Ulubieńcy jesieni: Orient - Van Cleef & Arpels

8:06:00 PM

Są takie perfumy, które pojawiają się nagle w Twoim życiu. Nieplanowana wizyta w perfumerii,  piękna nakrętka obudziła ciekawość, miałam jednak ochotę wrócić do starych i wypróbowanych zapachów. Oczywiście dopóki nie powąchałam Oriens. Bo wtedy już wiedziałam, że to jeden z takich, które będą się gdzieś tam przewijać przez całe moje życie. Bo takie rzecz się wie. I przy obecnie czwartym flakonie wiem, że miałam rację.


To, co pierwsze rzuca się w oczy i co w zasadzie sprawiło, że sięgnęłam na półkę po ten zapach to przepiękna nakrętka. Trzeba przyznać, że projektanci Van Cleef & Arpels stworzyli małe dzieło sztuki, z resztą Oriens się na tym tle szczególnie nie wyróżnia - zobaczcie flakony ich "wróżkowych perfum". Zapachy ich przywodzą mi na myśl piękny, baśniowy świat maleńkich magicznych stworzeń i tych najmniejszych cudów natury: leśnych dzwonków, jagód czy kwiatów paproci. Tym, co zainspirowało do stworzenia oryginalnej nakrętki był turmalin, niesamowity kryształ, który błądzi w różach, czerwieniach i zieleniach, tak samo jak otoczona srebrnymi listkami kula Oriensa.


Sama nazwa może być lekko myląca - zapach nie jest typowo orientalny. W nutach głowy mamy same owoce: mandarynkę, malinę i czarną porzeczkę. Nuty serca to: jaśmin, nuty wodne, konwalia, A w bazie natomiast białe drzewa, drzewo sanałowe, paczuli, wanilia, ambra, pralinki. Kiedyś przygotowałam dla Was takie podsumowanie tego, czy Nasze ulubione perfumy mają podobne nuty - jestem ciekawa jak u Was wyglądało.



 Z resztą, o nutach można mówić dużo, o zapachach jeszcze więcej, ale chyba nic lepiej nie potrafi zapisać się w naszej pamięci jak wspomnienia i skojarzenia. Oriens to dla mnie taka wielka misa z brązu cała wypełniona dojrzałymi owocami i kwiatami, zebranych dokładnie w tym momencie kiedy pachną tak upajająco, że wydaje się, że istnieją tylko po to, by zniewalać zapachem. Możecie na forach znaleźć dużo odwołań do Coco Mademoiselle i rzeczywiście porównanie nie jest chybione. Są to perfumy mocne, ale słodkie. Eleganckie, ale ciepłe. Kiedy myślę o nich widzę siebie otulającą się w grubo pleciony sweter z olbrzymim kubłem grzańca w dłoniach.


Zapach jest dostępny na wyłączność w Sephorze (o tutaj, tutaj) ale jeżeli chodzi o Sephorę, to najlepiej kupować zapach w zestawach świątecznych po Bożym Narodzeniu, wtedy można ustrzelić je naprawdę nawet połowę taniej. Jeżeli chodzi o inne sklepy, to ostatnio udało mi się kupić na truskawie 100ml flakon za 120zł, gdzie cena sephorowska przy tej pojemności to 439zł. Warto też poszukać w internetowych perfumeriach, bo zapach ten nie jest bardzo popularny więc i ceny potrafią być zaskakująco korzystne. Oriens to jeden z trzech moich ulubionych zapachów, który pięknie wpisuje się w moje szyprowo-owocowe upodobania. Macie takie perfumy, które jak żadne inne przypominają Wam sezon jesienno-zimowy?

Sprawdź też

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...