Denko Lipiec 2015: Chanel, Glamglow, Burt's Bees

7:16:00 PM


Dziś jest nasz ulubiony dzień w miesiącu! Dzień, w którym każda znana Wam blogerka urodowa, kosmetyczne, vlogerka i instagramerka przeżywa szok graniczący z zawałem. Tak, minął lipiec. I pewnie w zdecydowanej większości nic ciekawego nie udało nam się w tym miesiącu zrobić, lato na półmetku ale co gorsza moje Drogie, co gorsza mamy za sobą sporą połówkę roku. Już nie mogę się doczekać tej nieoczekiwanej, grudniowej niespodzianki, kiedy to wszyscy uświadomimy sobie, że minął rok 2015. Ha! Ale dzisiaj denko, słabizna po całości, ale dwóch ulubieńców (może nawet i trzech) się w nim znalazło:


1. Coco Mademoiselle - chyba nie muszę mówić więcej. Na zdjęciu jeszcze widać ciut, ciut, niestety już dawno nie ma nawet śladu. Dla mnie to większy klasyk niż owiana sławą piątka - nie ma szans, żebym nie kupiła w najbliższym czasie kolejnego flakonu, wiecie, to może nawet trochę śmieszne, ale dla mnie to taki zapach kojarzący się mocno ze spokojem i taką dyskretną elegancją. Bardzo. Do kupienia np. tu choć przyznam, że swoje dwa zawsze kupowałam na lotniskach.
2. La Mer - czyli naprawdę świetny krem nawilżający, który jednak ceną za pełnowymiarowe opakowanie odstraszył mnie na tyle, że chyba poczekam na lepsze czasy, ale gdybym tylko trzaskała dziki hajs, kupiłabym na pewno ;-)


3. Kołobrzeskie Spa - czyli zestaw, który dostałam od mojej matki chrzestnej z samego Kołobrzegu. I wiecie, przyznam się Wam do czegoś niechlubnego - totalnie odstraszają mnie takie opakowania. Jeszcze gdyby tego było mało kolorek różowy od razu nasuwa mi na myśl babciny krem, za czym zupełnie już nie przepadam. Zacznę od kremu nawilżającego na dzień i na noc. Nie do końca podeszła mi dość rzadka formuła, na skórze wydawał się bardzo wodnisty i przyznam, że koniec końców został zużyty do pielęgnacji szyi i dekoltu.
4. Kołobrzeskie Spa - tym razem krem do rąk - Tutaj sprawa wygląda dużo lepiej - krem się w miarę szybko wchłania ale bardzo ładnie nawilża. Na dłoniach pozostaje jednak przez chwilę biały film, ale krem raczej mogę zaliczyć do udanych. Przyznam się Wam, że nie do końca wiem jak z dostępnością (już sprawdziłam, jest dostępny na stronie medicspa.pl) ale mimo wszystko chyba wolę trochę dopłacić. Z tego co widzę jest to marka raczej tania i na każdą kieszeń. Więc jeśli Wasza skóra nie jest jakoś szczególnie wymagająca to możecie same sprawdzić.
5. Dermedic - płyn micelarny do skóry suchej - do demakijażu oczu nie nadawał się zupełnie, ale o dziwo z demakijażem twarzy radził sobie lepiej niż Garnier, którego ogromne opakowanie powolutku sobie zużywam. Nie wiem czy do niego wrócę, bo w tej kategorii mam innych ulubieńców, ale był całkiem w porządku.


6. Garnier Uitra Doux z awokado i karite - używam na zmianę z Nivea Long Repair, nie wiem które to już opakowanie, ale co najmniej dziesiąte. tak, tak, tak.
7.Burt's Bees - szampon i płyn Baby Bee, co prawda dla dzieci, ale tak pioruńsko wydajny, że pożyczyłam raz i podkradałam przez cały miesiąc. Świetny do mycia ciała, ciut gorszy do włosów, bez odżywki nie dało rady, ale jeśli chodzi o dzieciaki to spisywał się świetnie.
8. Biała Glamglow - z czarną i białą Glamglow mam zawsze tak, że nigdy nie wiem, którą lubię bardziej. Ale ostatnio od nowa, z całą mocą pokochałam białą i to ona wyląduje w mojej łazience a czarną zastąpi hicior, o którym pewnie w końcu napiszę.  Przyznam Wam, że dopiero teraz zauważyłam na stronie Sephory, że maseczki chyba? podrożały, bo z tego co pamiętam kosztowały 199zł - domyślam się, że to ze względu na wysoki kurs dolara, ale tak czy siak to po prostu dużo. Do kupienia o tutaj.
9. Lush - Brazilliant czyli kostka do mycia włosów, o której pisałam już tutaj. Jak do tej pory moja ulubiona tej marki, przy ostatnich zakupach kupiłam dwie i zielona jednak jest na tyle słaba i nijaka, że nie pasuje ani do hitów ani do kitów. Ale pomarańczka jest naprawdę świetna.

Koniec. Tylko 9 produktów, po prostu fatalny, ale to fatalny miesiąc pod tym względem. Zwalam to jednak na kilka wyjazdów,  podczas których zużywałam próbki i dlatego nie odnotowałam większych zużyć. Oby do sierpnia! Całuję Was mocno - uwielbiam sierpień, bo w sierpniu mam.

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...