Budowanie szafy od podstaw cz. II - Bluzki w paski

7:03:00 PM



Dzisiaj zapowiada już druga część mojej serii o budowaniu mojej szafy od samego początku. Wczoraj mogłyście więc przeczytać dlaczego się na to zdecydowałam i co mnie do tego najbardziej zmotywowało. Kolejny post, który się pojawi z tej serii nie będzie dotyczył konkretnej już kategorii ubrań czy dodatków a spróbuję Wam pokazać mapę tego, jak chciałabym, żeby wyglądał mój i z czym kojarzy mi się w ogóle dobry styl. Przyznam Wam, że założenie mam takie, że ubrania mają być proste, klasyczne, wygodne i miłe w dotyku. To dla mnie najważniejsze. I tych drobiazgów, które mają zwracać na siebie uwagę nie będę szukała w ubraniach a jak już to a dodatkach. Co ciekawe podobne założenia mam w kwestii wystroju wnętrz - lubię jasne, proste, domowe wnętrza w których czuje się ciepło i błogo. Lubię naturalne materiały i kolory ziemi. Jedynym bardziej wyrazistym kolorem, który bardzo lubię i na który często sobie pozwalam jest krwista czerwień, ale odnosi się to już bardziej do ubrań, jeśli chodzi o dodatki do domu raczej wybieram stonowane odcienie.

GAP (z zamkiem z tyłu)/s.Oliver/Benetton

I dzisiaj właśnie będzie o moich ukochanych pasiakach. O paskach, które uwielbiam na sobie nosić jako górną część garderoby, bo jako typowa gruszka czuję, że tak powinnam i co więcej - świetnie się w owych paskach czuję. Dzisiaj na zdjęciach galerii przygotowałam Wam kilka zestawień, a wśród nich kilku moich ulubieńców na mojej liście życzeń. Jestem bardzo ciekawa, czy tylko mój mąż trafił na taką kobietę, która mając przed sobą dwadzieścia rzeczy bez metek, bez cienia namysłu wybierze tą, którą uważa za najpiękniejszą i dziwnym, ale to zupełnie dziwnym zbiegiem okoliczności okazuje się, że zawsze to ta najdroższa. Na pierwszej i drugiej grafice mamy koszulki w czerwone i granatowe paski czyli moje ulubione połączenia i obecny przedmiot poszukiwań. Z czerwonych mam w koszyku tą z GAPa, z granatów zaś zastanawiam się między pierwszą a ostatnią (zobaczcie sobie w linku jak wyglądają na modelce, bo to też zupełnie inna para kaloszy)


I może się zastanawiacie dlaczego po prostu nie kliknę jednej czy drugiej, która tak mi się podoba ale plan mam taki: tym razem mam zamiar kierować się tym, w jaki sposób moje obecne ubrania będą się komponować z moimi "przyszłymi". W osobnym poście tworzę sobie różne kombinacje i mam nadzieję w przyszłym tygodniu będę mogła Wam pokazać moją wstępną jesienną tzw. Capsule Wardrobe (zobaczcie jak to wygląda w grafikach google'a) - na razie nie nakładam sobie żadnego ograniczenia z ilu elementów miałaby się składać, ale moim celem jest wydrukowanie sobie kilkunastu "stylizacji" i powieszeniu ich w szafie, żeby raz na zawsze pozbyć poczucia, że nie mam w co się ubrać. 

Po porządkach przy Metodzie Kon Mari (tu) wspominałam, że z uśmiechem otwierałam szafę, bo znajdowały się tam tylko te rzeczy, które zakładałam z przyjemnością. Przyjemność owa niestety nie miała jednak nic wspólnego z tym, jak te ubrania wyglądają razem ze sobą na mnie. Otóż  nędznie i stąd pomysł powrotu do basiców, które to ratują życie, ale nie są rozwiązaniem wszystkich problemów.


Jeśli chodzi o pasiaki, zazwyczaj zasady brałam swój rozmiar czyli S lub M, ale zauważyłam, szczególnie jeśli chodzi o wzorzyste bluzki czy topy zdecydowanie lepiej się czuję w tych większych i szerszych. Bardzo lubię dopasowane jednokolorowe s-thirty, ale jeśli chodzi szczególnie o koszulki z długim rękawem lepiej się czuję w tych mniej opiętych. Jednym z moich ulubionych krojów, takich koszulowo-bluzkowych są takie z malutkimi guziczkami na dekolcie. Na grafice niżej moim wybrańcem (przychodź wypłato!) jest środkowa, ale niestety też dosyć droga koszula w biało-czerwone paski. Trochę się z samej siebie śmieję, bo w szafie wisi sukienka  i szeroki bezrękawnik w dokładnie takim samym wzorze (zarówno jeśli chodzi o grubość pasków i odcień czerwieni) więc kusi straszliwie, ale daj Boże aby rozsądek wygrał.


W mojej szafie znajduje się dzisiaj dokładnie 14 bluzek, topów i koszul w paski. Jestem paskową sekciarą - jutro na Instagram wrzucę wam moją "kolekcję" w której też niestety prym wiodą ciuchy "po domu" czy takie, których nawet w domu za bardzo mi się nie chce zakładać. Najbardziej lubię bluzki z większymi paskami tej samej grubości w mocno kontrastowych kolorach i z przewagą bieli (nie przepadam za czerwonymi obszyciami rękawów czy kołnierzy choć wiem, że za względów praktycznych to bardziej rozsądny wybór) W weekend więc pokażę Wam moją tablicę inspiracji i zgodnie z tym, co pisała autorka książki "Slow Fashion" nie znajdą się na niej tylko ubrania, ale wszystko mi się kojarzy z dobrym stylem - kolory, piosenki i obrazy. Chciałabym nauczyć się w końcu wyrażać siebie w tym jak wyglądam i wiecie co, naprawdę świetnie się przy tym bawię ;-) W przyszłości te moje "posty z szafy" będą się pojawiać nie częściej niż raz w tygodniu, więc nie bójcie żaby - tak bardzo nie ogarniam trendów (że o własnych biodrach nie wspomnę) i mody, że nie stanę się nagle szafiarką. Wciąż wygodniej mi w kuchni ;-) ale miło jest zrobić czasami coś zupełnie innego dla siebie.

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...