swojej kategorii cenowej. Jak mi się skończy minatura z Clinique, to kupię tusz z Clistara:D

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana, ja bez dwóch zdań polecam Maximizer Dior :) świetna jako odżywka na noc i doskonała jako baza pod tusz :) przerabiałam Revitlash i po odstawieniu była masakroza :P

    OdpowiedzUsuń
  27. No ja bym i lansiarską kupila (no taką Shue Uemura, czy jak się to pisze) gdybym tylko miała cień pewności, że będę umiala się nią obsłużyć bez krzywdy w postaci poszczypanej skóry, albo powyrywanych rzęs :D :D
    A widzisz różnicę kiedy podwijasz i kiedy nie ? Mam na myśli nie sam moment aplikacji, bo wierzę że wtedy widać różnicę, ale czy ten efekt Ci się na prostych rzęsach utrzymuje przez dzień ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak dla mnie to narazie numerem jeden jest Extra WOW Lash (kosztuje grosze a jest naprawdę fajny). Poza tym u mnie sprawdzał się też Max Factor False Lash Effect (wydłużająco - pogrubiający).

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam ten tusz i używam go od około miesiąca i przyznam szczerze, że na początku bardziej byłam z niego zadowolona, ponieważ obecnie muszę się napracować by efekt mnie zadowalał. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja zrezygnowałam z zalotki i rzęsy przestały wypadać, ufff... :) A na co dzień używam zwyklaka serum L'biotici w kremie. Co prawda trochę pieką mnie od niego oczy następnego dnia rano, ale efekty daje chyba podobne do droższych odżywek (przynajmniej z tego, co obserwuję w internecie). No i po odstawieniu nic mi się nie dzieje. :D A z tuszy najbardziej lubię klasyczny Max Factor 2000 kalorii, bo mam podobne rzęsy do Twoich, a on robi z nich długie firanki, idealnie rozdzielone i odpowiednio pogrubione. Testowałam te z niższych i wyższych półek i niestety wszystkie mi sklejają moje rzadkie rzęsy, a do tego odbijają się na górnej powiece - Max Factor jest autentycznie jedynym, który tego nie robi. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Polecam tusz Eveline różowy, pisałam o nim kiedyś:) jest najlepszy z miliona testowanych przeze mnie:) a jednocześnie używam... Kilku :P

    OdpowiedzUsuń
  32. Koniecznie polecam naprawde swietna jest

    OdpowiedzUsuń
  33. Z własnego doświadczenia polecam Ci moja droga: Maximizer Dior jest świetna. Nic się nie stanie jak ją odstawisz, naprawdę bo wielokrotnie to robiłam. Dodatkowo ja stosuję ją również jako podkład pod tusz, efekt jest wtedy zniewalający :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jaki z Givenchy masz na myśli? Wstyd przyznać, ale nie miałam jeszcze nic z Givenchy oprócz podkładów, ale kusi mnie jakiś tusz, tylko nie wiem, jaki :)

    OdpowiedzUsuń
  35. mam wrażliwe oczy i noszę soczewki, więc jestem super wymagająca co do tuszy - ten jest moim zdaniem beznadziejny - szczypał mnie w oczy i tak się osypywał, że nie mogłam go nosić :/ u mnie fajnie sprawdzają się cienie Chanel, zdecydowanie bardziej warte swojej ceny, a z tańszych np. Sexy Pulp Yves Rocher albo SuperShock MAX od AVON. Ponoć z L'Oreala są też fajne tusze, ale jakoś nie testowałam jeszcze...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...