Lush - pasty i czyściki do twarzy: Let The Good Times Roll, Buche de Noel, Aqua Marina

9:04:00 PM

Cześć! Dzięki jednej z najsympatyczniejszych dziewczyn z kosmetycznej blogosfery czyli AddictedtoMakeUp stałam się posiadaczką kolejnych dwóch czyścików, czy też past do czyszczenia twarzy marki Lush. Przyznam Wam, że im bliżej do mojej wizyty w sklepie tym bardziej nie wiem co chciałabym kupić, więc jeśli mogłybyście mi trochę pomóc z wyborze byłabym zobowiązana, chociaż przyznam Wam bez bicia i pewnie tak pójdę za nosem i wybiorę to, co pachnie tak, że zjem na miejscu. Najbardziej jestem ciekawa tego, o czym w naszej rodzimej blogosferze przeczytałam najmniej czyli zdecydowanie najwięcej czasu poświęcę perfumom i świeżym maseczkom do twarzy.




Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że czyściki różnią się składem i zapachem, ale tak naprawdę każdy, którego używałam miał zupełnie inną konsystencję: Buche de Noel cały rozpadał się w dłoni, Let The Good Times Roll (umownie nazwijmy LTGTR choć brzmi lekko perwersyjnie) nie dość, że pachnie jak ciasteczka to w konsystencji przypomina ciastolinę, Aqua marina zaś miała konsystencję leciutko przypominającą gumę, co na początku lekko mnie zraziło ale okazało się, że zalety pozwalają zapominać o takich aspektach.



Na początku nie byłam zachwycona sposobem ich aplikacji, przyznam, że wszelkiego rodzaju pasty, zabawa w mieszanie z wodą - to niby drobiazgi, ale wiem, że niektórych potrafią zniechęcić. Dlatego też tak rozpisałam się z tymi zapachami - są one tak obłędne i dopracowane, że używanie past (choć wygoda ich użytkowania trochę kuleje) to nawet nie to, że używa się ich przyjemnie, ale potrafią mi po prostu poprawić humor o poranku. Używam ich tylko rano - moja wieczorna pielęgnacja jest trochę zapchana innymi kosmetykami i wciśnięcie kolejnego byłoby przesadą. Używam ich więc codziennie rano do mycia twarzy - potem już tylko tonik i krem do twarzy.


Całą recenzję poświęconą Buche de Noel możecie przeczytać w tym wpisie, dzisiaj skupiam się bardziej na dwóch kolejnych. Cała zabawa z Aqua Marine jest taka, że niektórzy ten zapach kochają inni nienawidzą. I tak jak Buche de Noel czy LTGTR wydaje mi się zawsze budzą pozytywne skojarzenia, tak morska pasta potrafi podzielić recenzentki. Różowa, zawiera maleńkie zielone skrawki alg, w składzie (cały niżej) zawiera aloes przez co ja odczuwam ten zapach jako bardzo łagodny, delikatny ale wybitnie morski i to w tym "wodorościanym" znaczeniu. Z początku niezbyt się polubiliśmy, teraz jednak zastanawiam się nad pełnowymiarowym opakowaniem. Taka maleńka próbka wystarczyła mi na 5 użyć ( no, trochę oszczędzałam) i to co mogę napisać na wstępie: zmiękcza i uspokaja. Skóra jest mięciutka i dzięki Bogu nie powoduje uczucia ściągnięcia twarzy.

Na ten moment nie zauważyłam właściwości matujących czy niwelujących zaczerwienienia, o których kilka osób pisało, czekam na Wasze opinie i doświadczenia, bo sama chyba się na nic nie zdecyduję i wezmę wszystko. O ocalenie portfela proszę Was Panie.



Oprócz składów i niedostępności Lush kusi mnie najbardziej tym, za co jestem w stanie zapłacić najwięcej. Tak samo jak jak nie jestem w stanie zjeść czegoś, czego zapach mi nie odpowiada - tak samo jest z kosmetykami. Niestety nigdy nie zostanę fanką maseczek ze spiruliny, a sery pleśniowe zjem tylko zapiekane w gruszce, nigdy na "surowo". Trochę przekonałam się więc do Aqua Mariny, ale LTGTR jest za tak słodziaśnym zapachem, że zakochał się w nim mój 3letni syn, dogłębnie na matkę obrażony, że nie pozwala mu zawartości pudełeczka zjeść. Cóż, wygląda jak ciasto i tak samo pachnie. Stosowałam najchętniej jako codzienny minipeeling i w ten formie czyścika peelingującego spodobał mi się najbardziej.



Tutaj malutki film, na którym starałam pokazać Wam konsystencje poszczególnych past oczyszczających do twarzy i mam nadzieję lubicie takie mini urozmaicenia postów, dla mnie tworzenie materiałów na Youtuba stało się małym uzależnieniem i jak na razie spełniam się tam najmocniej w sferze kulinarnej, ale powoli przygotowuję już inne materiały - zakochuję się też powoli w Vine, zapraszam więc na mój profil @MakeMyPlace i koniecznie dajcie znać czy tam jesteście bo trudno mi się odnaleźć pośród tego szalonego bałaganu ;-)



Skład: Aqua Marina
Glycerine, Calamine Powder, Kaolin, Irish Moss Gel (Chondrus crispus), Organic Aloe Vera Gel (Aloe barbadensis), Fine Sea Salt, Nori Seaweed (Algae), Sweet Orange Oil (Citrus Aurantium dulcis), Patchouli Oil (Pogostemon cablin), Carrageenan Extract (Chondrus crispus), Perfume

Skład: Let The Good Times Roll
Maize flour, Glycerine, Talc, Water, Corn oil, Polenta, Fair Trade Organic Cinnamon Powder, Perfume, Gardenia Extract, Popcorn.
*Occurs naturally in essential oils.





Wczoraj ruszyło na Facebooku małe rozdanie, które zaproponowałyście - do wygrania jest akwarelka mojego autorstwa ( ależ to brzmi! ) 14,5 cm x 20,5 cm przedstawiająca flakon perfum Miss Dior. Wasze zainteresowanie bardzo mnie zaskoczyło, ale przyznam - sprawiło szaloną radość!
Tak jak niestety pisałam, w tym miesiącu nie będę w stanie namalować wszystkich Waszych zamówień, proszę więc o cierpliwość - na wszystkie wiadomości odpiszę dziś wieczorem. Czas oczekiwania się nie zmienia - to do 2 tygodni, jeśli chciałybyście wiedzieć więcej proszę o kontakt na skrzynkę mejlową. Na YT wylądował też kolejny Food Book, a na dniach powstanie także post podobny do tego, jaki stworzyłam o Kaligrafii, do przeczytania którego serdecznie Was zachęcam. Ucałowania!

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...